Strona główna » Bez kategorii » Ceny energii, czyli bajka o taniej energii atomowej

Ceny energii, czyli bajka o taniej energii atomowej

Archiwum

Istnieje taka piękna narracja działów PR wielkich koncernów energetycznych: tak, możemy się zgodzić z koniecznością zmniejszania emisji CO2. Nasze nowe elektrownie nie będą produkować CO2 i dostarczą tani prąd. Zaraz, zaraz. Czy przypadkiem rozmowa o emisjach nie dotyczy także ogrzewania, transportu, itp? I konkretnie jakie elektrownie chcą te koncerny budować? Po zadaniu takich pytań właściwie zawsze wychodzi, że plan polega na budowie kolejnych elektrowni atomowych, a ogrzewać domy można prądem. Ta opowieść jest bardzo piękna do czasu pytania o pieniądze.
Tu rozpoczynają się dylematy towarzyskie i moralne.

Jeśli, drogi czytelniku, akceptujesz możliwość wykluczenia z towarzystwa i bycia obwołanym ignorantem, możesz się zapytać ile właściwie kosztuje prąd z elektrowni atomowych i jak to się ma do innych źródeł.


Pierwsza część pytania jest dość prosta. W Niemczech i Japonii kosztuje on wystarczająco dużo, aby rządy uznały, że kompletnie nie warto inwestować w przedłużanie eksploatacji/zwiększanie bezpieczeństwa większości istniejących elektrowni i prościej je wyłączyć. W USA i tak nie można nigdzie znaleźć dobrych zagregowanych danych, pozostaje Francja.
Wbrew niby-liberalnym oszołomom, Francja jest całkiem przyzwoicie zorganizowanym krajem, a biurokracja dostarcza zwykle nie za wielkim kosztem bardzo rzetelnych danych. Tak też wynika z zawartej pod tym linkiem depeszy Reuteursa. Wynika z niej, że obecnie licząc koszt produkcji prądu w elektrowniach atomowych we Francji wynosi on 59,8 €/MWh. Jest to liczone łącznie z amortyzacją założoną dla podstawowego okresu eksploatacji 40 lat. Ten okres eksploatacji będzie mógł być przedłużany dla sporej części elektrowni, więc ta cena może spaść. To tak z informacyjnej rzetelności, ponieważ i tak w żadnym wypadku nie spadnie do 31 €/MWh, a tyle wynosiła średnia cena prądu w Niemczech w pierwszym półroczu 2014. A poniżej zestaw cen średnich i maksymalnych w tym roku:

disruptive 07 14

Jak widać od 4 miesięcy (licząc na początek lipca 2014) cena w Niemczech nie przekroczyła 40 €/MWh (na obrazku ceny w €c/kWh), z tego co widziałem na innych, do wskazanych 59,8 € zbliżyła się tylko raz przez 15 min w tym roku. Można tu porównywać Niemcy, Francję i Szwajcarię, ponieważ są połączone wspólną siecią wysokiego napięcia. Zresztą jak widać, najniższe ceny są na rynku niemieckim, wyższe na francuskim i szwajcarskim, w kolejności która odpowiada udziałowi energii atomowej w produkcji prądu. Im wyższa tym drożej.
A jeszcze nie doszliśmy do tematu subsydiów. Ponoć strasznie wysokich przy energii odnawialnej i bardzo niskich dla atomu. Taaa… A może ktoś by się zapytał skąd do Francji importuje się uran, o którym była w raporcie wzmianka, że jego koszty mocno wzrosły? Od razu odpowiem – właściwie wyłącznie z jednej kopalni w Czadzie Nigrze. Do sąsiedniego Czadu w zeszłym roku zostały wysłane wojska francuskie (czy co najmniej lotnictwo) dla obrony reżimu. Ta część kosztów uranu nie pojawia się w statystykach. W tym samym czasie Niemcy mieli wiatr za darmo, nigdzie nie musieli tym razem wysyłać armii, wysyłali prąd do Francji. Francuzi zapłacili zarówno za uran, za wyposażenie armii, jak też za prąd Niemcom.
To tak w skrócie. Zwolennik elektrowni atomowej w Polsce jest w istocie zwolennikiem zakupu francuskiej technologii EPR (co do tego czy działa są poważne wątpliwości, co do kosztów nie ma – są horrendalne), zakupu niemieckiego prądu, nawet jeśli ta elektrownia jakimś cudem zacznie działać oraz wystawienia następnego scentralizowanego obiektu prosto pod cel rosyjskich rakiet. To taka piękna synergia, że nic dziwnego, że łatwo znaleźć w PL zwolenników elektrowni atomowej.

Niestety poinformowani i rozsądni na koncepcję budowy elektrowni atomowej w Polsce zaledwie stukają się w głowę, a na krzyczących o takiej konieczności patrzą jak na nieszkodliwych wariatów. Błąd. Oprócz wariatów są tam jeszcze zwykli, czasem nawet przyzwoici ludzie, którym namieszano w głowach skręconymi opracowaniami oraz ładnie wspomagający to lobbyści i cyniczni złodzieje.

Wracając do rzeczy. To porównanie liczb wydaje się drastyczne i takie jest, ale należy zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze, jak wyżej wspomniałem we francuskim opracowaniu wzięty pod uwagę jest 40-letni okres eksploatacji elektrowni. Jeśli zostanie on przedłużony dla wszystkich do 60 lat będzie to oznaczało zmniejszenie o 10-20% kosztów eksploatacji. Zaledwie tyle, bo koszty finansowe budowy nie zmienią się – już zostały poniesione, zmieni się tylko stawka amortyzacji, nie zmienią się ceny paliwa i obsługi. Zresztą paliwo jądrowe to nie tak prosta sprawa. Ile kosztowały rząd francuski interwencje ostatnich lat w Czadzie i okolicach? I jak duży ma to związek z kopalnią uranu w Czadzie od której zależy francuska energetyka? Podsumowując – wliczając amortyzację i finansowanie, a nie wliczając kosztów prowadzenia polityki państwowej  i militarnych, koszt energii atomowej może wynosić minimalnie ok 45 €/MWh. Przy kolejnym założeniu, pracy cały czas, bez zbyt częstego zmniejszania mocy. Im częściej by tą moc należało zmniejszać tym prąd droższy, bo koszty budowy są wysokie i muszą się zamortyzować w określonym czasie, obsługa jest niezależna od poziomu produkcji, a paliwo relatywnie tanie. Stąd, im więcej w sieci energii słonecznej i wiatrowej tym droższy staje się prąd z atomu. Duża produkcja przy darmowym paliwie – wietrze zawsze będzie rynkowo tańsza i zmusi elektrownię atomową do sprzedaży ze stratą lub zmniejszania produkcji. Wskutek rozwoju energetyki odnawialnej w Niemczech i tych wyżej podanych śmiesznie niskich cen prądu, właściwie cały sektor produkcji prądu we Francji jest pod kreską.

A teraz druga strona medalu. Niemieckie regulacje dotyczące energetyki odnawialnej, jak wiadomo, spowodowały jej zupełnie przyzwoitą opłacalność oraz stały rozwój technologii i relatywnie niskie koszty instalacji. Ale z drugiej strony prąd z instalacji OZE jest kupowany za gwarantowaną cenę przez zielony fundusz, który następnie go sprzedaje za ile się da, obniżając hurtową cenę prądu, jak widać poniżej opłacalności klasycznych elektrowni.  Strata tegoż funduszu jest następnie przerzucana na klientów detalicznych, wielki przemysł jest w swej większości z niej zwolniony.

Tu częściową rację mają przeciwnicy energetyki odnawialnej, że niektóre systemy wsparcia wypaczają rynek i  czynią szkody w klasycznych sektorach gospodarki. Ale w Niemczech, efektywnie dotowany jest ciężki przemysł, który jak powszechnie wiadomo, ma się dobrze. Niezbyt duży koszt obciąża gospodarstwa domowe, a największe straty ponoszą właściciele klasycznych elektrowni, w tym typu o najwyższych kosztach produkcji, co oznacza w pierwszej kolejności elektrownie gazowe, a następnie atomowe. Efektywnie łańcuszek dotowania wygląda tak, że francuscy podatnicy i użytkownicy prądu (w tym dobijany wyższymi cenami energii przemysł ciężki), przez pokrywanie strat Electricity de France dotują niemiecki przemysł.

Francja ma znacznie lepsze od Niemiec warunki zarówno wiatrowe jak i słoneczne, ale przez duże trudności w regulowaniu mocy i dostosowaniu trybu pracy elektrowni atomowych do energetyki odnawialnej, nie mogą rozpocząć na poważnie i większą skalę projektu przebudowy sieci.

To jest najbardziej klasyczny z możliwych przypadków przeinwestowania w przestarzałą technologię i zamknięcia sobie drogi do zmiany całego modelu na dużo lepszy. Ktoś kiedyś we Francji będzie musiał podjąć brutalną decyzję o odejściu od energetyki atomowej, ale to zapewne nastąpi już po zwinięciu się ostatniej energożernej fabryki stamtąd i przestawieniu gospodarki na montownie i tym podobne.

Reklamy

8 Komentarzy

  1. Kahzad pisze:

    Sprowadzanie uranu z Czadu to decyzja polityczna, jeżeli patrzono by na cenę sprowadzano by uran do Francji taniej z Kazachstanu, Kanady, Australii czy nawet Czech. Są to stabilne kraje, do których nie trzeba wysyłać wojsk.

  2. OK, też racja. Ale- znów druga strona medalu: Uran jest tak strategiczną sprawą dla francuskiej gospodarki, że stał się też dla polityki. Nie chcą go kupować zwyczajnie na rynku, wolą przez mniej lub bardziej państwowe (a przynajmniej z siedzibą we Francji) wydobywające w krajach na których władze mają w ostateczności wystarczający wpływ do zmiany rządu. Spekuluję, ale z jakiegoś powodu cały czas tak robią.
    Tak przy okazji- kopalnia jest w Nigrze, a nie Czadzie, mój błąd we wpisie, tak to jest dając drobniejsze fakty z pamięci…

  3. pit pisze:

    Maczeta co myślisz na temat poniższych argumentów ?

    Natomiast prof. Andrzej Strupczewski z Narodowego Centrum Badań Jądrowych wskazuje, że dalszy rozwój energetyki wiatrowej i słonecznej nie poprawia bezpieczeństwa dostaw, a wręcz mu zagraża. Przez drugi tydzień grudnia 2013 r. ponad 23 tys. niemieckich turbin wiatrowych stało bezczynnie z powodu flauty, a milion systemów, które dotąd dostały 108 mld euro, dawały zaledwie kilka kilowatów w godzinach południowych – powiedział Strupczewski. – Przez cały tydzień elektrownie węglowe, jądrowe i gazowe musiały pokrywać 95 proc. zapotrzebowania energetycznego Niemiec – dodał.

    http://tvn24bis.pl/informacje,187/zielona-energia-kontra-konkurencyjnosc-gospodarki-zaostrzenie-polityki-bedzie-katastrofa,446837.html.

  4. Jedynym konkretem w tym tekście było twierdzenie, że w drugim tygodniu grudnia 2013 produkcja z OZE wynosiła zaledwie kilka kilowatów i Niemcom groziła katastrofa energetyczna. Reszta to jakiś propagandowy bełkot.
    Tutaj http://www.ise.fraunhofer.de/en/renewable-energy-data
    Raport za 2013, str 256, 50 tydzień roku (czyli niedokładnie 2 tydzień grudnia), minimalna chwilowa produkcja z wiatru 0,9 GW. Prawda warunki były bardzo złe. Jak na tym wykresie widać, dla odmiany było sporo słońca (bardzo dużo jak na grudzień).
    Maksymalna produkcja z gazowych to 13,1 GW z zainstalowanych ponad 23 GW. Różnica nieużywanych nawet w rocznym szczycie zapotrzebowania tychże elektrowni gazowych by prawie wystarczyła na eliminację całości jeszcze pozostałych atomowych (13 GW)
    Te katastrofalne skutki istnieją tylko w propagandzie…. A nazwisko prof Strupczewskiego trzeba zapamiętać i przy okazji zapytać się go czy naprawdę powiedział to co cytowała Wyborcza i jeśli tak spokojnie wrzucić go do szufladki z napisem ignorant lub lobbysta

  5. Jura pisze:

    komentarz techniczny:
    polecam skrot klawiszowy prawy alt + U, wstawia symbol Euro

  6. Nie działał, poszukałem, u mnie alt+ctr + U, rzeczywiście lepiej to w tekście wygląda.

  7. Krzysztof Lis pisze:

    Jeśli mówimy o polskich warunkach, to ten rozwój bezpieczeństwu dostaw rzeczywiście zagraża.

    Ale da się to załatwić, jeśli zmusić inwestujących w wiatr/słońce, by stawiali odpowiednią ilość źródeł szczytowych na gaz. Bo póki co to u nas elektrowni gazowych nie ma. Ale na to nikt nie ma odwagi, zresztą nie ma podstaw prawnych, by to zrobić.

  8. Odsyłam do wcześniejszego tekstu, o potencjalnej polskiej rewolucji.
    A dokładniej- nie potrzeba pełnego backupu,
    1. taniej wychodzi choćby częściowo zarządzać popytem niż oferować podaż z drogich źródeł.
    2. nie musi to być gaz. Drobna część jest potrzebna jako chwilowe równoważenie sieci, inna jest potrzebna w przewidywalny sposób, czasem z prognozy 24h, czasem z różnic pór roku.
    3. Jeśli każdy producent by jednocześnie miał swój backup, to prąd by mógł być oferowany od razu konsumentowi, bez pośrednictwa sieci (np. sąsiedniej fabryce), co by obniżało opłacalność eksploatacji sieci. A sieć to mimo wszystko dobra, choć droga rzecz.
    4. Zdaje się, ze są w rozrządzeniach dotyczących małego OZE w PL próby narzucania obowiązku posiadania akumulatorów, itp., ale zupełnie nie jestem tego pewien, nie znam dokładniej tematu, równie dobrze mogłem słyszeć urban legend.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: