Strona główna » finansowanie » Rewolucja energetyczna i polityka wobec Ukrainy

Rewolucja energetyczna i polityka wobec Ukrainy

Archiwum

Stoję uparcie na stanowisku, że nie należy rzucać się na wielkie słomiane inwestycje, a wręcz przeciwnie – dla rewolucji energetycznej najważniejsze jest mnóstwo małych kroków, ale one muszą być synchronizowane i koordynowane polityka państwową. Inaczej się nie da.

Zawsze tak jest – albo o zbiorowości decydują interesy obywatelskiej klasy średniej, albo oligarchii. A nigdzie nie widać tego jaskrawiej jak we wszelakich kwestiach energetycznych.  Normalnym i powszechnym jest nastawienie przeciętnego człowieka polegające na większej sympatii dla idei oszczędzania energii i rezygnacji z paliw kopalnych.  Zupełnie odmiennie sprawa się ma w przypadku wielkich korporacji, które zazwyczaj żyją bardzo dobrze albo z tradycyjnej energetyki, albo gdzieś w branżach z nią powiązanych. W końcu wielcy producenci samochodów funkcjonują w idealnej symbiozie z producentami paliw.

Dygresja: wskazuję gdzie i w jakich warunkach można spodziewać się rewolucji energetycznej.

Kraje rządzone w sposób, umownie to nazwijmy demokratyczny (tj. gdzie rząd realizuje politykę bliższą opinii większości społeczeństwa) znacznie częściej w swej polityce promują energię odnawialną i programy efektywności energetycznej. Odwrotnie to tez działa- rząd nie liczący się z obywatelami promuje zużywanie energii kopalnej, jeszcze chętniej importowanej. Wielki biznes widzi dla siebie śmiertelne zagrożenie w technologiach OZE i rządy ulegające wpływom lobbystów są zdecydowanie bardziej skłonne dotować i promować tradycyjną energetykę, sektor naftowy i samochodowy, a sabotować wszelkie programy efektywności energetycznej i upowszechniania alternatywnych źródeł energii.  Przykłady na taką zależność w polityce energetycznej są naprawdę liczne. Oczywiście lobbyści wielkich koncernów starają się przedstawiać jako obrońcy wolności, własności i sprawiedliwości, wobec czego wymaga pewnej dojrzałości odróżnienie jednego od drugiego- ale zapewniam, patrząc przez filtr zdrowego rozsądku można bardzo wiele rozstrzygnąć.

Dziś dam przykład na jedno z takich drobnych rozwiązań. Dalekie od rozwiązania problemów energetycznych świata, ale drobny krok w dobrym kierunku. Nawet zrealizowany w niewielkiej części- nadal będzie kroczkiem we właściwą stronę.

Ukraina- kraj z wybitnie nieafektywną energetycznie gospodarką, który obecnie i w przewidywalnej przyszłości będzie regularnie poddawany  szantażowi odcięcia surowców energetycznych, gazu w szczególności.   Obecne władze Ukrainy sobie doskonale zdają z tego sprawę, stąd prezydent- elekt zapowiedział, że w ciągu 2 lat Ukraina się całkowicie uniezależni od rosyjskiego gazu, a import obecnie nie jest od strony Rosji konieczny, bo przed zimą powstaną rewersy na rurach łączących z Polską. Słowacją i Węgrami. Resztę da się załatwić krajowym wydobyciem i oszczędnościami.

Właśnie o te oszczędności chodzi. Część z nich jest już realizowana, i to od dłuższego czasu. Co najmniej od kryzysu gazowego w 2009 koncern ISD (Industrialnyj Sojuz Donbasu) intensywnie przestawia procesy przemysłowe z gazu na węgiel (lokalny, z Donbasu). Intensywny plan rozbudowy energetyki odnawialnej jest realizowany od czasów pomarańczowych, z pewnym spowolnieniem w czasie kleptokracji Janukowycza. Oraz utratą Krymu, gdzie jest zbudowana istotna część energetyki słonecznej.

Po tym przydługim wstępie czas przejść do szybkich konkretów. Energetycznie Polska i Ukraina jada na praktycznie tym samym wózku. Wzajemne wsparcie to kwestia racji stanu, a i zwykłego rozsądku. W kwestii rozwiązania problemów energetycznych także szacunku dla przyrody, przyszłych pokoleń i posłania na gospodarcze dno Rosji.

Lista obecnych problemów Ukrainy jest imponująca, energetyczne są tylko jednym z nich. Ale to własnie Polska może pomóc w rozwiązaniu ich części. Bardzo poważnym problemem na Ukrainie będzie kwestia ogrzewania w zimie.  Struktura zabudowy i infrastruktury jest oczywiście taka sama jak w pozostałej części przestrzeni postsowieckiej. Są to tandetne betonowe bloki z niskiej jakości oknami i wykończeniem oraz ogrzewane z lokalnej ciepłowni/elektrociepłowni.   Rożnica pomiędzy Polską a Ukrainą polega na tym, że w Polsce sporym wysiłkiem i kosztem olbrzymia część tego zasobu mieszkaniowego została zmodernizowana. Każdy kto miał okazję porównać koszty ogrzewania przed i po termomodernizacji  znakomicie zdaje sobie z tego sprawę. Każdy kto pamięta spore podwyżki kosztów ogrzewania w latach 90-tych, właśnie zmuszające ludzi do modernizacji i oszczędności, też przypomina sobie spore wyrzeczenia społeczne. Obecnie to czeka Ukrainę.

Z drobnych informacji podanych wyżej wystarczy dodać dwa do dwóch i narzuca się pomysł wsparcia Ukrainy polskim doświadczeniem termomodernizacji budynków. Najbliższej zimy będą potrzebować tego tak jak dziś noktowizorów i kamizelek kuloodpornych.

Oczywiście na miejscu jest przypomnieć o takim drobiazgu jak kilkaset tysięcy wykwalifikowanych pracowników w Polsce, którzy potrafią z zamkniętymi oczami całkiem prosto położyć płyty styropianowe i wymienić okna nikogo nie uszkadzając spadającym poprzednim egzemplarzem. Żadna cześć tego nie jest jakąś kosmiczną technologią, ale akurat w Polsce istnieje cały przemysł, który jest w stanie tanio i na dużą skalę przebudować w krótkim czasie pół kraju. Co więcej, istotna część tego przemysłu stoi. Przedsiębiorcy kombinują jak przetrwać, robotnicy ledwo ciągną, albo już są za granicą.

Pozostaje drobiazg- pieniądze. Ukraińcy ich nie mają. Zbankrutowane państwo w stanie wojny z przeżartą agenturą armią i złodziejami na każdym szczeblu administracji nie bardzo jest w stanie finansować/dofinansowywać kolejny projekt.

Za to jak najbardziej, zainteresowani mieszkańcy Ukrainy, z obecnym nastrojem patriotycznym chcą to zrobić. I zapłacić. Drobne ale. Każdy kto miał do czynienia z poważna modernizacją budynku wie, że za gotówkę da się zrobić wyłącznie systemem gospodarczym.  Pełnej modernizacji, przeprowadzonej szybko i sprawnie bez kredytu się nie da (wyłączam drobną cześć społeczeństwa dysponująca wystarczającymi zasobami gotówki- oni nie muszą modernizować, mogą co najwyżej chcieć).

Warunki kredytowania w ukraińskich realiach finansowych są takie, że kredyty na czas możliwy do spłaty przez mieszkańców budynku są zwyczajnie niedostępne lub oprocentowane powyżej jakiejkolwiek opłacalności. Realia Polski początku lat 90- tych.  Pozostaje jednak finansowanie gotówka przez właścicieli większego majątku, jak w polskich warunkach znakomicie to robią spółdzielnie mieszkaniowe. W realiach Ukrainy oznaczałoby to finansowanie gotówka przez samorządy. Możliwe, ale finanse samorządów nie wyglądają dużo lepiej niż budżetu centralnego, poza tym niemożliwe by było działanie na wystarczającą skalę.

Rozwiązanie jest znów oczywiste. Polski rząd, albo banki musza te pieniądze pożyczyć. Tak czy inaczej udział rządu jest niezbędny, bo tylko gwarancje polskiego rządu zapewnia warunki finansowanie takie jakie są dostępne dla Polskiego rządu. Jako podstawę możemy przyjąć okolice 4- 4,5% dla obligacji 10- letnich (taki okres nas mniej- więcej interesuje), denominowanych w dolarach (podstawowa waluta referencyjna na Ukrainie). Do tego jakaś prowizja polskiego rządu i sowite prowizje banków (polskiego i ukraińskiego) i nadal wychodzi wyraźnie poniżej 10% . To jest oprocentowanie, które wygląda niezwykle okazyjnie na Ukrainie.  A kredyty jakoś będą zabezpieczone i akurat takie- praktycznie zawsze spłacone. Polski nie stać na akcje charytatywne na taką skalę, ale jako pożyczka wygląda na znakomity interes.

Trzeba do tego wyłącznie zaproponowania tego przez polski rząd. Ukraińcy powinni zgodzić się z pocałowaniem ręki, bo własnie tego potrzebują. Poza tym potrzebne są zapewne zmiany w ukraińskim prawie w zakresie przepisów o zatrudnianiu cudzoziemców, działalności obcych firm, finansowania przez zagraniczne banki i zabezpieczeń na ich rzecz, itp.   Drobne problemy do szybkiego rozwiązania. Albo zupełnie niemożliwe do usunięcia bez woli politycznej.

Cała taka akcja by nie potrwała długo- część Ukraińców zatrudnionych lokalnie szybko nabrałaby wystarczającego doświadczenia i dalej by się potoczyło już wolniej, ale własnymi ukraińskimi siłami. Co najwyżej na trwałe by pozostał eksport z Polski materiałów, zwłaszcza bardziej zaawansowanych technicznie. Cóż- tak się uprawia politykę kolonialną. Tym razem sorry, bracia Ukraińcy.

Brakiem woli politycznej po polskiej stronie można ten tekst zakończyć. Nie wierzę w jakąkolwiek wolę wsparcia Ukrainy w energetycznym starciu z Rosja przez obecny polski rząd.. Nie wierzę także w zamiar i umiejętność promowania eksportu jedynego dobrze rozwiniętego i w większej części polskiego przemysłu na rynkach zagranicznych.

Tymi optymistycznymi akcentami można zakończyć. Prawie. Może jednak przeczyta to ktoś z okolic ukraińskiego rządu? Pomysł gotowy, do Lwowa od granicy polskiej niedaleko, można zaczynać od ręki.

A jeszcze ile by to miało kosztować? O dziwo kwota jest w przybliżeniu znana. Z ostatniej pożyczki od Banku Światowego prawie 400 mln dolarów ma być przeznaczone właśnie na termomodernizację budynków i modernizację sieci ciepłowniczej, co podobno ma wystarczyć dla ok 3 mln mieszkańców. Dla okrągłego rachunku dołóżmy 10 razy więcej, wystarczy dla 33 mln mieszkańców (z 45 mln), czyli w praktyce olbrzymiej większości tego co się da. Reszta to wspólnoty mieszkaniowe w których nie można się dogadać, budynki i tak na liście do wyburzenia, indywidualne domy, nowe konstrukcje przyzwoicie ocieplone i drobna część już zmodernizowanych. To daje 4 mld dolarów, 12 mld złotych. Większość tych pieniędzy trafi do polskich przedsiębiorców i robotników, cześć ożywi gospodarkę Ukrainy. W takim zakresie jak używany jest do ogrzewania gaz ziemny (tym bardziej olej) uderzy w gospodarkę Rosji.  Cała ta kwota to mniej niż 1/4 planowanego na zeszły rok (2013) polskiego deficytu budżetowego. A mówimy o kosztach modernizacji praktycznie całości ogrzewania w sporym kraju. Zresztą jest to niemożliwe do wykonania w jeden rok i oczywiście by spowodowało bańkę na rynku wykonawstwa. Należy się spieszyć, ale rozsądnie. Rozłożyć modernizację na kilka lat, w pierwszych dwóch latach skoncentrować się na terenach ogrzewanych gazem i olejem. Następnie powinny zacząć działać instalacje do gazyfikacji węgla (których budowa ma się wkrótce rozpocząć- nowy ukraiński rząd naprawdę nie śpi) i pełne wykorzystanie już wystarczającej ilości gazu w transporcie.

Zresztą, tak jak ukraińska gospodarka zużywa zupełnie rozsądne ilości ropy, jak na kraj tej wielkości, tak zuzycie gazu jest naprawdę spore i wydaje się, ze pole do oszczędności jest ogromne.  Choć istotna część gazu jest zużywana w transporcie i zastępuje ropę, to oszczędności i dalsze upowszechnienie gazu w transporcie wydaje mi się właściwą drogą.

W taki sposób można założyć, że całość oszczędności przełoży się na redukcję zależności od importu surowców energetycznych z Rosji i na podkopywanie rosyjskiej ekonomii.  Każdy kroczek w tę stronę jest dobry.  Konieczne pieniądze są nieznaczne. Rozkładając to na, powiedzmy 4 lata, mamy 3 mld złotych rocznie (kwotę trochę zauważalną w budżecie) i potężny impuls dla gospodarki, praktycznie całość wróci raz w postaci podatków, drugi raz odsetek, a kapitał i tak będzie z powrotem. Cóż, tak właśnie działały (i po dziś działają) kolonialne imperia państw zachodu.

A skutek dla rosyjskiej ekonomii- teoretycznie niewielki. Rosyjski eksport węglowodorów przynosi ok 300 mld dolarów rocznie. To jest sporo. Ale nadwyżka handlowa to już zaledwie ok 50 mld rocznie. To nie jest mało. Ale jest to sporo mniej niż wartość samego gazu przesyłanego przez Ukrainę. W skrócie- blokada przepływu gazu przez Ukrainę, jeśli nie złamie ukraińskiej gospodarki- spowoduje ujemny bilans handlowy Rosji (lub następny spadek poziomu życia) i w średniej perspektywie zawał rosyjskiej gospodarki. Obecnie wszystko wskazuje, że Ukraina wytrzyma (choć pierwszej zimy z trudem) natychmiastowe i definitywne odcięcie dostaw ropy i gazu z Rosji- więc to Rosja ma problem.

Jeśli uznać, że w polskiej racji stanu leży przewrócenie rosyjskiej gospodarki (co chyba nie wymaga dowodu) właściwym krokiem jest wsparcie Ukrainy w uniezależnianiu się od gazu w maksymalny możliwy sposób.

Bez rosyjskiej interwencji Ukraina sobie poradzi. W Polsce trzeba tylko myśleć jak im pomóc, a przy okazji sobie.

Reklamy

14 komentarzy

  1. Antyetatysta pisze:

    Kapelusz z głowy. Muszę głębiej sie w to wgryźć ale na pierwszy rzut oka wygląda to dobrze. To co kładzie to w pierwszym rzędzie to to że jest to konkurencyjne dla niemickich instalacji a to oznacza zdecydowane „STOP” od „naszego” rządu.

  2. Dziękuję za komplement. Oczywiście z obecna władzą w Polsce szanse na realizacje sa znikome. Nawet gdyby miało być robione coś mocno okrojonego prywatnymi silami- można liczyć na sabotaż…

  3. Bronek pisze:

    Nikt rozsądny (i posiadający możliwości finansowe) oprócz polskiego rządu oczywiście, nie zainwestuje w tak niestabilną gospodarkę. Słyszałem o 300 mln PLN, którą chce wspomóc tandem Donek – Bronek przedsiębiorców ukraińskich. Te pieniądze owszem, trafią ale nie tam, gdzie powinny. Rozejdą się w śród pośredników i innych tam „zaradnych z Polski i Ukrainy, ale na termomodernizację budynków nie trafią. Zresztą, niewiele by to dało, skoro lokalne ciepłownictwo oparte jest prawie wyłącznie na gazie ziemnym.
    Ukraina, jako byt państwowy i gospodarczy nie ma szans na dłuższe przetrwanie. Obecna sytuacja polityczno – gospodarcza to uwertura do nowego rozdania w Europie. Zawsze będę twierdził, że wszelkiego rodzaju oszczędni ludzie to żyją w tzw bogatych państwach. Biedactwo, by dołączyć do bogactwa musi na to pracować całymi pokoleniami z wytrwałością poznaniaka.
    Maczeta, dojście do niezależności Ukrainy opisałeś dokładnie, ale to są niestety akademickie rozważania.

  4. Bronek pisze:

    Szkoda, że dyskusja na tym blogu jest ograniczana przez Właściciela blogu, który nie dopuszcza innych, niż jedynie słusznych Jego komentarzy.
    \Coraz bardziej skłaniam się ku przekonaniu o zdalnej sterowalności Maczety.

  5. Puszczam każdy komentarz oprócz naruszających podstawowe zasady kultury.

  6. TT pisze:

    Niestety, infrastruktura Ukrainy jest w znacznie gorszym stanie niż Polski. Okna i styropian nie załatwią sprawy. Problemem mogą tez być przyzwyczajenia miejscowych.

  7. Cóż- właściwie wszystko na Ukrainie jest w stanie rozkładu. W końcu to jest posowiecka infrastruktura nie ruszana od końca ZSRR. Same okna i styropian to dużo za mało, oczywiście. Modernizacja całej reszty też jest konieczna. Za to okna i styropian to jest skok we właściwą strona i daje efekty od razu. Jedna z niewielu rzeczy, które mogą być na sporą skale zrobione przed najbliższą zimą. Obecny ukraiński rząd wie dość dobrze co musi robić, zmniejszenie zużycia gazu o 20-40% najbliższej zimy jest jedną z tych rzeczy. Styropian nie załatwi całości sprawy, ale część już tak. A ukraińskie społeczeństwo jest dość zmobilizowane i zmiana mentalności będzie bardzo szybka. Myślę, że nawet sąsiedzi się będą nawzajem pilnować, w końcu to faktycznie będzie home front wojny.

  8. Aaaa- sorry, ten komentarz trafił do spamołapu, wordpress nawet mnie nie zawiadomił, więc poprzedni uznałem za zwykle narzekanie. Warto się wprost zapytać, czy gdzieś coś nie zniknęło po drodze, bym poszukał i znalazł wcześniej.
    Oczywiście jedna rzecz to mój piękny plano-postulat, a druga to rzeczywistość polityczna. Nawet jeśli rząd Jaceniuka doprowadzi ukraińską administracje do stanu przyzwoitego funkcjonowania, to nadal w RP będzie Bronek i Donek. Masz całkowita rację, a ja nie mam złudzeń.
    Dlaczego termoderniazacja ma niewiele dać jeśli ogrzewanie jest gazem? Moim zdaniem da oszczędność gazu i o to chodzi.
    Stabilność gospodarki ma nie tak dużo do rzeczy, jeśli by to były pożyczki udzielane przez polskie banki w dolarach euro lub złotówkach i zabezpieczone hipoteką. Do czasu ewentualnego przejęcia władzy przez kraj nie honorujący zobowiązań cywilnych (czytaj Rosja albo kremlowskie quasi państewka) problemów ze spłatą nie powinno być.
    Ludzie oszczędni żyją wszędzie. Kwestia jest co się opłaca oszczędzać i jaka skala inwestycji jest realna. Oczywiście Ukraińcy nie dojdą do poziomu Danii w 3 lata, to jest zbyt drogie. Ale mogą i powinni kopiować polskie rozwiązania problemu ogrzewania. Na to ich stać.

  9. TT pisze:

    Instalacja gazowa w budynku poprowadzona wężem ogrodniczym; ogrzewanie pomieszczenia płomieniem kuchenki gazowej, a w pomieszczeniu brak komina i inne kwiatki – trzeba zobaczyć na żywo…
    Jedyne czego jeszcze Ukraińcom do szczęścia potrzeba – zamieszkanie w termosie.

  10. Taki standard w Polsce też się znajdzie. Większość to jednak sowieckie bloki, czyli porównywalne z PRL najgorszej jakości. Jest co modernizować, niektóre rzeczy łatwo i tanio.
    A termos to bardzo ogólnikowe pojęcie. Modernizacje, tak jak wszystko można zrobić dobrze albo źle. Dobrze zrobiona poprawia życie i obniża koszty. Źle zrobiona to wilgoć, grzyb i żadne oszczędności a nawet zwiększenie ogrzewania. W Polsce już się raczej nauczono na błędach, Ukraińcy mogą kupić od razu fachową robotę.

  11. Bronek pisze:

    Pamiętam, że w oddawanych blokach mieszkalnych przed 1989 rokiem, montowano jeden licznik gazowy, z powodu ich braku. Wiadomo, że w takim przypadku oszczędzanie energii nie ma sensu. Na Ukrainie mieszkańcy blokowisk płacą za ogrzewanie zryczałtowaną opłatę, bardzo niską. Z informacji, które mam od Ukraińca, infrastruktura energetyczna tego państwa nie istnieje. Ukraińcy, by istnieć, muszą przeskoczyć trudny płot, by móc planować zużycie gazu. Powtarzam, wg moich ocen, zima 2014/15 może być kataklizmem. Rosja już żąda przedpłat a Ukraina nawet nie wie, ile potrzebuje tego nośnika energii, bo powszechnym zwyczajem okradali Ruskich z gazu. Nie chcę uprawiać wróżb, ale jeśli Rosja się nie ugnie, to może być katastrofa podobna do wielkiego głodu.

  12. Infrastruktura energetyczna istnieje. Są sieci energetyczne, potężny system rurociągów, olbrzymie magazyny gazu. Oraz wlasne wydobycie.
    Nie wiem na czym opierasz tą katastroficzną wizje, ale w najgorszym wypadku, czyli braku rewersu na gazociągu ze Słowacji i bardzo surowej zimie, może wyglądać jak Polska 1978. Pokaż te obliczenia, chętnie zobaczę.
    Według moich szacunków przy łagodnej zimie lub działających wszystkich rewersach (Polska Słowacja Węgry) wystarczą drobne oszczędności. Społeczeństwo jest do tego przygotowane, do zimy będzie bardziej. Wszyscy zdają sobie sprawę, że epoka dotowania dla wszystkich energii się skończyła.
    Wydobycie własne + rewersy = 90% normalnego zużycia. Sam przemysł donbassu zużywa 20%, wystarczy awaryjnie wyłączyc w razie wyjątkowo surowej zimy. Bez rewersu ze Słowacji będzie 60%. Do tylu dociągną modernizacją, ale nie zdążą w rok. Łagodna zima nie zaszkodzi, surowa to będzie problem. Tylko w takim zestawie.

  13. Bronek pisze:

    @Maczeta,
    Roczne zużycie gazu na Ukrainie wynosi ok. 50 mld m sześć. Magazyny mają ogromne (35 mld gazu) ale to nie starczy. Jeśli chodzi o rewers, to raczej jest niemożliwy, bo Rosja zagroziła wstrzymaniem dostaw do UE.
    Wiadomo, lobby rosyjskie jest bardzo silne i wątpię, czy zniewieściała, rozprężona Unia zdecyduje się na walkę gazową. Tak więc, jak pisałem wyżej, Ukraina nie ma szans na żadną „samoistność” i dyskusja obecna to tylko przekomarzanie się dwóch strategicznych partnerów, kto więcej wyrwie. Chodzi tu oczywiście o Rosję i Niemcy.

  14. Z czego 20 mld m3 to krajowe wydobycie. Ze zużycia 20 mld m3 to przemysł ciężki, który od 2008 r. stopniowo przestawia się na węgiel, z czego obecnie w trybie panic mode. Do najbliższej zimy powinno być technicznie możliwe zastąpienie ok 10 mld m3.
    Rewersy fizyczne są na rurach z Polski, Węgier i małej ze Słowacji, nie ma na dużej ze Słowacji. To co jest wystarczy do przesyłu ok 17 mld m3 rocznie. Potrzeby z przestawieniem na węgiel to ok. 40 mld m3.
    Jak widać brakuje 3 mld m3 Czyli albo łagodna zima, albo zatrzymanie przemysłu. Magazyny w CAŁEJ Europie są prawie pełne, z czego na Ukrainie pod korek, a własnie się zakończył sezon grzewczy.
    Problem ma dokładnie taki zakres jak wyżej pisałem- jeśli zima będzie bardzo surowa, mogą być potrzebne awaryjne oszczędności- będzie to raczej przymusowe odłączenie części przemysłu. .Dla gospodarstw domowych gazu w żadnym wypadku nie zabraknie. Przy łagodnej zimie nawet takiego problemu nie będzie. Jeśli będzie uruchomiony rewers na dużej rurze, nie będzie żadnego problemu. Europie nic nie zaszkodzi, bo North Stream i Jamał wystarczy, gaz na Ukrainę trafi naokoło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: