Strona główna » energia elektryczna » Energetyka węglowa w Niemczech: mity i rzeczywistość

Energetyka węglowa w Niemczech: mity i rzeczywistość

Archiwum

Ukazał się był artykuł na Interii o niemieckiej energetyce. Zgrabnie napisany  oraz stanowiący wręcz wzorcowy przykład manipulacji propagandowej.

Zgodnie z klasycznymi zasadami propagandy postawiono w tekście bardzo dużo słabo udokumentowanych tez. Ale w związku z tym, że są słabo udokumentowane i łatwo je obalić z drobną pomocą podstawowej wiedzy i łatwych obliczeń, można to objąć jednym tekstem.

Po kolei tezy artykułu:

Główną osią teksu jest zespół twierdzeń, że w Niemczech energia atomowa została zastąpiona produkcją prądu z węgla, odnawialne źródła energii nie mają większego znaczenia, a energetyka węglowa ma się dobrze i kwitnąco. Jest to jedna z tez czarnego PR snutego przez wielkie koncerny energetyczne przeciwko energetyce odnawialnej oraz ograniczaniu emisji (także przez oszczędności). Jest to wspólna linia propagandy nie tylko wielkich zachodnich koncernów, ale także, co warto podkreślić, rosyjskich. O tyle istotne, że w tym ostatnim przypadku interesom koncernów jest w całości podporządkowana także praktycznie cała polityka państwowa (albo odwrotnie- państwo się zlało w jedno z koncernami energetycznymi). Tak czy inaczej, pieniądze jakie przeznacza na PR Federacja Rosyjska są nieporównywalnie większe niż możliwe do wydania przez BP, Shella i resztę tego towarzystwa razem pozbieranych z wielką energetyką.  Skoro mamy kawałek propagandy podany na tacy, to możemy go analizować:

Według tekstu: jedna z najnowszych niemieckich elektrowni, Trianel Kohlekraftwerk Luenen, jest zasilana w całości importowanym węglem, a po 2018 Niemcy będą najprawdopodobniej importować całość węgla kamiennego.

To jeszcze się prawie zgadza. Trianel Kohlekraftwerk Luenen jest jedną z najstarszych elektrowni, ale jest Kraftwerk Lünen-Stummhafen o mocy  750 MW w tej samej miejscowości, włączona do sieci w grudniu 2013 — w istocie jedną z nowszych. Znaczy nowszych termicznych, bo w międzyczasie (czyli przez pierwsze półrocze 2014) mocy wiatrowych i słonecznych zainstalowano jakieś 3,5 GW. Zapewne jeszcze kilkanaście-kilkadziesiąt MW mocy biogazowni (jest to bardzo mało, przez obecne zamieszanie z regulacjami). Jak wiadomo OZE nie pracują cały cały czas, elektrownie cieplne też nie, ale te drugie znacznie więcej.  Przynajmniej są budowane, aby pracowały znacznie więcej….   W rzeczywistości ta nowo zainstalowana przez pół roku możliwość produkcyjna OZE nieco przekracza możliwości tej elektrowni węglowej.  Nic nie wiem o innych nowo wybudowanych elektrowniach cieplnych w Niemczech ostatnich miesięcy i raczej ich tam nie ma.

Kolejna informacja: najpóźniej w 2018 Niemcy muszą zakończyć dotowanie górnictwa węgla kamiennego. Ta informacja jest prawdziwa. Spowoduje to prawdopodobnie nieopłacalność wydobycia węgla kamiennego w Niemczech, zgadza się.  Być może dotychczasowe firmy wydobywcze sprzedadzą kopalnie małym spółkom, wyspecjalizowanym w ekonomicznym wydobywaniu resztówek ze złóż.  To mniej istotne, wniosek jest zasadniczo prawdziwy.

Odradzanie się energetyki węglowej….

smokebigallis

To jest właśnie kolejna teza tego tekstu. To wracamy do rzeczywistości. Drobny rys historyczny: w 2001 roku rząd federalny Niemiec zapowiedział odejście od energetyki atomowej, przedstawiając plan zamykania elektrowni do 2022 roku. Była ona poważnym źródłem prądu w Niemczech i wielkie firmy energetyczne zareagowały tak jak zwykle opracowując plan inwestycyjny w celu zastąpienia atomu węglem. Do tego miejsca wszystko się zgadza z korporetoryką. W rzeczywistości nic nie poszło jak należy.  Procesy inwestycyjne nowych bloków i elektrowni węglowych rozpoczęto od razu po deklaracji odejścia od atomu. To fakt. W tym samym czasie jednak zaczęła przynosić efekty polityka promowania energii odnawialnej. Co bardzo ważne, jak się później okazało, w 2004 dopuszczono do systemu feed-in tariffs energię słoneczną. Na początku jej skrajnie wysokie koszty ograniczały praktyczne skutki, ale od 2009 ceny krzemu i paneli drastycznie spadły i obecnie stanowi to ok 7% w matriksie elektrycznym Niemiec, podobnie jak wiatrowa. Spora większość tej mocy OZE powstała po 2008 roku.

Oczywistym ekonomicznym skutkiem jest nadpodaż prądu. Jest po prostu za dużo mocy wytwórczych. Jeśli na rynku energii nastąpiło odejście od kontraktów długoterminowych i dominują ceny spot, oznacza to w bardzo prostej zależności niższe ceny w trakcie dobrych warunków słonecznych i wiatrowych. W ten sposób tradycyjne elektrownie nie mają ani zagwarantowanych przychodów, ani możliwych ekstra zysków.  To są realia niemieckiego rynku energii. A wkrótce każdego innego w UE, bo to wymuszają regulacje unijne.

W 2010 roku rząd Niemiecki, zapewne pod wpływem płaczu koncernów odstąpił od planu likwidacji energetyki jądrowej. To dało pewną nadzieję E.ON, Watenfall i RWE. Pod pretekstem ograniczania emisji CO2 mogli użytkować i promować energię atomową. Co zresztą jest agendą do dziś, choć raczej te teksty sponsoruje Alstom, który kupił francuskie zakłady oferujące rozwiązania do EJ.

Ale to też nie wyszło. Fukushima – i wszytko jasne…

W recenzowanym tekście przyznają, że powodem ostatecznej decyzji o likwidacji energetyki atomowej w Niemczech była katastrofa w Fukushimie. Nie wspominają tylko, że to było właściwie wykonanie decyzji z 2001 roku. Oraz zupełny drobiazg – energia z elektrowni atomowych została praktycznie w całości zastąpiona przez OZE. Węgiel nie miał z tym nigdy nic wspólnego.

Tak samo program ograniczania zużycia przyniósł pewne efekty. Obecne szczytowe zużycie wynosi ok 75 GW, w porównaniu z ponad 80 jeszcze kilka lat temu. Jest to o tyle istotne, że w klimacie Niemiec (do Polski się to tak samo odnosi),  może się zdarzyć jednocześnie maksymalne zużycie i bliska zeru produkcja wiatru i słońca.  Są jednak dwa ale: 1. Obecna moc zainstalowana elektrowni cieplnych w Niemczech wynosi 107 GW. To jest o 32 GW więcej niż potrzeba. 2. i tak elektrownie szczytowe są przeznaczone do pracy drobny czas w godzinach szczytu a nie cały czas. W rzeczywistości trudno uznać za sukces biznesowy zupełnie dobrą elektrownię, która miała pracować 7500 godzin w ciągu roku według biznesplanu, potrzebuje 6000 godzin do break-even point, a tymczasem pracuje 2000 godzin. Pracuje, a kiedy pracuje to zarabia – wszystko się zgadza, ale razem biznes się nie opłaca.  Dokładnie tak samo jest z zachwalaną w tekście elektrownią z Luenen. Nawet w podlinkowanym tekście z Wikipedii jest napisane, że właściciele przewidują na 2014 stratę 100 mln Euro z powodu niekorzystnych warunków rynkowych. Te warunki rynkowe to po prostu tani prąd z OZE.

Podsumowując – nie ma żadnego boomu na rynku energetyki węglowej. Jest dokańczanie inwestycji podjętych na podstawie błędnej oceny warunków rynkowych. Dla uprawdopodobnienia tej tezy zrobiłem najprostszą rzecz. W niemieckiej Wikipedii, pod hasłem „elektrownie węglowe w Północnej Nadrenii-Westfalii” są, jak łatwo się domyślić wymienione takie elektrownie.  Jest to największy i najstarszy, tradycyjnie węglowy, okręg przemysłu ciężkiego w Niemczech, więc przegląd tych elektrowni jest nieco przesunięty w stronę tradycyjnej energetyki. Na obszarach mniej uprzemysłowionych i wiejskich energetyka odnawialna ma wyraźnie większe znaczenia. Przejrzyjmy te elektrownie węglowe po kolei (wszystko według linków w Wikipedii z podanej strony):

1.Kraftwerk Bergkamen. Podane dane tylko za 2011 rok, moc 780 MW, wyprodukowane rocznie 3529 GWh. Daje to  4512,82 pełnych godzin pracy w roku, czyli współczynnik wykorzystania 51,5 %. To nie jest boom, z całą pewnością. To jest balansowanie na granicy opłacalności. Elektrownia zaprojektowana pod stałe dostarczanie mocy, czyli współczynnik wyorzystania 80-95% pracuje na 51,5%.

2. Kraftwerk Bochum. Przestawiona na gaz ziemny.

3. Kraftwerk Datten 3 bloki zamknięte w lutym 2014, nowy blok o trzykrotnie większej mocy elektrycznej (319 v. 110) i podobnej cieplnej na razie budowa wstrzymana, pomimo znakomitej opłacalności kogeneracji prądu i ciepła.  Ponoć kwestie prawne.

4. Kraftwerk Duisburg-Walsum. Elektrownia istnieje od 1928 roku, dziś istnieją bloki 7, 9 i 10. Blok 7 jest w zimnej rezerwie w ostatnich latach nie był uruchamiany, blok 10 jest prototypową instalacją, uruchomiony teoretycznie w 2007 roku, 4 lipca uzyskał po raz pierwszy 100% mocy podłączonej do sieci. Toczy się proces pomiędzy operatorem elektrowni a dostawcą turbiny (Hitachi). Efektywnie przez ostatnie lata działał jedynie blok 9, którego produkcja spadała od 2260 GWh w 2007 do 1331 GWh w 2011. Potem zapewne dalej spadała, ale w Wikipedii brak danych.

5. Gersteinwerk. Dawniej elektrownia węglowa, przestawiona na gaz ziemny z ewentualną możliwością spalania węgla. Obecnie funkcjouje wyłącznie jako szczytowa (znaczy sporadycznie w momentach szczytowego zapotrzebowania).

6. Kraftwerk Gustav Knepper. Nie produkuje. Właściciel wystąpił o zgodę na odłączenie od sieci i wyburzenie.

7.Kraftwerk Herne. Moc 4 działających bloków to łącznie 950 MW. W 2006 właściciel ogłosił budowę 5 bloku o mocy 750 MW. Miała się zacząć w 2008 roku, obecnie projekt jest zawieszony.

8.Kraftwerk Heyden. Obecnie działa jeden blok o nominalnej mocy 920 MW. Jest to najpotężniejsza pojedyncza turbina w Europie. W związku ze spadającym popytem na produkowany prąd w 2011 roku elektrownia zmieniła profil działania z medium load na uzupełnianie produkcji z OZE. Zadziałało, w tymże 2011 powstrzymali spadkowy trend produkcji, który trwał co najmniej od 2007 roku. W 2012 znowu spadło, nowszych danych nie ma. Sądząc po emisji CO2 pracuje na minimalnej mocy przez większość czasu i w gorącej rezerwie przez weekendy.

9.  Kraftwerk Ibbenbüren. Wygląda na to, że dzięki zasilaniu węglem z sąsiedniej kopalni działa normalnie.

10.Kraftwerk Kirchlengern. Przestawiona na gaz ziemny, działa tylko sporadycznie.

11. Kraftwerk Lausward. Przestawiona na gaz ziemny, kolejny blok zatwierdzony do budowy w 2011, nie rozpoczęto żadnych prac. To jest największa elektrownia w dolinie Renu.

12. Kraftwerk Lünen. Moc 507 MW. Wyprodukowano w 2010 r. 1518 GWh. Oznacza to trochę ponad 3000 godzin produkcji. A od 2010 produkcja z OZE tylko gwałtownie rosła. Nowszych danych brak.

13. Kraftwerk Lünen-Stummhafen. Ta nieprawidłowo podana nazwa owej elektrowni. Moc 750 MW, koszt budowy 1,4 mld euro, przewidywana strawa w 2014 r. 100 mln euro. Generalnie ceny prądu są niższe niż przewidywane w biznesplanach koncernów energetycznych, więc pewnie strata będzie wyższa. Przynosi straty pomimo dostarczania ciepła do odbiorców.

14. Kraftwerk Scholven. Jedna z najwydajniejszych energetycznie elektrowni w Europie, przy okazji mocno brudząca. Od 2007 do 2012 równo spada emisja CO2, czyli faktycznie spalanie, czyli produkcja prądu (bo o żadnych zmianach sprawności info nie ma)

15. Gemeinschaftskraftwerk Veltheim. Moc 400 MW węglowa i 400 MW gazowa. Blok węglowy może spalać do 20% odpadów rzeźniczych lub innej biomasy, blok gazowy może działać także na oleju. Z powodu „warunków rynkowych”, czytaj nieopłacalności eksploatacji, elektrownia przewidziana w całości do zamknięcia w marcu 2015.

16. Kraftwerk Werdohl-Elverlingsen. Moc 150 MW gazowa i 586 MW węglowa. Remont jednego z dwóch bloków węglowych został uznany za „nieuzasadnione ryzyko ekonomiczne” i 186 MW mocy węglowej ma być odłączone w tym roku.

17. Kraftwerk Westfalen. To jest kolejna elektrownia gdzie na początku obecnego wieku rozpoczęto rozbudowę. W 2011 odłączono od sieci dwa stare bloki węglowe o mocy 152 MW każdy, za to są budowane (już opóźnione o 3 lata z powodu usterek) dwa nowe po 800 MW każdy.  W teorii planowane jako baseload, przy obecnych warunkach rynkowych to nierealne, prawdopodobnie od początku będą pracować jako backup dla energetyki odnawialnej. Wysoka sprawność i dobre możliwości regulacji raczej wróżą przetrwanie tej elektrowni.

18. Heizkraftwerk Wuppertal-Elberfeld. Elektrociepłownia o mocy 100 MW i 201 cieplnej. Z racji sprzedaży prądu i ciepła działa dość dobrze, dostosowując pracę do aktualnego popytu, w lecie pracuje ze znacznie zmniejszoną mocą.

Podsumowując ten długawy przegląd

Można to nazwać na bardzo wiele sposobów, ale na pewno nie jako stawianie na energetykę węglową i spalanie z miesiąca na miesiąc większych ilości węgla. Ja tu widzę raczej bardzo dokładne odbicie tego co się naprawdę działo. Po ogłoszeniu planu odejścia od energetyki atomowej w 2001 oczywistą alternatywą dla zarządów wielkich koncernów wydawała się energetyka węglowa i rozpoczęto gigantyczne plany inwestycyjne. Czas wstępnych analiz, uzgodnień, zatwierdzania projektów to w niemieckich warunkach 4-6 lat i tak to właśnie wyglądało, budowy ruszyły w latach 2005-2008.  Tymczasem od zmiany przepisów o OZE w 2000 roku rozpoczął się boom w energetyce wiatrowej, do 2008 jego skutków nie było jeszcze aż tak bardzo widać. Od 2004 gwarantowane ceny objęły także fotowoltaikę. 2008 rok był przełomem.  Problemy z finansowaniem i zamieszanie na rynku spowodowały wstrzymanie tych inwestycji tradycyjnej energetyki, które jeszcze można było racjonalnie wstrzymać. Jednocześnie gwałtowny  spadek cen stali, miedzi i krzemu spowodował drastyczne obniżenie cen energetyki wiatrowej i słonecznej, co złagodziło skutki kryzysu w Niemczech oraz sprawiło, że energia odnawialna stała się poważnym składnikiem matriksu energetycznego Niemiec. Niezależnie od tego, jak wielkie znaczenie ma dziś prąd, którego marginalny koszt produkcji wynosi w praktyce zero, zawsze będzie tańszy od tego z paliw kopalnych.  Stąd drastycznie spadająca opłacalność produkcji prądu z węgla i gazu. Ale nie warto ich zamykać. Są, to niech pracują. Kapitał jest stracony, drogich remontów nie opłaca się robić, jak prąd można sprzedać za rozsądną cenę, to pracują i jeszcze trochę zarobią.

To jest prawdziwy obraz sytuacji. Trochę inny niż w propagandzie, nieprawdaż?

Reklamy

6 Komentarzy

  1. 2jarek pisze:

    Słona opłata za gotowość do wytwarzania, albo wyłączam przynoszącą straty elektrownie węglową celem niekończącego się „remontu” i modernizacji, w razie braku zgody na odłączenie awaria i tyle.
    Na razie OZE jedzie na garbie energetyki węglowej ale ta szkapa już ledwo ciągnie wóz pełen grubych czerwonych.

  2. Marek W. pisze:

    Witam,

    Nie odniosę się do tekstu, ale za to chciałbym podziękować autorowi za podjęcie tematu energetyki w ogóle.

    Dzięki nabytej przy lekturze wiedzy moglem sobie ostatnio wyjątkowo merytorycznie porozmawiać z człowiekiem który zajmuje się lobbowaniem na rzecz budowy elektrowni atomowej.

    Chyba nawet, jak sam przyznał, trochę „odprałem” mu mózg i inaczej spojrzał na swoja robotę.

    Dziękuję.

  3. Właśnie opłat za gotowość w Niemczech nie ma i to jest problem. Uważam, że powinny być. Remonty trzeba zgłaszać i uzasadniać, bo po prostu trzeba mieć pozwolenie na każde odłączenie od sieci. A w wypadku awaryjnego masz dochodzenie. Nie wiem o jakim ciągnięciu na garbie mówisz?

  4. Dzięki za laurkę, poprawia nastrój z rana.

  5. 2jarek pisze:

    Jakim ? Nie pal głupa oze korzysta z gotowości właśnie za darmo. Przecież można do każdej farmy wiatraków dołożyć magazyn energii w postaci…….wszystko jedno wodór,akumulatory,elektrownie szczytowo pompowe itp. i wtedy mamy prawdziwą ABSURDALNĄ cenę zielonej energii. OZE jest świetne ale po osiągnięciu pewnego progu w mixie energetycznym ubije żywiciela o ile nie zmienią się przepisy, tak zwyczajnie z pożytecznego organu zamieni się w nowotwór.

  6. Po pierwsze- tu się rozmawia nieco innym tonem i stylem wypowiedzi.
    A poza tym fajnie by było gdybyś przeczytał ze zrozumieniem wcześniejsze wpisy- o energetyce w Polsce oraz o przechowywaniu bateryjnym.
    I ostatnie- ja i nie tylko ja jestem w stanie bez większego problemu zaprojektować na skalę wioski/osiedla/większego gospodarstwa system oparty całkowicie na energii odnawialnej przy kosztach budowy porównywalnych z kosztami nowej elektrowni węglowej (za kw mocy, oczywiście). Razem z kompletnym backupem, albo inwestycjami w inteligentną sieć/akumulację/itp.
    Wiem co mówię, stopniowo się większość tego pokaże na stronie, a naradzie, zniżając się do twojego poziomu dyskusji odpowiadam: bredzisz jak Korwin.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: