Strona główna » energia elektryczna » Nowy, ciekawy rok

Nowy, ciekawy rok

Archiwum

Najbliższy rok będzie ciekawy.  Przede wszystkim rewolucja wchodzi do mainstreamu. Już nie jako ciekawostka, tylko kolejne technologie, powszechne lub eksperymentalne, które potrafią to co dotychczasowe oparte na paliwach kopalnych, tylko lepiej.

Jedna z tych technologii właśnie sobie dziś obejrzałem. Wyścig samochodowy. Kilkusetkonne potwory Niby nic bardziej brudnego i odrzucającego dla wszelkich miłośników zrównoważonego rozwoju. Nieprawda. Samochody były elektryczne. Zresztą właśnie z pojazdami elektrycznymi będą dziać się jeszcze lepsze rzeczy.

Obecnie trwa pierwszy sezon Formuły E

Dziś właśnie był wyścig w Buenos Aires. W sumie było dokładnie to czego należało się spodziewać po samochodach elektrycznych. Relatywnie lekkie pojazdy i potężne silniki, jak to w samochodach elektrycznych. Dość ciche, jak to elektryczne. Oraz fantastyczne przyspieszenia, jak to w elektrycznych zwykle jest. A tak naprawde wszystkie mają ten sam zespół napedowy, bo tak opracowano formułę wyścigu. Moc w kwalifikacjach 280 koni mechanicznych (200 kW), w wyscigu ograniczona do 180, ale kierowca może chwilowo użyć 280 KM do wyprzedzania. Znacznie ciekawsze widowisko niż obłędny ryk i przy większych prędkościach oraz przy starcie marne przyspieszenia zwykłych wyścigówek. Tu było widać, nawet przy prędkościach pod 200 km/h jakie daje efekty to zwiększenie mocy…

Co prawda w porównaniu do Formuły 1 to nadal sa zabawki, ale nie od razu Kraków zbudowano. Moim zdaniem naprawdę z kategorii wyścigów samochodowych widowisko co najmniej stoi na podium razem z Formułą 1 i najwyższą klasą motocyklową. A to dopiero pierwszy sezon, eksperymentalny. Sądzę, że po jego podsumowaniu albo ta właśnie Formuła E urośnie i będa to wyścigi setek milionów dolarów i najnowszych technologii albo w Formule 1 zostanie dopuszczony napęd elektryczny. Z jakąś wymianą baterii, itp. W Formule E wyścigi mają po 31 okrążeń po około 3 km, a kwestię baterii rozwiązano raczej topornie, bo raz na wyscig kierowca zmienia samochód na nowy, naładowany. Ale to początek. FIA (Federacja Sportów Motorowych) jest organizacją zajmującą się rozrywką a nie technologią.

Skoro są samochody, to poszukajmy samolotów

Voila!!

Też jest, a właściwie będzie, ciekawie. W końcowej fazie konstrukcji i przygotowań jest samolot o nazwie Solar Impulse 2. Ma on w tym roku dokonac przelotu dookoła świata, zasilany wyłacznie energią słoneczną. Co więcej, przelot ma się odbywać z postojami na wymianę pilotów co 3-4 dni, bo samolot nie bedzie potrzebował niczego aby dalej lecieć. Same fakty, że nie potrzebuje paliwa oraz będzie lecieć także w nocy robią wystarczające wrażenie. Możliwy pułap, rzędu 11 tys metrów także. Reszta osiągów już nie tak wielkie. Maksymalna prędkość nie przekroczy 150 km/h, rozpiętość skrzydeł jest zbliżona do największych samolotów pasażerskich, ale waga to tylko 2400 kg.  Tu się kłania fizyka- im większa rozpiętość skrzydeł tym więcej siły nośnej można wytworzyć. Mniejsza prędkość i większy pułap to mniejsze opory powietrza, tak samo dla mniejszej masy potrzeba mniej siły nośnej. W skrócie- ilość energii potrzebnej do napędu tego samolotu jest tak śmiesznie niska, że same panele fotowoltaiczne na skrzydłąch ja mogą zapewnić. Do tego był potrzebna minimalizacja masy, co wymagało bardzo zaawansowanej konstrukcji i materiałów dla dźwigaru skrzydła. Który zresztą się przy pierwszych próbach złamał, co znacząco opóźniło prace. Ta szwajcarska solidność….

Poza tym przelotem dookoła świata ten samolot nie ma żadnego szczególnego zadania do wykonania. Ale samo to, że pokaże, że to możliwe, bedzie sukcesem. A teraz sobie wyobraźmy. Nie latamy w nocy, startujemy z pełnymi bateriami, może nawet z pomocą wyciągarki. Powiedzmy, że prędkość przelotową da się zwiększyć do 200 km/h, a dzięki rezygnacji z nocnego lotu możemy zwiększyć masę dwukrotnie, czyli o następne 2400 kg. Powiedzmy, że cała ta masa zostanie przeznaczona na stworzenie kabiny pasażerskiej o pojemności 20 pasażerów (20 * 80 kg = 1600 kg, trochę na kabinę jeszcze zostanie). Powstaje samolot o prędkości maksymalnej rzędu 200 km/h pojemności 20 osób i zasięgu po prostu zależnym od długości dnia. Załóżmy 10 godzin. To jest 2000 km. Osiągi przypominają raczej samoloty z lat 30-tych dwudziestego wieku, ale w rzeczywistości pozwola na komunikację solidnej większośći wysp na świecie ze stałym lądem oraz co najmniej na dwie trasy miedzykontynentalene- z Europy i Afryki do Brazylii oraz z Azji do Australii. Z międzylądowaniami i noclegiem, W porównaniu do dzisiejszej podróży żałośnie wolno, ale za to całkowicie bez paliw kopalnych, bez obaw o to, że paliwa do tch samolotów będą kosztować mniej czy więcej. Pożyjemy zobaczymy, Ale to są rzeczy dziś możlwie technologicznie. Takie relatywnie niewielkie samoloty mogą całkiem dobrze wystarczyć jako uzupełnienie sieci szybkiej kolei. Razem zamiast możlwiości znalezienia sie na drugim końcu świata w dwa dni jak dziś, podróż z Europy do Sydney by zajęła tydzień bez paliw kopalnych. Jak dla mnie to jeszcze jest OK.

A kolejną wiadomością jest perspektywa zamknięcia pięciu elektrowni atomowych w USA.

Z powodu nieopłacalności eksploatacji

To nie jest jakiś drobiazg. To jest część stałego trendu. Po prostu energetyka wiatrowa już dziś w wielu miejscach dostarcza najtańszej energii elektrycznej. Na tyle taniej, że drogie jej źródła jak prąd produkowany z paliw płynnych, gazu czy właśnie atomu przestaje być konkurencyjny. Uwaga- link jest do lobbystów proatomowych, którzy ciężko płaczą co by z tym zrobić. Ja np. uważam zamykanie elektrowni atomowych za nieuchronną i w miarę pozytywną rzecz.

Pół roku temu jeszcze uważałem za stosowne przekonywać, ze energetyka atomowa nie ma przyszłości. Sytuacja się tak szybko zmienia, że dziś mówię- energetyka atomowa nie ma teraźniejszości. Jest rzeczą z przeszłości. I jeśli spotykam obrońców atomu to się z nich wyśmiewam. Brutalne, ale prawdziwe. Mogę rozmawać, przedstwiać argumenty, itp., tym którzy pytają i nie wiedzą Ale znam ludzi, którzy się mienią zorientowanymi i strzelają farmazony przestarzałe o kilka lat.

Klasycznych elektrowni w normalnych krajach już prawie się nie buduje, dotychczasowe zajeżdża na śmierć, czasem firmy się tym zajmujące mogą jeszcze złapać zlecenie gdzeiś w trzecim świecie, jakimś Opolu, czy gdzieś tam. Na ustabilizowanych rynkach nowych elektrowni klasycznych nie będzie. Jakieś niedobitki, ale ogólnie to koniec.

To będzie mieć oczywiście bardzo poważne konsekwencje biznesowe. Cały przemysł związany w mniejszym czy większym stopniu z klasyczną energetyką będzie mieć problemy. I to poważne. Co najmniej część górnictwa węglowego, przemysł wzbogacania uranu, wszystko co a związek ze stalowymi rurami (a nie jest tego mało…), ogólnie wielka energetyka. Branże skazane na wyginięcie. Znaczy rury oczywiście pozostaną, ale znacznie mniej niż dziś. Dziś olbrzymia ich ilość jest ciągle zużywana i wymieniana w elektrowniach, ale także papierniach, cukrowniach i hutach.

Tym średnio optymistycznym akcentem pozostaje życzyć ciekawego nowego roku, trendy są mocno widoczne, szybciej niż nawet mi się wydawało. To wszystko są dzisiejsze technologie i dzisiejsze realizacje. A wyścigi warto obejrzeć. Są też na Youtube.

Advertisements

16 komentarzy

  1. Jura pisze:

    A Ja nadal będę twardo stał na swym stanowisku twierdząc, że OZE ni czorta nie dadzą rady dostarczyć tyle energii by utrzymać cywilizację as we know it.

    Powierdza to pierwsze solidne opracowanie oparte na na danych (a nie modelach ) z najwiekszej farmy PV w Hiszpanii

    Nie mam kasy by zainwestować w knigę ale ufam opinii specjalistó z energy sceptic http://goo.gl/RzOxjE

    btw jako że władasz językiem zapodam też pedro prieto http://goo.gl/29YQSQ
    Zakładam, że Ozziego Zehnera prezentację w google znasz, hm ?

  2. POwiem tak, rzucając w wystarczająco skomplikowany sposób wystarczająco dużo liczb można „udowodnić” wszystko. W opracowaniu które podrzuciłeś, największa liczba po stronie kosztów energetycznych, czyli koszt produkcji jest wzięta z sufitu. I kompletnie nie bierze pod uwagę drastycznie rozsnącej wydajności energetycznej u producentów PV, co ma duży związek z bankructwami i konsolidacją ostatnich lat. Reszta jest kompletnie z czapy. A i tak wyszedł im pozytywny wynik. To jest wyłącznie o PV, tego, że nowoczesne wiatraki są najtańszym na dziś źródłem elektryczności już trudno zaprzeczać. A z powodu pseudomądrości wykładu po 5 minutach dałem sobie spokój. Jest to samo, facet rzuca pojedyncze dane, oderwane liczby i konstruuje z nich ogólną teorię wszystkiego streszczona w godzinnym wykładzie. ALbo jest supergeniuszem albo bredzi. Postawiłem na to drugie i nie obejrzałem reszty.

  3. Ci od energy sceptic użyli dość standardowej manipulacji. Do kosztów samej elektrowni dorzucili koszty zaróno przebudowy sieci energetycznych jak też nowych elektrowni cieplnych uzupełniających słoneczne. WTF? Aby udowodnić że elektrownie słoneczne się nie opłacają dołożyli do nich koszty budowy także gazowych, po prostu. Naprawdę, jesli chcesz widzieć ile to warte, przejrzyj to punkt po punkcie, choć to dość typowa manipulacja, trudna do rozplątania. Jesli szukasz nowej wiary, zdecydowanie bardziej polecam chrześcijaństwo. Też nie ma dowodów, ale przynajmniej nikt nie udaje, że są.

  4. TT pisze:

    Oparcie systemu energetycznego o wiatraki i elektrownie słoneczne wymaga jego gruntownej przebudowy: od budowy dodatkowych elektrowni szczyto-pompowych, po wyposażenie lodówki w układ uzależniający pobór mocy od aktualnej produkcji systemu. Bez powszechnego stosowania tego typu technologii – niezbyt ma sens. Koszt przebudowy będzie znacznie wyższy niż tylko koszty nowych elektrowni. Jest więc merytorycznie poprawne wliczenie kosztu źródła rezerwowego lub buforu lub wzrostu kosztu odbiorników.

    Co do samolotu słonecznego – dla tych prędkości sterowiec ma więcej sensu.

  5. Tak, ale. Elektrownie, jak wszystko się zużywają. Sieci energetycznej w dużym kraju nie prerobisz w dwa lata. W zupełności wystarczy zastępować dzisiejsze, nieregulowalne źródła prądu, zwłaszcza baseload, łatwymi do regulacji, czyli najbardziej małymi silnikami tłokowymi. To się robi, jest tanie i nie widzę żadnego powodu włączania ich do kosztorysu elektrowni słonecznych. Dla wiatrowych wąłczą to samo? A potem powiedzą, że węglowe się jeszcze nei zamortyzowały? A potem podkreślą to co Ty, zupełnei słusznie, ze jest to koszt przebudowy sieci. Tylko jest to 4 razy liczenie tego samego kosztu. Ja wiem, w Enronie nie takie rzeczy odchodziły.
    A co do sterowca. Odkurzenie tej idei to jest świetny pomysł, zresztą trochę się dzieje. Ale na wyczucie, nie sądzę, abyśmy mogli mówić o akceptowalnych prędkościach. 50-100 km/h tak, ale 200 to wygląda trochę nierealnie.

  6. TT pisze:

    Dyskutujemy o kosztach samych elektrowni słonecznych? Czy o koszcie przebudowy systemu?
    W przypadku pierwszym – rzeczywiście nie.
    W przypadku drugim – niestety elektrownie słoneczne pozyskują energię przez połowę doby (statystycznie) a wiatrowe są niesterowalne… – oparcie o nie energetyki wymusi bardzo głębokie zmiany. Lodówka sterowana z systemu i parę dni w roku gdy działa tylko podstawowa infrastruktura (szpitale, łączność i niektóre procesy przemysłowe) to jedna z możliwości, druga – sporo kapitału w źródłach rezerwowych (normalnie nie pracujących).
    Dla odmiany, mam wrażenie TY ignorujesz sporą część kosztów… kiedyś trzeba będzie dokładniej parę rzeczy przeliczyć – od podstaw fizycznych…

  7. @TT
    Skończyło się drzewko odpowiedzie.
    Dyskutowaliśmy o linku podanym przez Jura (Jurę?). Tam były wzięte z sufitu dziwne koszty w pseudonaukowym sosie podane jako poważna argumentacja. Oraz dorzucone koszty przebudowy sieci do kosztów samej elektrowni.
    Oczywiscie wiem, że większość elektrowni słonecznych pracuje tylko kiedy jest słońce. I także doskonale wiem, że samym słońcem i wiatrem nie zapewni się działania sieci takiej jak dziś. Ale można to załatwić na wiele sposobów. Sterowanie popytem to jedna rzecz, backup to druga, Jakieś połączenie to trzecia. Poza tym, realnie- ile kosztuje generator na gaz z sieci, z silnikiem tłokowym i asynchronicznym trójfazowym na niskie napięcie? Po prostu grosze, realnie mówiąc.

  8. TT pisze:

    Tak na szybko: realne grosze to 30-120 $ za 1kW?

  9. Chodzi o KW mocy? To się da, ale prostym silnikiem benzynowym ze złomowiska i używanym silnikiem trófazowym. Do tego kompensacja mocy biernej, jeśli i i ile jest potrzebne. Kupując nówkę chyba nie ma na to szans. A to po prostu zależy od tego jak zorganizujemy rynek. Przy oparciu się na partyzantce jest szansa na powszechne tak śmieszne ceny. Jeśli rynek będzie wymuszał zakupy tylko nowego sprzętu i zadnych składaków to zapomnij.

  10. TT pisze:

    Na razie chcę oszacować koszty zasilania rezerwowego dla elektrowni fotowoltaicznej i wiatrowej. Skoro wszystkie dane są be – trzeba samemu liczyć…
    Górna granica (130$/kW) – oszacowana na podstawie ceny najtańszego generatora na Alibabie (po upustach), dolna rzeczywiście – części ze szrotu.
    W obu przypadkach, silnik na benzynę, nie biogaz – szukam najniższego poziomu cen.

    PS. kW – oznacza kilowat, W – jednostka (Wat), k – wielokrotność (1000), 1kW=1000W. Nie mam pojęcia co oznacza K ani KW.

  11. Pierwsze pytanie to ile tak naprawdę tego backupu trzeba i jakiego. Otóż nigdy wszystkie wiatraki PV nie będą pracowac z pełna mocą, tym bardziej naraz. Tak naprawdę max to jest 2/3 mocy jednego lub drugiego i połowa ich sumy. Co co czasem występuje jako max zużywamy w sieci opartej na OZE do np. grzania, czy innej elektrolizy. Na normalny pobór mamy powiedzmy 1/3 sumy mocy wiatru + PV. Wiatrowe zawsze trochę pracują, choć w dołach zużycia minimalnie, powiedzmy na 5% mocy. Ale to oznacza, że w ogóle backupu potrzeba na 30% sumy mocy wiatru + PV. Z części tego schodzimy zmienną ceną prądu i ewentualnie zarządzaniem mocą. Realnie potrzeba 20% mocy wiatr + PV, co by dawało jakieś 60% dzisiejszego maksymalnego zużycia. Co więcej, sądzę, że potrzeba pół na pół urządzeń szybkiego startu i tych, które będą mieć z dużym wyprzedzeniem info o zapotrzebowaniu na moc. I od tego można zacząć liczyć.

  12. Jura pisze:

    Primo:
    kurcze! WordPress nie powiadamia mnie o odpowiedziach mimo, iż się zapisałem. stąd opóźnione odpowiedzi…
    Secundo:
    Maczeto droga:)
    Jako stary bloger potrafisz już chyba odrzucić uczucie bycia atakowanym tylko przez to, że ktoś podważa twe rozważania.
    Nie szukam nowej wiary. chce podyskutować. Ty piszesz jedno a inni cos przeciwnego. Chcąc wyrobic sobie zdanie, przedstawim ci pewne tezy, czekajac na kontrargumenty.
    Teraz po prostu piszę, że ich wyliczenia udowadniają to, że nawet w Andaluzji ciężko jest uzyskać wystaraczającą ilość energii z OZE by utrzymać styl życia cywilizacji przemysłowej. (ja to tam sie nawet cieszę, bo gdy zmniejszy sie ilosc dostepnej energii to przestaniemy ja marnowac na zasrywanie ziemi betonem, a zaczniemy dbac o to by dawała nam „papu” 🙂 )
    Parę osób które się tym tematem zajmują od lat twierdzi to samo, a ty to zbywasz twierdzeniem ze wydajność rosnie.. rośnie a no pewnie.. kiedys zapodalem ci link do skoroszytu, w ktorym mozna pobawic podstawiając rozne dane wejsciowe… do ustrzymania stale rosnącej konsumpcji dla rosnacej populacji naprawdę nie wystarczy taka „gestosć energii” jaką oferuja OZE.
    Plany jakie tu przedstawiasz mają rozmach i brzmią w miarę sensownie, ale czy naprawdę myślisz, ze „mądre głowy” na takie rozwiązania nie wpadły?
    Ja twierdzę, że wpadły, ale właśnie stopa zwrotów inwestycji nie podzwala na ich realizację..
    „Despite these measures, the government is still spending about $10.5 billion a year on renewable energy subsidies,…
    Prieto and Hall believe this fiasco could have been avoided if the Spanish government had invited energy and financial analysts to flow-chart the many costs and energy inputs to have had a more realistic understanding of what the costs would be versus the extremely small amount of electricity added to Spain’s electric supply.” a pozniej wymieniaja dokłądnie dlaczego ta elektrownia jest fiaskiem finansowym, a to ze powstała zawdziecza tylko ogromnym nakładom nie mozliwym do uzyskania obecnie..ani nigdy pozniej
    zauważ że w artykule jest tez mowa o przykładzie Niemiec.

    btw. nie załapałem kto bredzi? ten Prieto czy ozzie Zehner
    Czy Masz jakies inne dane, bo on tam dokłądnie pokazuje na danych z departamentu energii USA jak % całkowitego zuzycia stanowia i moga stanowic OZE i w jakim tempie nastapi przestawienie sie na oze gdy gdybysmy zaalokowali połowe dostepnej obecnie energii na produkcję infrastruktury OZE.
    ja nie widze bledu ani w danyc ani w toku rozumowania.. może Ty coś wynajdziesz

  13. No dobra, to argumenty
    1. Plany rządowe duńskie- 100% całości energii krajowej z OZE do 2050, niemieckie 80% prądu do 2050, Urugwaj- 100% prądu w ciągu 15 lat, Aruba 100% energii przed 2020 r. Chiny- peak emisji CO2 w ciągu 10 lat z cały czas wzrostem przemysłowym. To są konkretne, obecnie realizowane palny rzadowe. Skoro we wszystkich tych krajach da się, to jak może sie nie dać w Hiszpanii, Portugalii czy USA, gdzie zasoby OZE są dużo lepsze niż w każdym z mojej listy. Nie są to wyliczenia kolanowe, tylko konkretne i realizowane od lat plany rządowe.
    2. Wyliczenia potencjału sprzed 10 lat nie sa warte papieru na którym je spisano Jak w wypadku PV energia tanieje, ale potrzeba tyle samo miejsca ile kiedyś, tak przy wiatrowej jest taniej, ale większe wiatraki wyciągają dużo więcej energii z tego samego obszaru. A rozmiar cały czas rośnie, prawie co roku wchodzą nowe większe modele. Zrobiłem obliczenia do książki, gdyby wykorzystać w całości potencjał wiatrowy Polski, to elektryczności wystarczyłoby na całość potrzeb Polski oraz połowę Chin!!!!! Twierdzenie, ze gdzieś jest za mało energii wiatrowej do produkcji energii to jest bzdura od której mi się słabo robi. Kwestia bilansowanie tej energii, dostarczenia jej we właściwej postaci miejscu i czasie- to inne sprawy. Ale ilością wystarczy prawie wszędzie (Singapur wyłączmy…), a rodzajem- trzeba się zastanowić jak to zrobić i można.
    3. Tamten skoroszyt miał jedną podstawową wadę, twierdził, że rozbudowa OZE to jakaś konsumpcyjna nadbudowa na gospodarce. A tymczasem np. w Polsce rozbudowując OZE oszczędzamy na rozbudowie i remontach węglówek, durnej inwestycji w atom, górnictwie węglowym i wszystkim innym co się z tym łączy. Licząc koszy i inwestycje. Policz to inaczej- zsumuj dotacje do górnictwa, dotacje do energetyki węglowej (gigantyczne), dodaj ogół przychodów elektrowni i z tej sumy robimy budżet energetyki odnawialnej. W tym momencie rozmawiamy na co nas stać i ile brakuje. A kwestia nakładu energetycznego , że się zepsuje zanim wyprodukujemy nowe to tez był zbyt głupie na komentarz. Nowe metody rafinacji krzemu to tańsze panele. To się dzieje cały czas. Większe wiatraki to mniej zużycia materiałów i energii na jednostkę mocy. To tez się dzieje cały czas. Ja siedzę w temacie, ale nie potrafię powiedzieć i nikt nie potrafi ile naprawdę potrzeba energii na wyprodukowanie PV czy wiatraka. Ale wiadomo, że na jednostkę mocy coraz mniej z roku na rok. A kto twierdzi, że wie ile, ten kłamie. Kto się powołuje na wyniki sprzed 3 czy 5 lat ten kłamie do kwadratu. A na czytanie i słuchanie rzeczy sprzed 10 lat z tej branży szkoda czasu.
    Stąd moje ostre i lekceważące opinie. To nie jest lekceważenie Ciebie, czy najeżenie. Po prostu moje lekceważenie podanych źródeł do stopnia ignorowania i wyśmiewania.

  14. Jura pisze:

    Koniec drzewka odpowiedzi. Zaczynam nowe.

    Przestanę wierzyć w merytorykę twych odpowiedzi jeśli jeszcze raz za argumenty podasz plany rządowe.
    Ja mam plan zostania multimiliarderem € do 2020 roku. 😉

    co do Twych słów, że pieprzą jak potłuczeni to: hm.. nie wiem jakie dosswiadczenie praktyczne ma Maczeta, ale autorzy ksiażki to:”
    Prieto worked as a telecom engineer for IT&T and Alcatel and he has led the development of several solar photovoltaic projects in Spain. He is also developer, co-owner and operating manager of a 1 MW solar PV generating plant. Charles A.S. Hall is a systems ecology professor at the State University of New York, College of Environmental Science and Forestry in Syracuse”

    i pisze w niej wyraźnie, że Niemcy maja ogromne kłopoty z fotovoltaiką, firmy farm PV bankrutują jedna po drugiej i gdyby niekolosalne dopłaty (jak długo bedzie ich na to stać?) i najdrozszy prad w EU to było by jasne że fotoowoltaika na naszej szerokosci gograficznej to „scam & buble” jakich mało.

    http://www.spiegel.de/international/germany/solar-subsidy-sinkhole-re-evaluating-germany-s-blind-faith-in-the-sun-a-809439.html

    „Solar farm operators and homeowners with solar panels on their roofs collected more than €8 billion ($10.2 billion) in subsidies in 2011, but the electricity they generated made up only about 3 percent of the total power supply, and that at unpredictable times.”

    ilukrotnie (jakiż przełom technologiczny) musiała by wzrosnąc wydajność i wjakim czasie musiałby nastapić w jak krótkim czasie by energii z OZE starczyło na bieżące potrzeby ludnosci i produkcję nowych paneli…

    Rany.. dane z 2009 roku sa juz wg ciebie nieaktualne… naprawdę?
    O ile % wzrosła wydajnosc energetyczna panela od tego czasu?

    no i uznany fakt ze :”
    IMPROVEMENTS IN THE COST REDUCTION OF CELLS
    OR INCREASES IN CELL’S EFFICIENCY MAY HAVE LIMITED
    EFFECTS (MAXIMUM ~1/3) IN IMPROVING THE OVERALL EROEI RESULTS
    WHEN ALL BOUNDARIES ARE CONSIDERED”

    http://goo.gl/GM0lmX

    O farmach wiatraków nie wiem za dużo (jestem z wykształcenia chemikiem technologiem ) może one i MEW w jakis zanczacy sposob poprawiają bilans OZE w w/w krajach.

  15. 1. Nie cytowałem obietnic Donalda Tuska tylko podawałem przykłady konsekwentnie i terminowo realizowanych planów w poważnych państwach. To chyba jest różnica? Oni naprawdę najpierw myśleli potem zaczęli robić i idzie dokładnie zgodnie z tymi planami. Także nie widzę problemów aby się na nie powoływać i pokazywać jako skuteczne i mozliwe.
    2/ Jako inżynier w AT&T pracował też autor Dilberta, o ile kojarzę.Stąd opisywał absurdy udawania pracy i festiwale niekompetencji. Argumenty ad autoritatum na mnie nie działają, sorry. Jak ktoś pieprzy jak potłuczony to i stos tytułów go nie obroni. Ja coś tam w życiu robiłem, coś zepsułem, coś naprawiłem. W sumie dowolny zakład dowolnej obróbki metali powinienem sprawnie poprowadzić.
    3. Firmy PV bankrutują. Które i kiedy? Elektrownie słoneczne? Jak źle zrobione to bankrutują. Jak dobrze zrobione zarabiają w granicach 6-10% rocznie tak jak było planowane. producenci? Już nie, ale jeszcze w początkach zeszłego roku trwała konsolidacja rynku. Koszty spadają, wolumeny produkcji rosną to normalne zjawisko, że najmniejsi producenci maja problem z marżami i przy drobnym spowolnieniu masowo wylatują z rynku. Tak powstawał każdy przemysł, od tekstylnego przez lotniczy do komputerowego.
    4. W Niemczech żadnych większych problemów nie ma. Źle przygotowane inwestycje mają problemy, jak wszędzie. Opisywałem jak to działa, jest ścieżka, która ma gwarantować opłacalność inwestycji i spadek kosztów, jest fundusz który skupuje prąd z OZE za gwarantowane ceny a stratę rozdziela na konsumentów. Za to sporo firm jest zwolnionych z dopłaty do OZE i maja najtańszy prąd w Europie. Wiec z tym najdroższym prądem w Niemczech to bym tak głośno nie krzyczał. Nie mówiąc o ubocznym skutku, czyli najtańszym gazie. Od kiedy OZE praktycznie zlikwidowało elektrownie gazowe, popyt spadł, możliwości przesyłowe w międzyczasie wzrosły i ruscy musieli zacząć sprzedawać gaz taniej.
    5. Dzisiejsze wiatraki są najtańszym źródłem elektryczności licząc razem z kosztami budowy. I tyle.

  16. TT pisze:

    Założenia wyglądają sensownie… Wniosek ogólny: większym problemem w przypadku TWOJEJ rewolucji energetycznej są źródła rezerwowe, urządzenia do buforowania energii i zmienny reżim pracy systemu elektroenergetycznego (dotychczas pracuje just-in-time)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: