Strona główna » energia elektryczna » Wieści z niemieckiego rynku energetycznego, czyli polski przemysł węglowy i tak ma prze….

Wieści z niemieckiego rynku energetycznego, czyli polski przemysł węglowy i tak ma prze….

Archiwum

W zeszłym tygodniu prezes E.ON., największej niemieckiej spółki dystrybucji i produkcji energii elektrycznej, zapowiedział podział firmy.

Jedna część będzie się zajmować dystrybucją, energetyka odnawialną, rozwiązaniami w zakresie magazynowania energii i inteligentymi sieciami, a druga przejmie tradycyjne moce wytwórcze: atomowe i węglowe.

Dla wszystkich jest w miarę jasne, że pierwsza spółka będzie kontynuować działalność, a druga będzie zwyczajnym zombie, skazanym na stopniowe zmniejszanie się, aż do likwidacji lub bankructwa. Produkcja energii elektrycznej z węgla w Niemczech jest coraz mniej opłacalna, a nowe elektrownie nie mają żadnego sensu ekonomicznego. Czyli klasyczne elektrownie pracują coraz mniej i stopniowo będą wyłączane.  A spółki się tym zajmujące są skazane na zanik rynkowy.

Ale nie tak od razu. W tym roku redukcja energii odnawialnej w Niemczech prawdopodobnie przekroczy 30% ogólnego zużycia prądu. Ale na pewno nie przekroczy 30% produkcji. Różnica to eksport, czasem zapychający wszystkie linie przesyłowe.

Z gazowymi jest źle

Sytuacja rynkowa w Niemczech wygląda tak, że elektrownie gazowe mają bardzo poważny problem w ogóle z pokryciem kosztów stałych. W miarę cały czas pracują przemysłowe elektrownie gazowe, ale komercyjne, dostarczające prąd do sieci, na nieco większą skalę pracowały ostatnio w styczniu, być może też w drugiej połowie listopada lub grudniu, nie mam jeszcze danych. Od stycznia do połowy listopada praktycznie wszystkie stały. W taki sposób się nie zarobi na pensje i podatki.

Z elektrowniami węglowymi jest lepiej

Generalnie pracują, są nadal podstawą niemieckiej energetyki, ale udział produkcji z nich spada. Z roku na rok. W miesiącach zimowych jest większy, w letnich mniejszy a są dni, kiedy mozliwość regulacji mocy zaczyna się wyczerpywać i dochodzi do awaryjnych wyłączeń. A wyłączane są elektrownie odnawialne, bo to można łatwo i szybko zrobić automatycznie. A dokładniej to same inwertery odłączają automatyczne panele fotowoltaiczne od sieci w razie zbyt dużej częstotliwości.

Elektrownie węglowe maja w tym zakresie znacznie mniejsze możliwości. Zwłaszcza starsze były budowane do stałej pracy, najnowsze już są projektowane z myślą o możliwości szybkiego zwiększania i zmniejszania mocy.

W Niemczech nie ma żadnego wynagrodzenia dla właścicieli elektrowni za gotowość do pracy, zarabiają tylko kiedy sprzedają prąd, a sieć od nich kupuje, kiedy prąd jest potrzebny.

To wszystko razem powoduje, że jako biznesowe przedsięwzięcie elektrownie gazowe obecnie w Niemczech nie mają żadnego sensu, a węglowe bardzo niewielki. Tzn. eksploatacja elektrowni węglowej jest jeszcze opłacalna, ale bez amortyzacji.

A bardzo nowoczesne elektrownie, z dużymi mozliwościami regulacji zazwyczaj jeszcze nie spłaciły kredytów na budowę, więc także są nieopłacalne. Cały ten mechanizm powoduje, że najrozsądniej jest po prostu uznać, że elektrownie węglowe jest to majątek pozbawiony wartości i adekwatnie planować produkcję prądu. To znaczy, że uzyskiwane ceny mają pokryć koszty pracy, paliw i podatków, ale już nie amortyzacji. W ten sposób niemieckie elektrownie będą mieć ZAWSZE niższe koszty produkcji prądu niż w krajach ościennych. Oczywiście tak długo jak właściciele duńskich, francuskich, belgijskich, szwajcarskich, austriackich, czeskich i polskich elektrowni węglowych też przyznają, że jako majątek produkcyjny elektrownie węglowe nie istnieją i rozpoczną dekapitalizację.

Na ten proces nakłada się ciągły wzrost ilości energetyki odnawialnej w Niemczech (i innych krajach też,w szczególności Danii, Belgii i Francji) oraz harmonogram wyłączania elektrowni atomowych w Niemczech.

Właśnie plan wyłączeń mocy nuklearnych jest ważnym elementem układanki

Najbliższa do wyłączenia elektrownia miała być wyłączana jesienią 2015, ale jej właściciel, wspomniany E.ON. nie chce dokładać do interesu i wystąpił do rządu federalnego o zgodę na wyłączenie na wiosnę.

Następnie jeden blok w 2017 i potem cała reszta w relatywnie krótkim czasie 2019-2022.

Oznacza to, że albo w 2022 istnieje ryzyko braków mocy, albo w latach 2016-2020 praktyczna pewność olbrzymich nadwyżek.

A jako, że rząd niemiecki panicznie boi się niedoborów mocy, to praktycznie nie chce wyrażać zgód na wyłączanie elektrowni. Oczywiście, ich właściciele podchodza nieco praktyczniej i po prostu olejwają remonty, więc ilość rzeczywiście sprawnych mocy jest wyraźnie mniejsza niż powinna, ale o ile, tego nikt nie wie. Właściciele nie bardzo chcą się chwalić łamaniem prawa (i to chyba tez karnego), a rząd nie do końca ma narzędzia aby to skontrolować.

Patrząc na Polskę

Spore nadwyżki prądu produkowanego w Niemczech w latach 2016-2020 zmienią się w gigantyczne nadwyżki prądu z darmowych elektrowni. Tak, od strony księgowego — darmowych. Oraz z obniżonymi kosztami eksploatacji. Nikt, po prostu nikt, kto będzie chciał produkować prąd w elektrowniach węglowych uwzględniając wszystkie koszty, nie będzie mógł z nimi konkurować. Niemiecki prąd zawsze będzie tańszy. Tam gdzie sięgna sieci przesyłowe, oczywiście. Tam gdzie nie sięgną, albo razem z wytwarzaniem ciepła pozostanie działająca nisza.

A teraz w Polsce mamy sytuację nastepującą: elektrownie na węgiel kamienny, które jakoś ciągną, ale wkrótce przestaną wiązać koniec z końcem i kopalnie węgla, z których największa spółka kopalniana jest praktycznie bankrutem. I pojawiają się świetne pomysły dotowania Kompanii Węglowej z zysków elektrowni, przez przymusy zakupów, wieloletnie kontrakty, ułatwienia w transporcie, itd.

To jest po prostu bzdura. Albo Polska postawi na nowoczesną energetykę, albo razem z Kompanią Węglową na dno pójdą także elektrownie.

Przemysłu  elektrowni wiatrowych w Polsce nie ma i  zbyt szybko nie będzie, ale obecnie cały kraj ma wybór — albo raz kupić wiatraki w Niemczech, Hiszpanii czy Chinach i potem mieć krajowy prąd, albo za krótkie kilka lat ten prąd kupować w Niemczech i jednocześnie dotować bankrutujące krajowe elektrownie węglowe.

Advertisements

20 komentarzy

  1. Marek W. pisze:

    Patrząc na rządzących w naszym kraju, ich wizję rozwoju można określić wyłącznie cytatem z „klasyka”: Ch…, d…, i kamieni k….
    Tak że nawet indywidualni inwestorzy czekając na jakiekolwiek uregulowania w dziedzinie OZE nie są w stanie nic sensownie zaplanować.

    A tak zupełnie OT. Jakie techniczne względy przemawiają za tym, że wszystkie przemysłowe elektrownie wiatrowe mają po 3 łopaty? Z jakich względów jest to rozwiązanie optymalne?

    Pozdrawiam,

  2. Optymalna liczba łopat, czy to wiatraka czy smigła zależy od dwóch rzeczy
    1. Jak najlepsze wykorzystanie powierzchni przez nie zakreślaniej (to w miarę oczywiste)
    2. Nie wpadanie następnej łopaty w turbulencje po poprzedniej. Turbulencje znakomicie komplikują aerodynamikę, nie mówię, że pogarszają, komplikuja. W samolocie, który ma dość dużą prędkość liniową, powietrze z turbulencjami „ucieknie” i łopata śmigła wpada w powietrze bez turbulencji. W wiatrakach optymalną liczbą są trzy łopaty, turbulencje za łopatą zdążą się uspokoić, nowa łopata nadchodzi.
    Widziałem konstrukcje małych wiatraków na mocne wiatry (żadna tandeta, raczej dobrze obliczone) które miały 2 łopaty, jak twórcy twierdzili właśnie ze względu na różnice zasięgu turbulencji przy mocniejszych wiatrach.
    Teoretyczne, dałoby się zaprojektować łopate śmiegła do pracy w strefie turbulencji. Zapewne by się dało, ale jak na razie przekracza to możliwości obliczeniowe dzisiejszych komputerów.

  3. TT pisze:

    No to pomyśmy – 30% energii elektrycznej ze źródeł niesterowanych… Elektrownie węglowe, jądrowe, gazowe – nieremontowane… Ze dwa silne fronty atmosferyczne w ciągu tygodnia nad Niemcami – i nie ma niemieckiej gospodarki…
    A tak naprawdę, Niemcy próbują przekonać Vattenfall do budowy elektrowni na węgiel brunatny, Belgia i Francja maja dość „pirackiego” sposobu bilansowania systemu elektroenergetycznego przez Niemcy – zbudowały przesuwniki fazowe na połączeniach transgranicznych. Polska i Czechy mają podobny problem i będzie stosowane podobne rozwiązanie…
    Przytaczany przykład Danii – to mały kraj blisko Norwegii i bilansowany z norweskich hydroelektrowni.
    „Rewolucja Energetyczna” jest robiona w najgorszy, najbardziej ryzykowny i kosztowny oraz najgłupszy sposób… No ale najwięcej do gadania mają politycy, potem marketingowcy, potem księgowi a na końcu technicy…

  4. Gdzieś dzwonią, ale nie wiadomo w którym kościele. Kwestia Vatenfall i węgla brunatnego wyglada tak, że nowy rząd Szwecji, który jest właścicielem tej firmy nakazał wycofanie się z energetyki węglowej. trwają teraz negocjacje między firmą a dwoma rzadami (szwedzkim i niemieckim) kiedy i jak to ma wyglądać. Czy będzie to zamknięcie czy sprzedaż, czy może kilka lat działania i zamknięcie. O budowie nowej nikt nawet nie wspomina.
    Energia słońca i wiatru potrzebuje elastycznego backupu, a nie baseload. Wobec czego rewolucja jest robiona w taki sposób, aby pozbywać się trudno regulowalnych mocy: nuklearnych, węgla brunatnego i potem kamiennego. Regulację przez wirujące turbiny zastępować akumulatorami, itp.
    A w żadnym wypadku te 30% nie jest nieregulowalne. 1/3 z tego to moc w biogazowniach, wysypiskach smieci, itp. Na razie opłacalna jest ich praca 24/7 i nic nie wnosza do sieci, ale dodatkowe generatory i działanie jako backup jest łatwym i tanim rozwiązaniem.
    Jeszcze raz- problem regulacji sieci to problem niesterowalnych starych elektrowni. Nowe OZE, nawet jeśli wiatru i słońca nie można włączyć na żadanie, można łatwo wyłączyć w razie potrzeby. Tego się nie da powiedzieć o elektrowniach parowych, nieważne skąd akurat ciepło do tej pary.

  5. TT pisze:

    Możliwości regulacji bloku cieplnego około 60% – 100% mocy (elektrownia węglowa).
    Maczeta, widziałeś gdzieś sensowne „magazyny” na energię? Działające? O sensownych parametrach technicznych i ekonomicznych? Tak około 10% procent zużycia w systemie przez 2 tygodnie, lub 30% przez 12 godzin? Ile energii jest w rzeczywistości dostępnej z hydroelektrowni?
    Bo jeśli takich nie ma, trzeba się ratować baseload.
    I zdecyduj się, elektrownia gazowa jest be, a biogazownia cacy?
    A w dodatku, pieniądze tylko za produkowana energię, a nie za gotowość (źródło rezerwowe, lub jak to określasz backup)? Dlaczego jako prywatny właściciel biogazowni mam inwestować w zbiornik na gaz większy niż tygodniowa produkcja? I dodatkowe jednostki (silniki, turbiny, ogniwa paliwowe) do przetwarzania energii?

  6. Z mocą nowszych bloków ba sie schodzić nawet do 40%. Co nie zmienia fakty, że w ten sposób moc wiatrowa i słoneczna musi być albo odłączana, albo wypchnięta gdzieś, albo awaryjnie zużyta, a elektrownia węglowa dalej pracuje nie wiadomo po co. Spala węgiel zupełnie niepotrzebnie.
    Z tym rpzechowywaniem energii- tak widziałem. Konkretnie to podziemne magazyny gazu, zresztą w Polsce. Co za różnica czy tam jest gaz ziemny, ziemny mieszany z biogazem, biometan biometan z domieszką wodoru, czy inny gaz.
    Baseload nie jest rozwiązaniem, jest problemem przy energii wiatrowej i słonecznej.
    A jako właściciel biogazowni zainwestujesz, bo będzie się znacznie bardziej opłacało ten gaz spalić w 1000 godzin w roku niż w 7500. A jeszcze leiej go wtłoczyć do sieci i używać w miarę potrzeb zmagazynowany.
    Z hydro masz dostępne tyle ile masz generatorów i wody za zaporą. Wielkość spływu ogranicza ogólną ilość enrgii do uzyskania w długim terninie, ale chwilowa moc może być teoretycznie dowolna. Przy działaniu cześciwowo jako szczytowo pompowa potencjał się jeszcze zwiększa.
    Turbiny parowe są poniżej 40% swojej mocy nieregulowalne i powodują problemy w sieci. Nie wiatr ani słońce.

  7. TT pisze:

    Od końca:
    1) Pierwotnym źródłem kłopotów z bilansowaniem systemu elektroenergetycznego są odbiorcy, kolejnym są źródła niespokojne.
    Oczywiście, w przypadku nadmiaru energii można odciąć źródło; w przypadku niedoboru – odbiorcę… prosta droga do 20 stopnia zasilania! i/lub nieprawdopodobnych fluktuacji cen energii…
    2) Jeżeli 20% energii w systemie pochodzi z wiatraków i fotowoltaiki to jak dużo energii powinno pochodzić z hydroelektrowni? lub elektrowni gazowych? Lub jakiegokolwiek innego źródła sterowalnego o dużej dynamice? Jaka powinna być moc zainstalowanych w systemie elektrolizerów (propozycja parę wpisów wcześniej)?… lub rozwiązanie drugie – jak rozległy powinien być system aby fluktuacja energii pochodzącej z tych źródeł była statystycznie nieistotna?
    Wydaje się, że są dwa rozwiązania problemów z niespokojnymi źródłami:
    1)lokalne: rezerwowanie przez inne źródła o dużej dynamice i buforowanie – posiadanie dostatecznie dużych „magazynów” energii
    2) globalne: budowa dostatecznie rozległego systemu energetycznego

    Przy czym elektrownia to nie bank – pracownicy albo producenci muszą być kompetentni; – najlepiej i jedni i drudzy.

  8. 1. Jasne i oczywiste. Kwestia backupu. Jeśli go nie ma to i 20 stopień zasilania będzie.
    2. Moc bakupu- chyba jasne musi wynosić tyle, ile szczyt zuzycia minus zawsze istniejąca produkcja, minus odbiorcy umownie mozliwi do odłączenia. Tyle potrzeba mocy- ale moc na gaz jest tania, pytanie powinno brzmieć ile potrzeba energii
    To węźmy przykład doby w okolicach równonocy. Dzień nie całkiem słoneczny, nieco pochmurny. 9-10 i 14-15 PV pordukuje energii w sam raz, jakieś bilansowanie potrzebne oczywiście. Od 10 do 14 nadwyżka musi się zmieścić do szczytowo pompowych, od 14 z powrotem do 9 rano pracują inne, spuszczanie wody ze szczytowych, ruszają zapory, gaz w miarę potrzeby. Jeśli przy okazji był wiatr- idzie w dodatkowe zużycie, elektroliże, jakieś grzałki.
    Przecież dokładne pokazanie tego to za dużo nie tylko na komentarz, ale i na książkę pisaną jednoosobowo.
    Ile mocy wodnej potrzeba- tyle aby pasowało do reszty. Po prostu zrobić jak najwięcej jak najtaniej.
    Z twoimi postulatami co do zasad współpracy OZE z siecią się całkowicie zgadzam.

  9. TT pisze:

    W taki razie sytuacja wygląda ciekawie; „sukces” Niemiec przy braku wsparcia dla elektrowni gazowych (w tym momencie mające najlepszą dynamikę i najtańsze źródło rezerwujące) prowadzi do rezygnacji z metody 1) na współpracę OZE z systemem (hydroelektrowni aż tyle to raczej tam nie ma) , co do metody 2) sąsiedzi coraz chętniej pokazują Niemcom środkowy palec…

    Z tym, że Niemcy (Zachodnie) posiadały jeszcze zakonserwowane elektrownie na węgiel kamienny (prawdopodobnie istnieją nadal) – rezerwa na wypadek wojny.

  10. Nie, nie ma żadnego problemu. W obecnym systemie, jak wspomniałem, biogazowe pracują 7000 h rocznie. To jest bez sensu od strony zarzadzania siecią, ale dobre dla rozwoju tych biogazowni. Dają około 10% ogółu energii. Zmusić właścicieli do zwększenia mocy x4, powiedzmy. Pracują średnio 1800 h i sprawdzają się doskonale jako backup. A generatory sa tanie, biogazu zużyje sie tyle samo. Nie wiem w czym problem. Co najwyżej w tym, że tego wszystkiego jest jeszcze dużo za mało.

  11. Krzysztof Lis pisze:

    Sposobem na magazynowanie energii, doskonale współpracującym z elektrowniami gazowymi z turbinami gazowymi, jest magazynowanie sprężonego powietrza.

    Poza szczytem — elektryczna sprężarka tłoczy powietrze. W szczycie, albo gdy trzeba mocno zwiększyć wydajność turbiny, zużywamy sprężone powietrze z podziemnego zbiornika, odciążamy sprężarkę i więcej mocy kierujemy na generator.

  12. TT pisze:

    Dla laików sprężanie powietrza wygląda dobrze.
    Niestety:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/R%C3%B3wnanie_Clapeyrona_%28stan_gazu_doskona%C5%82ego%29
    Straty związane ze zmianami temperatury w trakcie procesu mogą być znaczne.

  13. Krzysztof Lis pisze:

    Ta sama przemiana stosowana jest w elektrowniach z turbinami gazowymi, więc nie uważam, by była to jakakolwiek przeszkoda.

  14. TT pisze:

    Turbiny gazowe pracują wykorzystując cykl termodynamiczny Braytona-Joule’a. Temperatura źródła (w komorze spalania) – 1000-1200 stopni Celsjusza.
    Sprężone powietrze jest wykorzystywane do zasilania narzędzi (dość małych) i w układach automatyki (niektórych).

  15. Krzysztof Lis pisze:

    Sprężone powietrze jest także wykorzystywane w elektrowniach z turbinami gazowymi, bo jest czynnikiem roboczym we wspomnianym przez Ciebie cyklu Joule’a-Braytona (o ile w ogóle można go nazwać cyklem). Powietrze jest sprężane w sprężarce, spala się paliwo, a następnie całość przepuszczana jest przez turbinę.

    I można wyobrazić sobie (a z łatwością także technicznie zrealizować) układ, w którym:
    1) w przypadku normalnej pracy mamy sprężanie, spalanie, rozprężanie,
    2) w przypadku nadmiaru prądu w sieci, rozpinamy turbinę z wału, generator działa jako silnik, sprężamy powietrze do podziemnego zbiornika,
    3) w przypadku niedomiaru prądu, albo układ pracuje normalnie (jak w punkcie 1), albo odpinamy sprężarkę, czerpiemy sprężone powietrze ze zbiornika, dzięki czemu możemy mocniej obciążyć generator.

  16. TT pisze:

    Proszę bardzo: ma być prosto, niezawodnie i tanio… i właściwie na wczoraj :-).
    Mi zimno zaczęło się robić w okolicy wstawiania sprzęgła pomiędzy kompresor i turbinę… I „głupie” pytanie jakie ciśnienie ma panować w zasobniku na sprężone powietrze? Jaki spręż turbiny?

  17. Sprzęgło prosto z półki. Przypuszczam, że da się to zrobić używając dokładnei takiego jakie są w elektrowniach gazowo-parowych pomiedzy turbiną gazową a parową. Tam sprzęgło byc musi i jest. Nie widzę większych technicznych problemów z użyciem tego samego także w innym miejscu.
    Pomysł z magazynowaniem sprężonego powietrza jest kolegi Lisa, może powie, ale ja to zrozumiałem jako długoterminowe przechowywanie w wyrobiskach pogazowych i posolnych. Ciśnienie takie, jakie wytrzyma formacja geologiczna. Mały zasobnik to nie jest coś o czym tu dyskutujemy. Twoja pierwsza wątpliwość brzmiałą jak przechowywać energię między sezonami, masz już drugą dość dobrą metodę. Zresztą nie trzeba tego używać tylko z turbiną gazową. Równie dobrze możan w ten sposób rozwiązać kwestię energii doładowania silnika wewnętrznego spalania. O tyle, że część energii która zasila (turbo)sprężarkę moze zostać przesunięta w czasie o tygodnei i miesiące.

  18. Krzysztof Lis pisze:

    Pomysł nie jest mój, ja o nim po raz pierwszy usłyszałem na studiach, na którymś z wykładów z maszyn przepływowych. Szczegółów nie pamiętam, a notatek szukać mi się nie chce.

    Wcale nie potrzeba sprzęgła. Można mieć sprężarkę napędzaną silnikiem elektrycznym i turbinę podpiętą do generatora.

    W układach gazowo-parowych też nie ma sprzęgieł, raczej są dwie osobne turbiny spięte z osobnymi generatorami.

    A przed chwilą (czytając Wiki) dowiedziałem się, że wcale nie trzeba trzymać powietrza w podziemnych kawernach czy opróżnionych złożach gazu ziemnego — można w elastycznych zbiornikach na dnie mórz/jezior (jeśli są dostatecznie głęboko).

  19. TT pisze:

    Nie kojarzę abym w elektrowniach gazowo-parowych widział jakieś sprzęgła pomiędzy turbinami. Czy można prosić przykład? Możliwe jest wykorzystanie w takiej elektrowni turbiny parowej i gazowej połączonej jednym wałem z generatorem – zestaw wiruje z tą samą prędkością. Ale łączenie za pomocą tak zawodnego elementu jak sprzęgło? Pozwolę sobie na daleko idące niedowierzanie…
    Co do magazynowania czegoś w formacjach geologicznych jest długa kolejka: ropa i inne płynne węglowodory (kawerny solne – nie ma problemu), gaz ziemny – stare złoża i kawerny solne, dwutlenek węgla (przewidywane składowanie podziemne) i teraz sprężone powietrze. Jakie są dane dotyczące formacji geologicznych nadających się do tego celu?

  20. W tej książce, str. 200 pisz, że są http://tinyurl.com/ljmo9v8
    Google pod hasłem gas combined cycle clutch wyrzuca setki dostawcó i opracowań. A ASME by raczej nie pisało o czyms nie istniejącym http://gasturbinespower.asmedigitalcollection.asme.org/article.aspx?articleid=1425180
    Chyba na tym możemy zakończyć dyskusje o istnieniu sprzęgieł do turbin gazowych?
    Ja przechowywania CO2 pod ziemią nie proponuję, nie proponowałem i uważam za głupie rozwiązanie, a pomysł srpężonego powietrza jest równoległy z gazem jako przechowywanie międzysezonowe. Kawern potrzeba tyle ile potrzeba przechować energii do generatorów i tyle. A jak kol. Lis dodał, są jeszcze głębsze częsci zbiorników wodnych, itp. To wszystko jest dośc tanie i teraz już kolega wymysla problemy aby tylko udowadniać, zę się nie da.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: