Strona główna » energia elektryczna » O uczciwej cenie gazu i dlaczego jej nie znamy

O uczciwej cenie gazu i dlaczego jej nie znamy

Archiwum

Podstawową sprawą, która wprowadza w błąd przy większości popularnych rozważań o energii jest kwestia substytucji.

Od jednej prymitywnej skrajności, która polega na przeliczeniu wszystkiego na jednostki energii i bezpośrednie porównanie do drugiej, która twierdzi że ropa się kończy i nie możemy jej niczym zastąpić i cała cywilizacja zaraz upadnie.

Drugie podejście to oczywiście przewidywanie zawalenia się świata wskutek peak oil. Owszem świat może się zawalić, ale sam peak oil to trochę za mało.

A pierwsze podejście prowadzi logicznie do wniosku, że wystarczy postawić wystarczająco wiatraków, które wyprodukują wystarczająco dużo energii, przecież obojętnie jakiej, i już mamy załatwioną sprawę napędu samolotów. Nie, tej sprawy rozwiązanej nie mamy. Możemy spekulować o przyszłych rozwiązaniach, częściowo są one na horyzoncie, ale dziś innej możliwości zasilania samolotu jak paliwa płynne nie ma.

Stąd podstawowe pytanie: to możemy zastąpić ten gaz/węgiel/diesla czymś innym czy nie?

Odpowiedź jest bardzo prosta: zależy gdzie. Jeśli używamy diesla do zasilania silnika stacjonarnego, równie dobrze możemy zasilać go gazem, jeśli mamy sieć gazową, oczywiście.

Przy ogrzewaniu sprawa jest jeszcze prostsza. Wszystko co się da spalić, można spalić. Oczywiście potem pojawia się pytanie o sprawność tego spalania. Palenie drewnem w piecu zaprojektowany do spalania węgla jest dość nieefektywne. Jeśli do tego dołożyć brak akumulacji ciepła (dość typowy w Polsce, niestety) to więcej energii wypuszczamy w komin niż efektywnie zużywamy. To oznacza, że przeliczając samą ilość efektywnie dostarczonej energii, prądu potrzeba zaledwie połowę tego, co było zawarte w spalonym drewnie. Oczywiście, jeśli elektryczność użyta do ogrzewania zostanie pozyskana ze spalania węgla/drewna/gazu, to cała operacja nadal jako zastępowanie będzie bez sensu.

Z drugiej strony, jeśli prąd pochodzi z czegoś, czego i tak nie możemy użyć do ogrzania domu, czyli energetyki wodnej, wiatrowej, słonecznej, czy atomowej, to rachunek wygląda zupełnie inaczej. Wystarczy, że ten prąd będzie po prostu tańszy i już możemy zastępować gaz/węgiel/drewno prądem. Co prawda obecne koszta energii pokazują, że koszty energetyki słonecznej (zwłaszcza w czasie kiedy potrzebne jest ogrzewanie) oraz atomowej są zbyt wysokie dla eliminacji spalania, ale już przy energetyce wodnej i wiatrowej to zupełnie inna sprawa.

W takim razie spójrzmy na możliwości substytucji i jej prawdziwe koszty.

Zastępujemy w ogrzewaniu spalanie elektrycznością

Podstawowa zaleta: znacznie mniejsze koszta inwestycyjne. Przy mechanicznej wentylacji różnica jest jeszce większa, bo znikają wszystkie kominy. Prąd w ciepło zmienia się ze 100% sprawnoscią, albo większą, jeśli mówimy o pompie ciepła. Inna sprawa, że przy bardzo dobrze zaizolowanych budynkach pompy ciepła w polskim klimacie są nie do końca przydatną rzeczą. W takim razie pozostańmy przy porównaniach bezpośrednio zużywanej energii. Najpierw porównujemy samą wartość opałową gazu, która w najlepszym wypadku wynosi około 10 kWh/m3. Później wypada spojrzeć na sprawność pieca. Przy klasycznym piecu gazowym, dobrze zaprojektowanym i w dobrym stanie, możemy mówić o sprawności rzędu 80%- 90%. Jeśli używamy pieca kondensującego, to mówimy o sprawności rzędu 95% licząc od wyższej wartości opałowej gazu. Wyższej, czyli licząc energię którą można odzyskać ze skroplenia pary wodnej powstałej w wyniku spalania. Oczywiście działy marketingu podają jak to wspaniała jest sprawność licząc od niższej wartości opałowej, czyli bez kondensacji wody ze spalin. W takich sytuacja wychodzi im ponad 100%. Żadna różnica w rzeczywistości, ale jak ładnie brzmi.

To oznacza, że dla naszego zastąpienia gazu prądem, potrzeba około 8 kWh w pierwszej wersji i 10 kwh w drugiej – prawda? Nieprawda. Gaz ziemny składa się z czystego metanu w bardzo optymistycznych sytuacjach. Np. jeśli był wcześniej skroplony. A w Polsce, jeśli mówimy o gazie z polskich złóż, to mówimy o mieszaninie, która zawiera czasem nawet do 30% azotu. Gazu tak dość mało palnego, by nie powiedzieć wcale. To oznacza, że 1 m3 takiej mieszaniny to zaledwie 7 kWh energii cieplnej. Przy marnym piecu mówimy o zaledwie 5 kWh w rzeczywistości zużytych do ogrzewania pomieszczenia. Takie same jak dla gazu obliczenia możemy oczywiście przeprowadzić dla oleju opałowego. Albo porównując koszty ogrzewania elektrycznego w wersji na żądanie i z przechowywaniem ciepła.

Wychodzi nam bardzo prosty wynik. Gdzieś od momentu w którym 5 kwh elektryczności kosztuje tyle co 1 m3 gazu opłaca się przestawiać z gazu na elektryczność w ogrzewaniu.

UWAGA: świadomie nie porównuję tu paliw stałych, które sa tańsze, ale brudne i pracochłonne. Porównuję sposoby ogrzewania, nazwijmy to, komfortowe, bez biegania z szuflą i popiołem.

Jasne, w tym punkcie, 5 kwh= 1m3 zaczyna się zastępowanie gazu prądem.

A kiedy się kończy?

Odpowiedź jest prosta — nigdy. Ale z drugiej strony, w bardzo poważnym zużyciu w syntezie chemicznej nie potrzeba żadnego gazu ziemnego. Potrzeba wodoru. A do wyprodukowania wodoru, choć dziś najczęściej używa się gazu ziemnego, nie jest on wcale potrzebny. Wystarczy prąd i woda. Co prawda, tego prądu potrzeba znacznie więcej niż do zastąpienia gazu w ogrzewaniu, więc i relacja cen musi być inna. W skrócie, potrzeba dostarczyć w formie elektryczności więcej energii niż wynosi wartość opałowa gazu, bo elektroliza jest mniej efektywna energetycznie niż pozyskiwanie wodoru z gazu. Do tego należy jeszcze dołożyć koszt sprzętu. Przy ogrzewaniu elektrycznym mówimy o prymitywnych grzałkach lub spiralach grzewczych, czyli rzeczy najtańszej z możliwych. Przy wytwarzaniu wodoru potrzebny jest elektrolizer. Może trochę kosztować. Z drugiej strony to jest poziom, przy którym opłaca się zastąpić całkowicie gaz ziemny elektrycznością w dwóch poważnych dziedzinach zużycia: ogrzewaniu i syntezie chemicznej. Oczywiście, aby elektryczność w ogóle mogła być tańsza od gazu, najpierw ten gaz trzeba wyeliminować ze sporej części generacji elektryczności.

W takim razie powinniśmy spojrzeć na realne liczby. Ale nie możemy. Dlaczego? Bo zarówno przy eksploatacji elektrowni wiatrowej, jak tez zagospodarowanego złoża gazowego, marginalne koszty produkcji są bardzo bliskie zera. Poważne koszty to spłata kredytów na budowę. Po ich spłaceniu dalej zaledwie przelicza się forsę. Różnica polega na tym, że polami gazowymi zajmują się wielkie firmy, istniejące zwykle od dziesięcioleci z mniej-więcej jasną i stabilną sytuacją finansową, a energetyką wiatrową często relatywnie małe spółdzielnie i grupy inwestorów. Co gorsza, elektrownie wiatrowe często musza na własny koszt budować drogi techniczne i linie energetyczne. Kompanie w trakcie zagospodarowywania nowych pół czasami też, a czasami nie, ale zawsze tej infrastruktury jest potrzebne bardzo mało w stosunku do ilości wyprodukowanej energii.

Jest jeszcze druga strona medalu. Wiatr jest i będzie w tym samym miejscu. A gaz dziś jest, a jutro się skończy. Wtedy infrastruktura dla pól gazowych zostanie porzucona, bo i na co ona komu? A drogi techniczne i sieć energetyczna dla farmy wiatrowej zostanie. Wiatr też. Po technicznym zużyciu dzisiejszych turbin wystarczy zamontować nowe. Być może na lepszych wieżach i fundamentach, a może nie. W taki sposób prąd będzie coraz tańszy. I gaz razem z nim.

P.S.

A w Polsce trzeba było mieć bardzo pod górkę do szkoły, aby jeszcze dziś używać oleju opałowego do ogrzewania albo w nowym domu montować piec gazowy. Oczywiście można też w ten sposób demonstrować ostentacyjną chęć wspierania rosyjskiej gospodarki. Dla tych co mieli pod górkę, kiedyś dokładniej policzę we wpisie. Dla tych drugich….

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: