Strona główna » energia elektryczna » Niezawodność elektrowni atomowych, czyli w tym szaleństwie może być metoda

Niezawodność elektrowni atomowych, czyli w tym szaleństwie może być metoda

Archiwum

Już pisałem, że elektrownia atomowa w Polsce to jest absolutna pomyłka fiansowa i kompletne szaleństwo ze strony inżynierskiej, zwłaszcza jeśli mówimy o nowych reaktorach Alstomu i lokalizacji na północy Polski. Faktów potwierdzających te tezy nie brakuje, ale dorzucę jeszcze kilka.

Tu jest link do artukułu o nieplanowanych wyłączeniach elektrowni atomowych w Wielkiej Brytani w ostatnich 3 latach.

W skrócie, 63 takie przypadki w ciągu 3 lat, na 15 działających reaktorów. Czyli statystycznie każdy reaktor był awaryjnie wyłączany raz na 9 miesięcy. Do tego należy doliczyć planowane przestoje, na wymianę paliwa i konserwację (choc to ostatnie operatorzy starają się robić razem z wymianą paliwa).

Zresztą planowane przestoje to nie jest taki duże problem. W końcu je sie planuje, nie tylko ze względu na działanie danego reaktora, ale pod kątem stabilności całej sieci. I zazwyczaj nie ma z tym problemów, paliwo wymienia się w okresie niskiego zużycia, itp.

Nieplanowane przestoje, to inna sprawa

Absolutnie nie mam tu na mysli wiecznego przestoju w stylu Czernobyla czy Fukushimy, po prostu nieprzewidziane sytuacje, które zmuszają do chwilowego odłączenia jednego bloku, czy całej elektrowni, które mogą trwać od godzin do tygodni. Powody były najrózniejsze. Zapchanie wodorostami dopływu wody na wymienniku ciepła, wibracje turbiny parowej, pęknięcia na elementach grafitowych moderatora (grafitowy moderator — to to, co się tak ładnie paliło w Czernobylu, a wcześniej w Windscale w Anglii.)

Teraz wirtualnie przenosimy się do Polski północnej, gdzie taka elektrownia miałaby powstać. Mowa jest o blokach typu EPR (European Pressurized Reactor) o mocy prawdopodobnie 1600 MW każdy. Oficjalne plany to dwa takie bloki.

A teraz porównajmy — gęstośc zaludnienia i idące za tym zużycie prądu jest w północnej części Polski dużo niższe niż w południowej. W istocie rzeczy moc dostarczana do sieci w całej Polsce to pomiędzy 16 a 27 GW, dołożenie 3,2 GW to bedzie kilkanaście procent. Niemało. A teraz drobiazg: na północy największym ośrodkiem miejskim  jest Trójmiasto, w pozostałej części gęstość zaludnienia jest raczej niska. W północnej 1/4 kraju ledwo mieszka około  10% populacji Polski, a co więcej, nie ma tam praktycznie żadnego energochłonnego przemysłu. Dołożenie elektrowni zapewniającej kilkanascie procent krajowego zużycia oczywiście doprowadzi do nadmiaru prądu i konieczności jego przesyłania dalej na południe.

Wszystko ładnie i pięknie

Działa, pólnocna część kraju jest praktycznie w całosci atomowa, a linie wysokiego napięcia sa obciążone przesyłem na południe, oraz nie wiadomo czy będzie można eksploatowac elektrociepłownie na północy bez ryzyka awaryjnych wyłaczeń. To opis wersji dwóch reaktorów. W jakby przytomniejszej wersji jednego reaktora pozostaje jeszcze jakies miejsce na inna produkcję prądu.

Ale zarówno w jednej jak też drugiej wersji dołozenie olbrzymiej, praktycznie niesterowalnej mocy wytwórczej na obszarze sieci zbyt słabej jak na taką moc będzie mieć jeszcze jedną konsekwencję, mianowicie praktycznie zablokuje możliwość rozwoju energetyki wiatrowej na Pomorzu Środkowym.

Ale nie to jest największym problemem

Jak wyżej podałem, statystycznie awaryjne wyłaczenie kazdego bloku zdarza się raz na 9 miesięcy. Przy tak olbrzymim uzależnieniu całej północnej Polski od potencjalnego bloku  lub tylko dwóch bloków atomowych oznacza to dość regularne blackouty północnej Polski. Nie do końca gwarantowane każdego roku, ale z dość dużym prawdopodobnieństwem. Także, dla uczciwości i precyzji — prawdopodobieństwo awarii zwiększa się wraz z wiekiem, więc zapewne po rozwiązaniu problemów wieku dziecięcego, następne kilka lat elektrownia może pracować w miarę bezawaryjnie. A potem zacznie się sypać. Coraz bardziej. I blackout północnej Polski co kilka miesięcy.

Ja bardzo za takie pomysły dziękuję. Elektrownia, która kosztuje zupełnie absurdalne pieniądze i gwarantuje blackouty. Blackouty da sie zrobić taniej. Przypomnę, że tak naprawdę nie wiadomo jakie, ponieważ dotychczas nie udało się zbudować w Europie żadnego bloku według tego projektu. Zbudowano dwa w Chinach, ale podobno kosztem dwukrotnie większej ilości roboczogodzin, niż było w projekcie i wielu poprawek. Podobno, bo chińczycy się nie za bardzo lubią chwalić tym jak budują elektrownie atomowe, a już zwłaszcza problemami przy tym. W Europie dwa bloki są w budowie, koszty rosną w kosmos, kosztorysy juz dawno są makulaturą, końca nie widać.

Do tego taka kupa betonu znacznie ograniczy możliwość rozbudowy najtańszej energetyki odnawialnej w najlepszych lokalizacjach w Polsce, czyli elektrowni wiatrowych na Pomorzu Środkowym. Do tego teraz dołóżmy praktycznie pewne blackouty w północnej części kraju po praktycznie pewnych awaryjnych wyłączeniach.

Przynajmniej wybierając na budowę południe kraju, zaledwie się kupi zbyt drogą elektrownię i uzależni od imporu kolejnego paliwa, ale przynajmniej problemy z siecią bedą mniejsze.

Choć może, jesli prawdziwy biznesplan by polegał na zbudowaniu za dotację elektrowni faktycznie w Polsce nieprzydatnej, eksploatacji jej przez prywatny podmiot, z gwarancjami pokrycia strat, oczywiście. Anastępnie eksportowi przez tą lub zaprzyjaźnione firm kablem do Szwecji. W końcu w Polsce by nie było na to popytu… To może mieć sens.

Reklamy

11 Komentarzy

  1. Kahzad pisze:

    Problem w tym, że na północy Polski właściwie nie ma elektrowni (nie licząc Dolnej Odry), więc wszystko trzeba słać z południa. Atomówka rozwiąże ten problem.
    Oczywiście kabel ze Szwecję i/lub Królewcem jest świetnym pomysłem.
    Raz – sprzedaż nadmiaru prądu (bo farmy wiatrowe też można wybudować i nadmiar eksportować, a w razie przestoju atomówki pokryć niedobory)
    Dwa -udupi to plany budowy atomówki w obwodzie. Wolę polską elektrownię niż rosyjską.
    Trzy – mamy elektrownię atomową. Prąd jest jedynie bonusem, zyski są w perspektywie dłuższej, strategicznej.

    Przynajmniej ja tak to widzę.

  2. futrzak pisze:

    Kahzad:
    Jakie sa te zyski w perspektywie strategicznej – bo ja nie widze? Ze co, bombke atomową sobie Polska wyprodukuje? I stanie się „mocarstwem atomowym”?
    A moze cos innego masz na mysli?

  3. W polsce północnej jest trochę elektrowni wiatrowych i miejsce na sporo wiecej. Co jest w warunkach wiatrowych Pomorza Srodkowego absolutnie najtańszym źródłem prądu (oprócz wodnej)
    Kabel do Szwecji już jest.
    Nie złapałeś sendna artykułu- a ono brzmi- a co w przypadku awarii? Oraż, ze te awarie są statystycznie pewne. To jest ze strategicznego punktu widzenia dokładnie odwrotnie. Potencjalny cel, blisko granicy morskiej, który wymaga koncentracji kolejnych sił obrony przeciwlotniczej. Zabranych np. z Trójmiasta. To szaleństwo.
    Elektrownia atomowa to są koszty, zawodność, blokowanie możlwiości produkcyjnych i przesyłowych w najlepszej polskiej strefie wiatrowej i staystyczna pewność awarii.
    Jeśli zostanie zbuodowana elektrownia atomowa, to po prostu zabraknie możliwości przezyłowych dla energetyki wiatrowej. Oraz zostanie uniemozliwiona regulacja sieci. A w strefie wiatrowej Pomorza Środkowego prąd z wiatry jest tańszy niz z atomu. Czyli blokujemy tańszą technologię przez użycie droższej.

  4. Kahzad pisze:

    Propozycją jest inwestycja w obie technologie – atom i wiatr. Z założenia produkujemy więcej energii, którą z założenia eksportujemy do Szwecji i Królewca. W przypadku awarii korzystamy z nadwyżek, nie eksportując.

    Futrzak – te zyski to:
    – wyszkolenie własnej kadry w większej liczbie niż za pomocą Marii
    – wyszkolenie własnej kadry w warunkach praktycznych
    – tak, Polska powinna postarać się o broń atomową. Choćby początkowo miały to być miny atomowe.
    – udupienie budowy elektrowni w Królewcu też jest zyskiem strategicznym. Jeżeli my nie wybudujemy, oni to zrobią. Więc atomówka i tak będzie, i i tak będzie blokowała nasze wiatraki. Tylko, że to nie my będziemy mieli kontrolę nad nią.

  5. POmysł wygląda ładne, ale parę zupełnie realnych problemów. Po pierwsze EPR czyli reaktor o olbrzymiej mocy. Gdybyśmy mówili o nowych zabawkach małej mocy 20-100 MW, to miałoby odrobinę sensu. Przy 1600 MW EPR nie ma. ZAjmie po prostu całą siec i o żadnyc h wiatrakach nie ma mowy.
    Co do eksportu. Przy kablu podmorskim są okreslone zamówienia i kontrakty, pracę elektrowni sie planuje. Awaria powoduje kary a nie takie sobie nie eksportowanie.
    Kadra do zdychającej technologii jest niepotrzebna. Nieważne ile jej jest czy nie ma. A atom jest zdychająca technologią.
    Broń atomowa to jest więcej problemów niż korzyści. W razie czego bunkier pod Kremlem można równie dobrze zniszczyć wystarczająco procyzyjną bombą. Precyzja zastępuje tanią siłę. A powszechny terror jest nieco słaby politycznie. Ja zupełnie serio nie widzę sensu broni atomowej dla Polski. Widze bardzo poważnie sens dobrego uzbrojenia, np. wyszkolenie kadry dla podziemniej armii odstarszającej przeciwnika jest 100 razy ważniejsze.
    Królewiec to kompletnie nieistotna sprawa. W Polsce prąd się kupi jak bedzie się to opłacać. Zbudowują cholernie drogi backup dla tanich polskich wiatraków- nie ma sprawy, ich pieniądze.

  6. piotr34 pisze:

    @Maczeta

    „Broń atomowa to jest więcej problemów niż korzyści. W razie czego bunkier pod Kremlem można równie dobrze zniszczyć wystarczająco procyzyjną bombą.”

    Niestety nie da sie-nawet mala atomowka sie nie da tak to jest wzmocnione-trzeba duzej i bezposrednio trafiajacej.A biorac pod uwage sprawnosc ich obrony przeciwrakietowej to nawet paru bo wiekszosc i tak zestrzela.A przeciez sa tez inne cele poza Kremlem.

    „Ja zupełnie serio nie widzę sensu broni atomowej dla Polski. Widze bardzo poważnie sens dobrego uzbrojenia, np. wyszkolenie kadry dla podziemniej armii odstarszającej przeciwnika jest 100 razy ważniejsze.”

    Tak i nie.”Podziemna armia” jest w istocie bardzo wazna i to nie 100 a raczej 500 tysieczna ze wzgledu na liczebnosc potencjalnych sil okupacyjnych(sa to narody liczniejsze niz my)i bliskosc ich terytoriow z ktorych moga latwo uzupelniac straty.Jednak „podziemna armia” to za malo-zdeterminowany okupant ktory bedzie chcial zniszczyc tkanke biologiczna narodu(jak to robila III Rzesza podczas IIWS)nie da sie powstrzymac „podziemna armia” szczegolnie jesli sam posiada bron atomowa ktora moze zlamac nasz opor(chocby grozac zniszczeniem duzych miast).Poza tym podziemna armia z zasady walczy na wlasnym terytorum ktore jest mocno niszczone podczas takich walk-taka „podziemna armia” nie przeniesie na duza skala wojny na terytorium przeciwnika.Dodaj tez do tego ze glowna bron takiej „podziemnej armii” to miny ktory my mamy jak na lekarstwo bo podpisalismy traktaty o ich niestosowaniu(moim zdaniem to pulapaka mocarstw na sredniaki aby oslabic ich zdolnosci obronne i powinnismy z tego wyjsc).Taki agresywny najezdzca moze byc powstrzymany tylko i wylacznie wtedy kiedy WIE ze wojna nie bedzie sie toczyla tylko na naszym terytorium ale i takze JEGO miasta i osrodki WLADZY moga zostac zaatakowane na masowa skale-to odbiera ochote do ataku(wladza nie lubi byc na lini frontu oj nie lubi-co innego miesko armatnie posylac a co innego samemu byc celem) a nawet jesli ktos sie zdecyduje to nie ma nad nami mozliwosci nuklearnego szantazu(bo my mozemy kontrszantazowac).
    Reasumujac-bron atomowa odstrasza strategicznie a taktycznie pozwala wygrywac bitwy z przewazajacym(a tak bedzie prawie na pewno)przeciwnikem,Podziemnna armia to OSTATECZNE narzedzie ktore MUSIMY posiadac ale jej uzycie generuje zniszczenia na WLASNYM terytorium i POTWORNY ODWET najezdzcow na NASZYCH cywiliach dlatego lepiej posiadac arsenal kilkudziesieciu glowic jadrowcyh roznej mocy(strategicznych i taktycznych)oraz roznych srodkow przenoszenia(takze o globalnym zasiegu)oraz WIARYGODNA doktryne ich uzycia.

    P.S.Wlasnie tak sadze Maczeto-to „podziemna armia” choc bezwzglenie potrzebna ze wzgledu na niszczenie wlasnego terytorijm jest narzedziem OSTATECZNYM i bronia desperatow podczas gdy bron jadrowa to bron PRAWIE jak kazda inna.

    Piotr34

  7. Nie twierdzę, że mam pojecie o reakcjach jądrowych, bo nie mam. Ale z samej wikipedii rozumiem tyle, że albo bombe robi się z uranu 235 i do tego potrzeba wzbogacania, albo z plutonu 239 i do tego robi się specjallistyczne reaktory do produkcji plutonu. Ten z reaktorów w elektrowniach zawiera dużo plutonu 240, który psuje cała zabawę. Więc przy okazji- sama energetyka atomowa jeszcze nie ma dużego zwiąku z bronią atomową.
    Tak, jasne, posiadanie lub nie broni atomowej to decyzja polityczna w określonych realiach i w okreslonym świecie. IMO tu i teraz Polska by miała zdecydowanie więcej problemów i kosztów niż ewentualnych korzysci. Nie ma prawie nic co by się nie dało inaczej załatwic Generalnie jest dostęp do najnowocześniejszej broni bez ograniczeń, po co się w to bawić? W tym wypadku nie mówie nie, niepodległość i suwertenności to są powazne sprawy, ale patrząc na cenę do korzyści nie widze ani grama sensu.

  8. piotr34 pisze:

    Zeby bedac srednim krajem na dorobku posiadac bron atomowa i sie nie zrujnowac to nalezalo to zalatwic „sposobem izraelskim” czyli ukrasc przerobiony/pluton lub wrecz gotowe bomby w latach 90-tych w Rosji.I tak by sie nie dopatrzyli kto i jak-istnieje mocne podejrzenia ze ktos zreszta tak zrobil(pytanie tylko kto)bo sie calkiem sporej liczby glowic oraz przerobionego uranu doliczyc nie moga od polowy lat 90-tych wlasnie.Taki arsenal kilkunastu bomb/glowic plus unowoczesnione rakiety typu „SCUD”(ktore wowczas posiadalismy) jako nosiciele wystarczylby a od tego czasu spokojnie mozna by przemysl zbrojeniowy w tym i atomowy rozwinac.Zauwaz zreszta ze ja tu caly czas mowie o bombie atomowej a nie elektrowni ktora moze i miala sens na poczatku lat 90-tyh ale nie teraz chyba ze daloby sie ja w programie zbrojeniowym wykorzystac w co watpie zreszta.

    „IMO tu i teraz Polska by miała zdecydowanie więcej problemów i kosztów niż ewentualnych korzysci. Nie ma prawie nic co by się nie dało inaczej załatwic”

    Moglbys to rozwinac bo szczerze mowiac nie bardzo widze te potencjalne problemy.Zauwaz ze ZADEN KRAJ na swiecie ktory ma arsenal atomowy nie jest traktowany jak kolonia.Ja oczywiscie nie mowie ze posiadanie arsenalu atomowego zalatwia wszystko bo jak pokazuje przyklad chocby Rosji zdrowej gospodarki nie zastapi ale jak jeden z komponentow sily panstwa moim zdaniem jest konieczny.

    Piotr34

  9. piotr34 pisze:

    Zeby juz zakonczyc ten temat powiem tylko ze uwazam ze do obrony wlasnego terytorium najlepiej byloby uzywac bomb neutronowych ktore niemal nie niszcza infrastruktury,swietnie radza sobie z oslonami czolgowymi itp a do tego skazenie promieniotworcze po eksplozjach zanika juz po 2-3 dniach.Praktycznie zero wad.Atak na terytorium nieprzyjaciela oczywiscie pozwala na uzycie szerszej gamy srodkow(takie ukryte w podziemiach centra dowodzenia lub rozlegle regiony przemyslowe to musza byc atakowane bombami wodorowymi o mocy setek kiloton lub nawet megaton jak sadze).
    Ale to tylko teoria i „blogowe rozwazania” i lepiej aby NIKT NIGDY nie musial poza ten etap wyjsc.

    Piotr34

  10. Kahzad pisze:

    Tak z ciekawostek.
    Chińczycy buduję elektrownie atomowe:
    The Qinshan Nuclear Power Phase II 2,2 mld. dolców
    The Hongyanhe Nuclear Power Plant 2,88 mld. dolców
    The Yangjiang Nuclear Power Station 10,2 mld. dolców
    The Guangdong Yangjiang Nuclear Power Station 10,2 mld. dolców

    Wyrzucają pieniądze w błoto?

    Źródło: http://www.businessinsider.com/108-giant-chinese-infrastructure-projects-that-are-reshaping-the-world-2011-12?op=1&IR=T

  11. Wiem, że buduja. Chiny to inna sprawa. Oni pełna parą jednocześnie budują cywilizację przemysłową i staraja się chronić srodowisko (już sami je sobie zdemolowali, a i do światowej demolki się solidnie przyczynlli)
    Więc budują w maksymalnym mozliwym tempie energetyke wiatrową, słoneczną, ale światowa podaż tego jest za mała na odstawienie paliw kopalnych w Chinach. Więc jednocześnie budują atomówki. Cała filozofia. Ten problem dotyczy tylko Chin, kazdy inny kraj może rozbudować energetyke odnawialna w wystarczającym stopniu. Zresztą Chińczycy po tej fali pewnie tez skończą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: