Strona główna » energia elektryczna » Kwestia gazowa, Rosja i Niemcy

Kwestia gazowa, Rosja i Niemcy

Archiwum

Zanim opublikuję za kilka dni bardzo mięsny wpis o możliwym scenariuszu polskiej rewolucji energetycznej, z wieloma zaskakującymi wnioskami (mnie wyniki obliczeń zaskoczyły!!), tymczasem coś prostego i łatwego na rozgrzewkę…

Nowe dane o produkcji energii w Niemczech dostarczają bardzo ciekawych przemyśleń. Pozwalają przede wszystkim wycenić  rosyjski gaz sprowadzany do Niemiec. Wycena odbiega od obecnej ceny, ale rynek w końcu musi zwyciężyć.

Na początek:

Wszystkie grafiki z najnowszego opracowania, którego autorem jest Dr.  Bruno Burger z Fraunhofer ISE, Freiburg, na podstawie danych niemieckiego urzędu statystycznego

Kolejno:

1. Wzrost/spadek udziału poszczególnych źródeł energii elektrycznej w pierwszym kwartale 2014 względem pierwszego kw 2013.

porównie produkcji energii 1314twh

To samo, ale w procentach

porównie produkcji energii 1314

Akurat warunki słoneczne i wiatrowe były wyjątkowo dobre, ale tendencja jest taka sama od lat, od 2011 praktycznie równa. Produkcja prądu z gazu spadła w pierwszym kwartale 2014 roku do poziomu połowy z pierwszego kwartału 2011.

W ciągu pierwszych 3 miesięcy tego roku elektrownie gazowe pracowały średnio wykorzystując 17% mocy. W tej liczbie są także duże elektrownie przemysłowe, które spalają gaz powstały w innych procesach przemysłowych. Co więcej, one są znacznie mniej związane z aktualnym popytem na energię, a bardziej z procesem przemysłowym.

Dlatego też realne wykorzystanie czysto energetycznych elektrowni gazowych jest jeszcze mniejsze i wynosi zapewne dobrze poniżej 15 %. Nawet w styczniu dzienny szczyt zapotrzebowania był w większości pokrywany energia słoneczną (znaczy sam pik, kiedy w dawnych czasach działały przez godzinę-dwie elektrownie gazowe na pełnej mocy).  Jeszcze raz powtórzę – mówimy o najciemniejszym i najzimniejszym kwartale roku.

Elektrownie gazowe są wykorzystane w 15% zamiast w 50-60%, jak przed rozpoczęciem rewolucji energetycznej. Co więcej, wykres pokazuje wyraźnie, że gaz obecnie nie jest ani paliwem niezastępowalnym (bo jest zastępowany), ani substytutem ropy naftowej (bo w niemieckiej energetyce konkuruje z węglem) .  W takim razie, jeśli za bazę cenową uznać sytuację w niemieckiej energetyce, to cena gazu musi być ustalona tak, aby był paliwem konkurencyjnym do węgla, przynajmniej w godzinach szczytu. To pomoże przywrócić jakąś opłacalność elektrowni gazowych, w tej chwili ilość sprzedanego prądu jest zbyt mała, aby opłacało się takie elektrownie budować,a obecnie nawet podcina koszty stałe eksploatacji. Na dłuższą metę taka sytuacja nie może trwać. W obecnej sytuacji energetycznej Niemiec powstrzymać rewolucji energetycznej się nie da. Na energii atomowej także położono krzyżyk, zresztą atom bardzo się nie nadaje do współpracy z OZE.

W skrócie, aby elektrownie gazowe mogły funkcjonować w jakikolwiek sensowny ekonomicznie sposób, musza się zrównać kosztami z tymi na węgiel kamienny, ponieważ obecnie pełnia tą sama funkcje w systemie energetycznym: aktywnego backupu dla wiatru i słońca.

Stąd już tylko krok do… dalszych przeliczeń.   W tym samym pierwszym kwartale 2014 r. średnia cena prądu w szczycie (czyli najdroższego) wynosiła 3,3 Ec/kWh. Dla sensownego poziomu wykorzystania energetyki gazowej, właśnie przy tej średniej, produkcja prądu musi wyjść na zero, aby przynajmniej przy wyższych cenach w szczycie elektrownia mogła coś zarabiać.

 Założyłem średnią sprawność elektrowni gazowych w Niemczech na 50% . Jest to w okolicach prawdy, a przy okazji łatwo dalej liczyć.  Przy tej sprawności z jednego metra sześciennego gazu można otrzymać 5 kWh energii elektrycznej. Czyli jeden metr sześcienny gazu nie może kosztować więcej niż 16,5 Ec. To jest samo paliwo. Od tej kwoty jeszcze należy odjąć koszty utrzymania elektrowni, przyjmijmy te 1,5 Ec na metr spalonego gazu, dość mało, ale przynajmniej łatwo się liczy. Wychodzi maksymalna cena gazu na wejściu do elektrowni 0,15 E/m3. W standardowej rosyjskiej jednostce rozliczeniowej wychodzi to 150 Euro za 1000 m3. Przeliczając dziś, daje to 208 dolarów za 1000 metr sześcienny.

Jest to cena, przy której rosyjski gaz odzyska konkurencyjność na niemieckim rynku wytwarzania energii. Zużycie przemysłowe miejscami już zaczyna być zastępowane wodorem z elektrolizy, ponieważ przy obecnej cenie 400 dol/1000 m3 cena prądu w wysokości  1,6 Ec/kWh  wystarcza, aby elektroliza była bardziej opłacalna od zakupu gazu. Tak niska cena występuje dość często. Nie wiem, ile potrzeba dla amortyzacji elektrolizera, ale zgaduję, ze jakieś 10% obciążenia powinno być na granicy. Takie warunki już występują. Jeśli cena gazu nie spadnie, również przemysł zacznie go zastępować.

Razem z tym trwa na dość dużą skalę akcja termomodernizacji. Mogła się ona rozpocząć dopiero po tym, jak w końcu udało się w Niemczech wypracować kompromis w zasadniczej kwestii – czyli czy właściciel, czy najemca będzie brał profity z poprawionej wydajności energetycznej.

Cóż, nie do końca był to kompromis. Właściciele mogą podwyższać czynsz bardziej, niż wyniosą oszczędności lokatorów na ogrzewaniu. Mają oni (właściciele) wyższą stopę zwrotu, niż w taką samą inwestycję w mieszkaniu zamieszkałym przez siebie – inaczej patrząc – opłaca się przeprowadzić głębszą modernizację odnajmowanego lokalu, niż osobiście zamieszkanego przez właściciela. Dla właścicieli budynków i mieszkań termomodernizacja jest w tej chwili znacznie lepszym interesem, niż kupowanie kolejnych mieszkań pod wynajem.

To  jest sytuacja krytyczna. Gazprom musi obniżyć ceny gazu dla Niemiec.  Najzabawniejsze jest to, że najwyraźniej Kreml sobie nie zdaje sprawy z powagi sytuacji. Mnie ich nie żal. Zresztą, też do ciekawej sytuacji może dojść już tego lata. Prawdopodobnie w dniach bardziej słonecznej pogody elektrownie szczytowo – pompowe zaczną pracować odwrotnie. Przy czym odwrotnie nie znaczy, ze zaczną pompować w dół i produkować prąd z wody płynącej w górę…

Chodzi o pobór prądu przez elektrownie szczytowo-pompowe w środku dnia, kiedy w tradycyjnej energetyce oddają one prąd,  i oddawanie prądu w nocy, kiedy tradycyjnie się go pobiera. W takim układzie w słoneczny lipcowy weekend tego roku mogą nie być potrzebne żadne elektrownie spalające paliwa kopalne, a prawdopodobnie poza syntezą chemiczną, czyli w gospodarstwach domowych i energetyce, zużycie gazu może być w lecie rekordowo niskie. Pożyjemy, zobaczymy.

To prowadzi do jedynego sensownego wniosku: cena gazu dla Niemiec jest wyższa, niż jego alternatyw. O ile w przemyśle i dla gospodarstw domowych  jest ona akceptowalna, w energetyce nie jest.  Gospodarstwa domowe, przez sposób finansowania modernizacji, w najbliższym czasie drastycznie zmniejszą zużycie.  Cieplejsze zimy też mają znaczenie.  To musi doprowadzić do spadku importu z Rosji. Na razie ten import nie spada, bo spadek wydobycia ma Morzu Północnym jest bardzo szybki, ale z racji coraz mniejszego znaczenia krajowych złóż i coraz większego krajowego biogazu, procentowo będzie to mieć coraz mniejsze znaczenie. I cały impet rewolucji energetycznej musi uderzyć w Gazprom.

Kolejną rzeczą jest właśnie obniżka ceny gazu, która wydaje się absolutnie idealnym kompromisem dla wszystkich skonfliktowanych stron w Niemczech. Rząd – pokaże sojusznikom, że naprawdę stara się zaszkodzić interesom Rosji. Przemysłowcy od tradycyjnego sektora energetycznego – bo elektrownie gazowe znów będą przynosić zyski.  Przemysłowcy od syntezy chemicznej – bo zyski wysokie zmienią się w kokosowe (czy akcje BASF mają dziś jakąś rozsądną cenę?) . To wszystko przełoży się tez na wyższe dochody budżetowe i szczęśliwe zaplecze polityczne rządu. Zieloni, główna partia opozycyjna i jedyny potencjalny koalicjant w zastępstwie SPD,  też poprą taka politykę. Zwiększenie zużycia gazu kosztem węgla to obniżka emisji CO2. Zapewne domagaliby  się wprowadzenia dodatkowej akcyzy na gaz, aby nie zmniejszać presji na oszczędzanie i inwestycje. Rząd nowy podatek zapewne poprze, jeśli nie będzie dotyczyć przemysłu. Wszyscy szczęśliwi. Tak piękne kompromisy są rzadkie w przyrodzie.

Tylko trzeba będzie to negocjować z Rosją.  Co w sytuacji już wspólnego światowego zamiaru przewrócenia gospodarki Rosji świetnie pasuje do koncepcji i zapewne USA bez oporu udostępnią wszelkie nagrania i przechwyconą korespondencję, aby pomóc przygotować się do takich rozmów.

Nie sądzę, aby cena spadała od razu aż tyle. Nie uważam także, że cena będzie jedynym tematem ewentualnych rozmów. Być może będzie to unieważnienie klauzuli  „take or pay”, za cenę znikomych lub żadnych ustępstw cenowych. Tylko ze sprawi to, iż cena gazu będzie w każdej chwili porównywana z węglem. Będzie porównywana, porównanie wyjdzie jak wyjdzie.

Sprzedaż spadnie, rozpocznie się kolejna rozmowa o cenie. Może być tak, może być inaczej, ale skutkiem rewolucji energetycznej będzie załamanie dochodów Gazpromu, bo inaczej być nie może. Jest to kwestia tygodni, miesięcy, w najgorszym razie przyszłej wiosny, jeśli wszyscy zachowają nadmierną, według mnie, ostrożność.  Jeśli zaś najbliższa zima okaże się wyjątkowo surową, może to się przedłużyć o rok. Nie więcej. W tej sprawie jest troche niewiadomych, ale akceptowalna przez rynek cena gazu w Niemczech do niewiadomych nie należy. Jest to trochę powyżej 200 dol/1000 m3, niewiele ponad połowa obecnej ceny.

Według najlepiej dostępnych rosyjskich danych, koszty wydobycia i transportu gazu eksportowanego przez Gazprom do UE to 201 dol/1000 m3.

Rosyjskie dane z zasady traktuję jak bajkopisarstwo, chyba że wytrzymują krzyżowe porównania. To akurat wytrzymuje i uznaję tę liczbę za prawdopodobną. To oznacza praktycznie sprzedaż bez zysku do Niemiec. Sprzedawać muszą, bo są kredyty, itp. Na dywidendę już nie wystarczy, co pokaże się wyraźnie w budżecie Rosji.

Cóż, wygląda na to, że tak jak pierwsza fazę niemieckiej rewolucji energetycznej sfinansowali francuscy odbiorcy prądu*, tak drugą sfinansują rosyjscy producenci. A jeszcze zabawniejsze jest to, że Rosjanie o skutki dla swojej gospodarki (mało przyjemne, to pewne) będą obwiniać sankcje, głownie amerykańskie i polski spisek…

*Francuzi dofinansowali Niemców w ten sposób, że rozbudowa niemieckiej OZE rozpoczęła się od energii wiatrowej. Wiatraki produkowały prąd w czasie dużych wiatrów w zimie, wtedy kiedy był on najbardziej potrzebny we Francji (i najdroższy), bo używany do ogrzewania, a francuskie elektrownie atomowe nie mogły podołać zapotrzebowaniu. Tak samo, Francja eksportowała (i nadal to robi) prąd do Niemiec, gdy jest najtańszy, kiedy nie ma jak zagospodarować nadwyżek z atomu, którego mocy nie można łatwo zmniejszyć. Dominacja energetyki atomowej uniemożliwia poważna rozbudowę OZE, więc Francuzi są skazani na import prądu z Niemiec kiedy jest drogi i eksport kiedy jest tani.

Reklamy

14 Komentarzy

  1. Bronek pisze:

    I tu się kłania jeszcze mocniejsze powiązanie polityczne i gospodarcze wewnątrz UE. Po prostu zlikwidować takie śmieszne państewka jak Pribaltiki, Cypr, Polska, Czechy itp, które i tak prowadzą już peryferyjną gospodarkę.

  2. Ale o co chodzi? Zresztą kto i po co ma kogoś likwidować? Polski nie ma potrzeby likwidować, skoro rządząca od 7 lat partia była założona i w czasie opozycji finansowana pośrednio i bezpośrednio przez rząd Niemiec. A tacy Finowie to tak łatwo się nie dadzą zlikwidować…

    A na temat- z racji mojego zamiaru mocnej koncentracji na kwestiach technicznych i ekonomicznych, uprzejmie proszę o nie poruszanie tematów politycznych, zwłaszcza w postaci ogólnych postulatów i sloganów.

    Powyższy i mój także komentarz zostanie skasowany, jak już zrobię i zamieszczę na stronie informacje o polityce komentarzy.

  3. cmss pisze:

    Bardzo interesujące.
    „o możliwym scenariuszu polskiej rewolucji energetycznej” to mamy szansę czy nie?
    Rosjanie mają opcję?

  4. Po przeliczeniu kilku scenariuszy mnie zaskoczyło, jakie to w wypadku Polski łatwe i relatywnie tanie. Długotrwałe, to prawda, ale się da i to spokojnie w zakresie możliwości finansowych państwa i obywateli.
    Rosja ma jedynie opcję wykorzystywania tej energii u siebie i przerobienia jej na eksportowalne produkty- nawozy sztuczne, plastiki, itp.. Ale to wymaga zdania sobie sprawy z sytuacji, czego kagiebisci nie są w stanie zrobić, bo wierzą w prymat szpiegostwa nad myśleniem. Przez najbliższe kilka lat mają opcję wojenną i to jest problem, ale na szczęście reszta świata reaguje IMO bardzo dobrze, przyspieszając zawał rosyjskiej gospodarki. Za parę lat to będzie Nigeria z bomba atomową- co jest ostatnim z problemów.

  5. cmss pisze:

    „Za parę lat…” „…kagiebisci nie są w stanie zrobić…”
    Teoria gier krzywo się uśmiecha. Bardzo krzywo…
    Zobaczymy 🙂

  6. Bez polityki proszę.

  7. brysio pisze:

    „Rosja ma jedynie opcję wykorzystywania tej energii u siebie i przerobienia jej na eksportowalne produkty- nawozy sztuczne, plastiki, itp..”
    Dobry dowcip, zważywszy że najbardziej wyrafinowanym propuktem ropochodnym jaki Rosja eksportuje w większej skali jest mazut.

  8. Marcin pisze:

    Z wykresu wynika, że nastąpił spadek produkcji energii ogółem. Wzrost produkcji energii z wiatru i słońca nie pokrył spadku produkcji z pozostałych źródeł. Winna ciepła zima czy spowolnienie gospodarki?

  9. Co innego. Za ok. 1/3 odpowiada równoległy program poprawy wydajności energetycznej gospodarki- oszczędności bez spadku produkcji.
    Pozostała część to spadek eksportu, w pewnej części także wywołany rozwojem OZE w krajach sąsiadujących, chyba najbardziej w Belgii. Być może też okołorecesyjna gospodarka Francji, ale tego nie wiem na pewno.

  10. Bez przesady, nawozy sztuczne i materiały wybuchowe w końcu przez nich eksportowane. Inna sprawa, że nie są w stanie tego zrobić i sprzedać na wystarczającą skalę w takim modelu zarządzania państwem. To jest naprawdę potencjalny scenariusz S-F, a nie coś realnego- ale jedyny jaki widzę możliwy…

  11. brysio pisze:

    Piszę wyraźnie o produktach ropopochodnych. A co do gazu, zważywszy że obok Ameryki mają go najtaniej na świecie, powinni zalać Europę i Azję tanimi nawozami i amoniakiem. Rzeczywistość trochę chyba jednak skrzeczy…..

  12. brysio pisze:

    Nawiasem mówiąc właśnie wyczytałem że sami Rosjanie ocenniają że w pewnych okolicznościach bardziej opłaca im się eksportować ropę nieprzetworzoną, a rząd wymusza eksport produktów naftowych poprzez niższe cła ekportowe ratując w ten sposób własne rafinerie przed upadkiem.

  13. […] 5. Oznacza to, że dostawcy gazu energetycznego się będą musieli do tego dostosować, dokładnie jak pisałem wcześniej   […]

  14. […] półtora roku temu, w czasach drogiej ropy i gazu pobieżnie policzyłem jak bardzo musza spaść ceny gazu, aby stał się paliwem konkurencyjnym wobec węgla.  Cena którą wyliczyłem jako minimalna dla opłacalności gazu w energetyce to było 208 […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: