Strona główna » Bez kategorii » Energetyka – słońce i wiatr, czyli nic trudnego

Energetyka – słońce i wiatr, czyli nic trudnego

Archiwum

Nie taka prosta, ale absolutnie kluczowa część rewolucji energetycznej – wytwarzanie prądu elektrycznego ze źródeł odnawialnych, czyli bez paliw kopalnych.

Wszyscy wiedzą, że energia spadku wody, wiatr i słońce są to zupełnie dobre źródła energii do wytwarzania elektryczności. Oprócz tego większość społeczeństwa, przynajmniej polskiego, oraz w większości krajów anglosaskich ma wbitą do głowy linię propagandy wielkich koncernów, która zresztą się pokrywa z rosyjską. A że w Polsce są zwykle w mediach tylko te dwie narracje do wyboru…. W krajach anglosaskich i tak tylko jedna.

W skrócie: nie jest moim zamiarem przekonywać kogokolwiek, że wiatr może być dobrym źródłem energii. To wiadomo od jakichś 1700 lat – jeśli mówimy o samych wiatrakach. O tym, że słońce może być dobrym źródłem energii elektrycznej wiemy od lat kilkudziesięciu, a cieplnej od kiedy pierwsze pra-gady wyszły z wody wygrzewać się na słońcu…


To, co jest przedmiotem mocno zaciemnionych przez lobbing i propagandę sporów, to jak duże znaczenie może mieć produkcja prądu z energetyki słonecznej i wiatrowej, jakie są koszta w porównaniu do paliw kopalnych, jaka jest przyszłość jednego i drugiego. Z tego wszystkiego wynikają konkretne postulaty co do polityki państwowej i inwestycji prywatnych.

Powtórzę: w taką dziedzinę jak energetyka, nie da się sensownie inwestować wbrew polityce. Jeśli rząd promuje głupie i drogie technologie i finansuje je w najgorszy możliwy sposób, jednocześnie tępiąc regulacjami i podatkami te najtańsze, to najdroższe wygrają, a producenci taniej energii przegrają grę rynkową.

W kategorii najgłupszej polityki energetycznej rząd Camerona przebił chyba nawet wszystkie środkowoeuropejskie (choć głupota czeskiego była ciężka do pokonania). Ale to taka polityczna dygresja – pomysły budowy elektrowni atomowych i kupowania z nich prądu dwukrotnie drożej niż z wiatrowych, albo obłędnie wysokie dopłaty do energetyki słonecznej, po których cały kraj będzie przez 20 lat spłacać jednorazowy skok na kasę, to są rzeczy ciężkie do przebicia i w takich warunkach politycznych żadna kalkulacja rynkowa nie ma sensu, bo cała energetyka wygląda jak jeden wielki skok na kasę.

W takim razie należy wypowiedzieć dokładnie założenie, które jest warunkiem sine qua non rewolucji energetycznej:
Rewolucję energetyczną można przeprowadzić dobrze i sprawnie tylko jako połączenie skutków polityki państwowej (ew. lokalnej, jeśli władze lokalne mają wystarczającą władzę) – dających stabilne i przewidywalne otoczenie biznesowe zachęcające do finansowania rewolucji. Finansowania na każdym możliwym poziomie – wielkich koncernów, władz lokalnych, średniego biznesu i pojedynczych obywateli.

Konieczne kapitały są tak duże, że żadna z tych grup oddzielnie nie jest w stanie samodzielnie uczynić istotnego postępu (może z wyjątkiem masy pojedynczych obywateli, jeśli istnieją dobre warunki finansowania inwestycji).

Z powyższego np. wynika mój nie do końca w poprzednim tekście wypowiedziany postulat, aby to państwo stworzyło odpowiednie warunki długoterminowej opłacalności przykładowego zakupu elektrolizera do stopniowego zastępowania gazu prądem w syntezie amoniaku. Bez świadomej i wiarygodnej polityki państwowej jest to albo niemożliwe, albo utrudnione do stopnia wyścigu ślimaków, a nie rewolucji.

Dokładnie tak samo, przez brak mechanizmów wsparcia dla raczkujących przemysłów Wielka Brytania straciła pozycję technologicznego i przemysłowego lidera w czasie drugiej rewolucji przemysłowej (chemia, elektrotechnika, energetyka- lata c. 1870-1910), tak obecnie, w trakcie rewolucji energetycznej ktoś w tym wyścigu technologicznym wyjdzie na prowadzenie, ktoś spadnie. Zacofanie przemysłu i gospodarki będzie później nie do nadrobienia, przynajmniej samodzielnym rozwojem. Już dziś nie bardzo sobie wyobrażam zaprojektowanie od zera wiatraka przemysłowej (>500 kW) mocy bez zakupu licencji. Kraje, które samodzielnie nie rozwinęły tej gałęzi przemysłu, nie mają zbyt dużych szans tego zrobić, przynajmniej w Europie, w warunkach wolnego handlu. Jako anegdota: właśnie w dziedzinie wiatraków dużych mocy Japonia usiłuje dogonić technologicznie Europe i Chiny… W miarę dobrze im idzie, mają doświadczenie w kopiowaniu technologii, a poza tym optymalizują je do strefy huraganów.
Inne technologie są we wcześniejszych fazach rozwoju, można jeszcze się załapać, kwestia mądrej polityki władz.

Czas wrócić do tematu.
Mitem jest, ze energetyka wiatrowa i słoneczna są całkowicie nieregulowalne i nieprzewidywalne

W tym pięknym micie prawdziwa jest drobna część. Rozkładając na czynniki pierwsze:

Nieregulowalna – w potocznym rozumieniu wydaje się czytelnikowi, że nie można nic zrobić, aby zmienić dostarczaną moc, nie można ani włączyć na żądanie, ani wyłączyć. Tak jak pierwsza część zdania jest prawie prawdziwa, tak druga już zupełnie nie. Wyłączyć zawsze można, po prostu dyspozycja mocy w wypadku jej nadmiaru odłącza i koniec. A w wypadku małej fotowoltaiki, przynajmniej w Niemczech, dzieje się to całkowicie automatycznie, jak częstotliwość sieci jest zbyt wysoka (czyli za dużo w niej prądu) inwerter odłącza się od sieci, automatycznie włącza z powrotem za chwilę i tyle. A załączanie – cóż, zasadniczo albo wieje, albo nie – ale: w wypadku wysp zasilanych energią odnawialna przechowuje się energię, czy w akumulatorach, czy jako wodór do ogniw paliwowych, itp. Duża sieć jest znacznie lepsza niż przechowywanie na małą skalę i dopóki nie rozbuduje się OZE do takiego stopnia, że należy myśleć o kompletnym pozbyciu się energetyki opartej na paliwach kopalnych, nie ma żadnej potrzeby inwestowania olbrzymich kwot w dostępność mocy. Łatwiej i prościej można to zrobić używając regulacji tradycyjnej energetyki.

Gdyby potraktować dosłownie zdanie „energetyka odnawialna w żadnym wypadku nie może dostarczać mocy na żądanie, a co za tym idzie bilansować systemu” – to jest ono nieprawdziwe. Od kilku lat sobie w Hiszpanii działa elektrownia słoneczno-termalna, na takiej zasadzie, że w dzień jest za pośrednictwem oleju nagrzewany zbiornik ciekłej soli, która oddając ciepło wytwarza parę i dalej zwyczajnie. Pełna regulacja, moc na żądanie, także w nocy. Niekoniecznie na warunki północnej Europy, ale jest i działa. A jakie obśmiechujki ze strony niedouczonych korwinistów na ten temat czytałem…

Co do przewidywalności. Od tego są prognozy pogody. W krajach o znacznym udziale energii odnawialnej po prostu się na ich podstawie planuje eksploatację całego systemu energetycznego. Żadna filozofia. W średnim okresie wiadomo, że w zimie wiatraki produkują więcej, w lecie fotowoltaika, a jak planować na 1-3 dni naprzód, potrzebne są prognozy meteo. Z rosnącym doświadczeniem błędy są coraz rzadsze, dziś właściwie ograniczając się do jednej kategorii – czy przy zbliżającym się sztormie elektrownie wiatrowe będą pracować pełna mocą, czy się wyłączą. To jest właściwie ostatni problem jaki z poważnych pozostał nie do końca rozwiązany w niemieckim i duńskim systemie energetycznym.

Kolejny mit:

Energetyka odnawialna jest i będzie droższa od konwencjonalnej, a wszystko działa wyłącznie dzięki dotacjom.

To stwierdzenie jest czysta demagogią. Ponieważ najpierw należy zadać pytanie czy porównujemy koszt wybudowania mocy, koszt produkcji energii czy udział kosztów budowy w cenie wyprodukowanej energii – czy właściwie co? Jeśli koszt wybudowania mocy, to najtańsze są diesle, z obłędnie wysokimi kosztami paliwa. Jeśli koszt produkcji – to OZE są bezkonkurencyjne, w końcu koszt paliwa wynosi 0, a obsługa nowoczesnych instalacji, zwłaszcza PV jest tania. Jeśli porównujemy udział kosztów budowy w cenie energii – oczywiście wychodzi drogo, skoro eksploatacja jest tania, paliwo za darmo – to koszty w istotnej części są zdominowane przez spłatę sprzętu.

Sprzęt w rzeczywistości kosztuje mniej-więcej tyle samo w przeliczeniu na jednostkę mocy, co nowy blok w istniejącej elektrowni węglowej, a ok. 1/4 tego co w atomowej. Proszę zauważyć, że to nieco złe porównanie, bo budowa nowej elektrowni z podłączeniem do sieci, drogami dojazdowymi, itp. versus nowy blok w istniejącej elektrowni, ale raczej nigdzie nie buduje się obecnie całkowicie nowych elektrowni atomowych, a węglowe bardzo rzadko.  Jedyny projekt na świecie jaki kojarzę, to budowa elektrowni atomowej w Polsce.  Wszędzie indziej to jest co najwyżej następna elektrownia obok istniejącej.

Czas inwestycji w OZE jest znacząco krótszy, wobec czego koszty kapitałowe są niższe. Jednak dla porównania trzeba także wziąć pod uwagę liczbę przepracowanych godzin w roku. Tu oczywiście źródła odnawialne wypadają gorzej. Dla fotowoltaiki jest to najwyżej 25-28 % w najlepszych miejscach, dla wiatru może przekraczać 35% na lądzie i 50 % na morzu. Tylko to wszystko nie jest problemem. To jest problem bardziej inżynierski, niż koniecznie związany z technologią. Oczywiście, bez wiatru żaden wiatrak pracować nie będzie, ale obecnie wchodzące na rynek modele są dostosowywane do coraz słabszych wiatrów.

Tak naprawdę to wszystko tylko bardzo prosta fizyka. Im śmigła więcej energii przekażą na wał, tym więcej wyprodukuje generator – powiedział Kapitan Oczywisty. Tym więcej przekażą, im więcej zbiorą tej energii z wiatru. Przy tej samej doskonałości aerodynamicznej albo wiatr musi być silniejszy, albo powierzchnia z której się zbiera większa- czyli dłuższe łopaty. Teoretycznie można zbudować wiatrak reagujący na najmniejsze podmuchy, ale miałby zbyt słaby generator na sensowna produkcję przy większych wiatrach. W pewnym sensie w tą stronę idą najnowsze konstrukcje bezprzekładniowe, które przy okazji mają solidny zakres prędkości wiatru w którym produkują, faktycznie jakoś się kręcąc przez 70-80% czasu, w większości z częściową mocą. A dni bezwietrzne poza strefą równikową najczęściej są słoneczne.

Co prawda zdarzają się w Polsce, jak i dalej na wschód bezwietrzne zimowe noce i tak dochodzimy do trzeciego mitu:

Energetyka odnawialna musi być w całości zdublowana przez szybko działające i drogie w eksploatacji diesle lub turbiny gazowe

Prawda jest taka, że w tę bezwietrzną zimową noc coś prąd dostarczać musi. Jeśli to jest jedna taka noc, zapewne wystarczą elektrownie szczytowo- pompowe i zapasy wody za zaporami innych elektrowni wodnych. Ale jeśli taka sytuacja ma trwać dłużej – w istocie elektrownie cieplne należy uznać za potrzebne. Przeważnie, bo jeśli tych wodnych jest wystarczająca ilość, to nie są. A ile to jest wystarczająco? Proste – tyle, aby zakumulowanej energii wystarczyło na najczarniejszy scenariusz podaży i popytu na prąd.

I wcale to nie jest żadne 100% mocy OZE. Brazylia ze swoimi 75% elektryczności z wody nie potrzebuje nic innego i może budować wiatraki i fotowoltaikę bez żadnych obaw o bilansowanie sieci w przewidywalnej przyszłości. Z drugiej strony Dania, nie mająca ani jednej elektrowni wodnej, nawet małej. Teoretycznie produkowane przez nich 35% energii z wiatru, przy bardzo małym udziale słonecznej powinno rozwalić sieć już dawno. Cóż, nic takiego się nie dzieje, częściowo opierają się na bilansowaniu z sąsiednimi krajami, ale głównie na zdolnościach regulacyjnych elektrowni cieplnych i zarządzaniu mocą. Tak naprawdę na pytanie kiedy zaczynają się problemy spowodowane przez niepewność dostaw energii z wiatraków i PV odpowiedź brzmi – nie wiadomo. Gdziekolwiek sieć przekroczy kolejny rzekomo straszny poziom, problemy maja się rozpocząć zaraz później. I się nie rozpoczynają.

Niespecjalnie rozwodziłem się tutaj o fotowoltaice, ponieważ ta technologia jest już zupełnie prosta – słońce świeci albo nie i z wyjątkiem wspomnianych wyżej elektrowni słoneczno – termalnych nic nie można wykombinować. Co najwyżej tyle, aby zrobić dwie rzeczy: panele ustawiać raczej na wschód i zachód, a nie w stronę równika, bo spłaszcza to krzywą dziennej produkcji (ogółem jest trochę mniejsza, ale wyraźnie większa rano i po południu) oraz znaleźć sposób zużywania nadwyżek w środku lata, tak aby wiosna i jesienią pokrywało całość dziennej produkcji. Znów to tylko kwestia właściwego sposobu rozliczania się i rozsądnej polityki władz.

A żeby jakoś wpisać się w świąteczny nastrój, może niezupełnie o wierze, ale o państwie Watykan, które zarówno w przeliczeniu na mieszkańca, jak też na powierzchnię jest największym producentem energii fotowoltaicznej na świecie. Tak, Kościół, przez swoje działania także pokazuje to jako właściwy kierunek. I tego się możemy trzymać, jak kogoś nie przekonuje zdrowy rozsądek i ekonomia.

 

Reklamy

18 Komentarzy

  1. PawelW pisze:

    No Brazylia ma wlasnie duzy powazny Problem z powodu tych 75%. Potezne susze w tym roku.
    Wlasnie minal okres w roku kiedy powinno obficie padac a nie padalo i dalej jest sucho. Wiec generalnie wody brak, rowniez tam gdzie generowana powinna byc elektrycznosc. I nie ma zadnego planu awaryjnego… chyba ze zakup pradu od sasiadow. I to zadne wiesci z gazet. Kolega z biurka obok to Brazylijczyk i mi nakreslil sytuacje jaka tam teraz jest.

  2. PawelW pisze:

    Co nie zmienia mojego nastawienia, ze OZE to dobry pomysl. Niemcy Maja z tym problemy, ale je rozwiazuja i dzieki temu wypracowuja know-how, ktore nastepnie sprzedaja.
    Jednakze, jak dla mnie, nastepnym krokiem powinna byc energetyka tworzenia slonca na ziemi, czyli fuzji termojadrowej 😉

  3. TT pisze:

    OZE to taki sam pomysł jak każdy inny.
    W przypadku wiatraka najbardziej liczy się lokalizacja. Paradoksalnie, najlepsze miejsca na lokalizację wiatraka to pewnie Antarktyda, przylądek Horn, Szetlandy (wysoka „gęstość” energii)…
    Ogniwami słonecznymi można pokryć całą Saharę.
    Problemem do rozwiązania było by wyprowadzenie energii z takich lokalizacji i budowa odpowiednich „buforów” energetycznych.
    Przy okazji dobrze było by NIE rozwalić aktualnie istniejącego systemu energetycznego i ekonomicznego. Może jednak ewolucja nie rewolucja energetyczna?
    Porównujmy uczciwie: koszt wybudowania + koszt produkcji energii – każde inne porównanie to demagogia. Im większe śmigło tym większe koszty – również proste. OZE również wymagają infrastruktury, tylko bardziej „rozproszonej”.
    A tak wygląda strona „popytowa”: http://www.pse-operator.pl/index.php?dzid=77

  4. Brazylia jest olbrzymim krajem (z europejskiego punktu widzenia nawet niewyobrażalnie wielkim), obejmującym kilka stref klimatycznych i kilka zlewisk wielkich rzek. Susza trwa w Minas Gerais, Bahia i północnym wschodzie. Olbrzymi obszar, ale z drugiej strony brazylijska sieć energetyczna to Rolls- Royce wśród Polonezów, a w dorzeczu Parany- gdzie jest największa elektrownia, nie ma żadnych problemów A ewentualny import będzie najpierw z Paragwaju, który prądem spłaca długi. Jeśli akurat nie ma długów, brazylijski rząd jakieś wymyśli
    Czyli o Brazylię bym się nie martwił, ale pokazuje to skalę inwestycji która jest potrzebna do zabezpieczenia się przed zmianami klimatycznymi. Nawet Europa, nie mówiąc o USA nie ma sieci przesyłowej takiej jakości.i przepustowości.

  5. OZE tym się różnią od innych pomysłów, że w przewidywalnej przyszłości nie grozi ludzkości wyczerpanie podstawowego paliwa, ani szokowy wzrost jego cen. Doświadczenia krajów intensywnie przestawiających energetykę na wiatr i słońce wskazują, że obecne sieci i system sprawdza się dobrze, potrzebne są relatywnie drobne usprawnienia i korekty.
    Zdecydowanie rewolucja- rozumiana jako podążanie droga Danii, czy obecnie Chin. – wszystkie inwestycje oceniane pod kątem uniezależniana się od paliw kopalnych, kto się nie zmienia ten ginie. To dopiero daje wystarczającą szybkość zmian aby społeczeństwo się nie zawaliło po peak oil.
    A nadal nie bardzo możemy porównać kosztów. Przykładowa farma wiatrowa najpierw musi mieć podłączenie do sieci i drogę dojazdową- to jest duża część kosztów. Ewentualna wymiana generatora na nowszy po latach to są relatywne grosze. Po rozbudowie infrastruktury do produkcji rozproszonej energia wiatrowa i słoneczna będą z całą pewnością najtańsze, najpierw trzeba tą infrastrukturę przebudować. A udział kosztów produkcji dłuższych łopat w całości wiatraka jest niewielki, by nie powiedzieć znikomy. Koszty projektu dłuższych śmigieł- to jest spora kwota, ale wiadomo, z większą produkcją się zamortyzuje.
    Nie wspominając o takim drobiazgu jak dotacje do tradycyjnej energetyki i ukryte dotacje jak właśnie budowa dróg dojazdowych i podłączenia sieci -praktycznie zawsze finansowana przez podatników przy tradycyjnej energetyce i praktycznie zawsze na koszt inwestora przy wiatrowej i słonecznej- gdzie na jednostkę mocy są to dużo wyższe koszty. I jak tu cokolwiek porównać? Jeszcze raz powtórzę- bez kosztów infrastruktury najtańsze są diesle a następne wiatraki. Powszechnie podawane sa koszty budowy w tradycyjnej energetyce BEZ INFRASTRUKTURY, a w OZE Z KOSZTAMI INFRASTRUKTURY. Jest to oczywiste oszustwo propagandy tradycyjnych koncernów, ale trudno się przez to przebić do prawdziwych danych

  6. TT pisze:

    http://latamrenewables.com/2011/07/13/brazil-government-releases-new-report-on-electricity-investments-through-2020/ – mapa systemu przesyłowego Brazylii, zbyt ciekawie nie jest.
    Polski system przesyłowy jest tu: http://www.pse-operator.pl/index.php?dzid=80&did=23 – dla porównania

  7. @TT
    Nie sądzę, aby porównanie Polski i Brazyli było najdokładniejsze. Brazylię mozna porównywać z USA, całą Europą, czy siecią poradziecką. Zauważ, że ta mała czarna kreska to linia 750 kV z elektrowni wodnej 25 GW mocy (to nie literówka) do miasta 20 mln mieszkańców długości 1000 km. Nie bardzo jest jak cokolwiek z Polską porównywać.

  8. TT pisze:

    Ewentualna wymiana generatora na nowszy po latach to są relatywne grosze. – wiatrak z rozwalonym łożyskiem oporowym nadaje się do kasacji. Jest to relatywnie częsta awaria.
    Gdzie wliczamy koszt przebudowy infrastruktury do standardu systemu rozproszonego?

  9. Zawsze, każda infrastruktura na dużą skalę była finansowana albo bezpośrednia inwestycją państwową, albo dotacjami albo gwarantowaną cena. Sami producenci nie są w stanie tego czysto komercyjnie zrobić na wystarczającą skalę. Ja uważam za najlepszy system niemiecki, pozwala na największą skalę finansowania najmniejszym kosztem. Czy państwo, czy sieć nie byłaby w stanie z z własnych środków finansować tak szybkiej przebudowy. Ale gdzie to księgować aby zrobić uczciwe porównanie- to najpierw trzeba podliczyć koszty całej infrastruktury dla tradycyjnej elektrowni.

  10. TT pisze:

    @maczetaockhama
    W takim razie europejski system przesyłowy: https://www.transelectrica.ro/documents/10179/25700/UCTE_map_EU.pdf/00819967-61c7-4380-9bb5-619d1600af59
    W systemach można porównać: ilość wykorzystanych napięć – wbrew pozorom im mniej tym lepiej, ilość alternatywnych dróg przesłania energii z punktu A do B…
    Sugeruje porównać Polskę z samym południem Brazylii.
    O problemach z linią o długości 1000[km] – innym razem…

  11. @TT
    Obejrzałem. W miarę porównałem. W Europie mamy potężne i bardzo rozbudowane sieci krajowe, ze wzajemnymi połączeniami międzypaństwowymi, które są relatywnie słabe (relatywnie= w stosunku do ogólnej jakości sieci) . W Brazylii, kraju 200 mln raczej biednych mieszkańców mamy 100 GW mocy wytwórczych i PKB trochę większy niż UK. Oraz 100 tys km linii wysokiego napięcia pozwalających na prawie dowolne uzupełnianie braków mocy wewnątrz sieci. Wobec tego trochę inaczej sformułuję tezę- Brazylia ma, jak na kraj tej zamożności i wielkości doskonałą sieć energetyczną która pozwala wyrównywać skutki tak krótko, jak też długoterminowych braków energii w rożnych regionach kraju. Brakuje dublowania głównych linii, ale i tak sieć jest fantastycznej klasy- jest to jeden z niewielu krajów, które przy tak szybkim wzroście nie mają dużych problemów z prądem. .

  12. TT pisze:

    @maczetaockhama
    Będzie gwarantowana cena – można uruchomić kapitał. Będą sensowne pomysły na budowę całego systemu energetycznego – coś będzie można zrobić. Tym niemniej uwaga na wariatów – jeden słaby punkt kładzie całą koncepcję.
    Czas zwrotu inwestycji w energetyce jest olbrzymi, zyski niewielkie, to tez będzie poważny problem – lub zadziała rynek (tak jak w Kalifornii).

  13. Bronek pisze:

    Udział odnawialnych źródeł energii w końcowym zużyciu energii brutto.
    Wg http://appsso.eurostat.ec.europa.eu/nui/show.do?dataset=nrg_ind_335a&lang=en
    czyli wiarygodnego źródła UE, Polska zajmuje 10 miejsce w tym rankingu.
    Zastanawia niski udział Niemiec i GB.
    Koszty modernizacji, czyli inaczej remontu kapitalnego wszystkich źródeł energii elektrycznej to właściwie wymiana urządzenia łącznie z peryferiami, więc kwota musi być wielka i zamyka się w 75% nowej inwestycji.

  14. Fajna tabelka.Wprowadza w błąd o tyle, że OZE= słońce wiatr i woda, z czego woda jest zagospodarowana od dawna i należy spojrzeć na 2004 aby zobaczyć ile jej jest (nie dotyczy Danii, tam z wiatrakami zaczęli najszybciej i ten 2004 to już wiatr w Danii, zresztą tam nie ma ani jednej wodnej).
    Koszty- można roboczo przyjąć taka definicję, ale struktura kosztów przy budowie elektrowni wiatrowej i węglowej jest zupełnie inna. Drogi dojazdowej nie ruszasz, a ona jest znacznie większa częścią inwestycji w wiatrowej.,

  15. sławek pisze:

    Cześć Maczeta
    przepraszam ,że nie na temat . ale jesteś jedynym mi znanym ,który wie o co chodzi .. gdybyś mógł zapoznać się z firmą One line online green line , zaczęli ostrą akcję w Polsce , obiecują złote góry , będą budować elektrownie itd powiedz jako fachowiec czy to się trzyma kupy ,., gość mi dzisiaj powiedział , że za 3 tyg. zaczynają budowę , gotowa będzie za 2 m-ce, i już można liczyć
    ile się zarobi , jeżeli znajdziesz czas to proszę o odp . możesz na mojego mejla bo może nie wszystkich to interesuje pozdrawiam sławek

  16. Nie byłoby sprawy- ale:
    1. Czasem zdarza się mi takie rzeczy robić komercyjne i głupio by było tym którzy zapłacili, abym teraz miał publikować coś podobnego za darmo.
    2. Spod marketingowego crapu nie mogłem wydobyć żadnych konkretów. Nie mam zielonego pojęcia co i gdzie naprawdę zamierzają budować, jak jest kontrola udziałowców nad inwestycją, zwłaszcza zagraniczną i właściwie nic.
    3. Na OZE można dobrze zarobić, a i stracić. Nie można też wykluczyć, że następne Amber Gold będzie się nazywać Wiatr i Słońce sp. z o.o. 🙂
    Jeśli masz jakieś konkretniejsze dane i potrzebujesz opinii- mail.

  17. sławek pisze:

    Dzięki
    oczywiście nie myślałem , że zrobisz analizę ryzyka i kosztów inwestycji , chodzi o to że ja też nie mogę się doszukać tam jakichś konkretów , ale ja jestem w tym temacie naprawdę „zielony” myślałem ,że po prostu nie rozumiem o czym jest mowa , ale jak widzę nie tylko ja , gdy będę miał jakieś bliższe info. dam znać pozdrowienia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: