Strona główna » Bez kategorii » Ogrzewanie piecem ciąg dalszy i bardziej zaawansowany

Ogrzewanie piecem ciąg dalszy i bardziej zaawansowany

Archiwum

W poprzednim tygodniu pisałem o tym, jak palić w piecu aby nie truć siebie, sąsiadów, środowiska i jeszcze wydać mniej na opał.  Dziś czas powiedzieć jak tanio i rozsądnie ograniczyć grzanie do minimum.

Powszechne w Polsce dokładanie co 2 godziny do zatruwającego sąsiadów pieca jest tragedią. Tragedią kraju i gospodarki. Jak pisałem w zeszłym tygodniu, dzięki sensownemu dobraniu wielkości pieca do potrzeb grzewczych lub zastosowaniu akumulacji ciepła możemy palić w sposób nie trujący otoczenia, a jeszcze zaoszczędzić co najmniej 1/3 paliwa, a bywa, że dobrze ponad połowę.

Mając ograniczone środki, to własnie akumulator ciepła jest najrozsądniejszym sposobem ograniczania kosztów ogrzewania. Licząc zysk z inwestycji, lepszym niż ocieplenie budynku (które przecież jest bardzo ważne).

Przypomnę, na czym to polega. Akumulator ciepła to po prostu zbiornik z wodą. Wystarczająco duży, aby woda ogrzewając się mogła przyjąć całe ciepło wytworzone przez spalenie całego wkładu pieca. Dzięki temu w piecu można palić od góry, rozpalić, zapomnieć. Spalanie jest nieporównywalnie wydajniejsze, stąd oszczędność paliwa. Czas spędzony na walce z piecem także drastycznie się skraca. Jedyna wadą takiego rozwiązania jest to, że praktycznie nie można pójść do supermarketu i kupić porządnego akumulatora tego typu, gotowego i rozsądnie zaprojektowanego. Ich po prostu nie ma, albo trzeba robić samemu, albo na zamówienie. Zakładając, że jednak znaleźliśmy na złomowisku coś, co się dało łatwo przerobić i mamy.

Oczwiście, akumulator będzie mieć tym większą możliwosć składowania ciepła, im będzie większy, z jednej strony, ale z drugiej, im większa bedzie roznica temperatur pomiędzy stanem „naładowanym” i „rozładowanym”. Zwiększyć temperatur naładowanego zbyt prosto nie możemy. Wrzenie wody w zbirniku tej wielkości jest rzeczą bardzo niebezpieczną i deliktanie mówiąc powinniśmy tego unikać. Czyli maksymalna temperatura pracy wynosi około 95 St.C. Dla większej różnicy musimy obniżać minimalną. Czyli niskotemperaturaowa instalacja grzewcza. Albo zastąpić wodę w zbiorniku olejem. Ma mniejsza pojemność cieplna, ale pracujemy bez trudu z temperaturami rzędu 200 st. C. Rozwiązanie raczej przekombinowane, ale czasem może pasować.

Co można dalej zrobić?

Dwie rzeczy. W samym akumulatorze ciepła instalujemy wężownicę, która służy nam do podgrzewania wody użytkowej. W taki sposób jeśli tylko jest ciepła woda w akumulatorze, zawsze mamy ją także w kranie. Bez codziennego palenia i bez relatywnie drogiego grzania elektrycznego.  Zawsze to oszczędność.

Drugim ważnym elementem jest możliwość ogrzewania akumulatora przez kolektory słoneczne. W taki sposób kolektory pracują naprawdę wydajnie. Jeśli słońca jest dużo, a odbioru mało i tak nie ma się czym przejmować, zanim nagrzeje taki, co najmniej 1000 l zbiornik, trochę czasu minie. Przy normalnym zużyciu kilka dni pochmurnej pogody także nie zrobi dużej różnicy. Zresztą i tak zawsze można rozpalić w piecu. Co ważniejsze, ogrzewana jest przecież woda w instalacji CO. W marcu i kwietniu, kiedy jeszcze potrzeba ogrzewania, ale słońce potrafi trochę grzać, to jest całkiem niemała ilość energii. W prezencie ze słońca, zamiast palenia. Jeśli mamy niskotemperaturową instalację grzewczą, to wystarczy, że kolektory podgrzeją wodę w akumulatorze do 40 st. C i już ogrzewanie jest za darmo.

To powyżej są to proste rzeczy, które powinny być absolutnie obowiązkowe w każdym domu opalanym paliwami stałymi. Nie są głównie z braku wiedzy, bo w zamiłowanie do zaśmierdywania okolicy złym paleniem to ja nie wierzę.

To może coś jeszcze wydajniejszego?

Dzięki możliwości akumulacji kolektorów słonecznych możemy mieć znacznie więcej niż zwykle. Zresztą w razie problemu dołożyć kolejny zbiornik do akumulacji to relatywnie mały problem.  W taki sposób mamy w całości przez najcieplejsze miesiące roku i w jakiejś części wiosną i trochę jesienią.  Ale to jest mało. Nawet jeśli akumulator zostanie podgrzany do 50 – 60C, to i tak energii słonecznej jest zbyt mało, aby to wystarczyło na długo. W końcu wystarcza normalnie w lecie, jeśli dostępnego słońca jest tylko połowa, to i wystarczy na zaledwie połowę potrzeb cieplnych, w najlepszym wypadku. Więc musimy nagrzać akumulator piecem, temperatura osiąga nasze 95 C i powoli spada w miarę zużywania zakumulowanego ciepła. Do czasu aż nie spadnie do tych około 50 C kolektory nie pracują, bo nie mają gdzie oddać ciepła. To się da rozwiązać. Na rympał. Po prostu dokładając tyle kolektorów, że razem z akumulatorem ciepła załatwiamy normalne potrzeby ciepłej wody i ogrzewania w okresach przejściowych. Piec rozpalając tylko przy kilku pochmurnych dniach z rzędu.  To oczywiście powoduje drobny problem z nadmiarem ciepła w środku lata. Niewielki, bo po prostu kolektory nie podgrzeją krążącego płynu powyżej pewnej wartości, dopóki pompa działa nic się nie powinno zagotować. Ale to ciepło spokojnie można użyć. Najlepiej do podgrzania gruntu pod budynkiem. Co przy względnej izolacji ścian i dachu powinno załatwić problem ogrzewania do stycznia.

W taki sposób, nawet przy starym i marnie skonstruowanym budynku, spokojnie można sezon grzewczy skrócić do 2-3 miesięcy. Dalej w samym akumulatorze ciepła możemy zamontować grzałkę. Czemu  nie? I zasilać ja np. prosto z wiatraka, który nie potrzebuje falownika, tylko taki prąd jaki jest, nie nadaje się do niczego, oprócz ogrzewania. Alternatory ze starych ciężarówek z jakimś reduktorem świetnie się sprawdzają w takiej roli, nawet z prymitywnymi śmigłami z drewna.

Przy poprawie izolacji domu pomijanym, ale koniecznym elementem jest poprawa wentylacji. Tak naprawdę to obowiązkowo na mechaniczną. A to wcale nie musi być drogie. Mamy nadmiar ciepła w lecie, prawda? W takim razie użyjmy wyłącznie gruntowego wymiennika ciepła. Dość dużego, a grunt wokół też jest w lecie podgrzewany. Zaizolowany od góry odrobiną styropianu i w taki sposób przez większość roku możemy mieć nawiewane powietrze o temperaturze 15-20 C. To jeszcze bez rekuperacji, która też jest pożyteczna. Ale rekuperator wymaga budowy instalacji wentylacyjnej, a to nie zawsze jest możliwe. Nawiew zawsze jest możliwy.

Wszystkie te rzeczy są stosunkowo tanie. Albo mogą być, bo składają się z rzeczy technicznie prostych, by nie powiedzieć prymitywnych, tylko połączonych w sensowny sposób.

Własnie akumulator ciepła ale większy, pracujący na skalę osiedlowej lub wioskowej instalacji grzewczej stwarzałby niesamowite możliwości całkowitego pożegnania się z paliwami stałymi. Ale zrobienie czegoś w porządny i nowoczesny sposób jest w obecnej Polsce mało możliwe, niestety. Można robić tylko trochę gorzej na indywidualną skalę. Zawsze to coś i olbrzymi postęp w porównaniu do dziś.

Reklamy

9 komentarzy

  1. Arturro pisze:

    Przykład z praktyki. Budynek biurowy, dobrze docieplony do stanu prawie pasywnego + rekuperacja mechaniczna + ogrzewanie gazem (kocioł kondensacyjny) + mały bufor ciepła. 700m2. Koszt ogrzewania na sezon – 300zł, nie wliczam w to kosztów prądu do zasilenia wiatraków.
    Słownie: siedemset metrów kwadratowych ogrzane kosztem trzystu złotych za sezon.
    Ogrzewanie rozprowadzane za pomocą wentylacji (powietrze po rekuperacji dogrzewane wymiennikiem ciepła podłączonym do bufora) + 1 grzejnik przy głównym wejściu do budynku.
    Standard prawie pasywny – w Polsce aby budynek był oficjalnie pasywny (standard NF15) musi spełniać szereg dziwnych cech, znacznie podnoszących jego cenę, a w Niemczech to dom, którego zapotrzebowanie energetyczne jest mniejsze niż 15 kWh/(m²·rok)
    Do tego trzeba przyznać, że w budynku jest dużo komputerów, podnoszących temperaturę.
    Dla pocieszenia zawistnych – właściciel budynku do zaprojektowania chłodzenia zatrudnił innego „specjalistę” niż do ogrzewania i teraz płaci w lecie za klimatyzację nawet do 10 000 zł miesięcznie…

  2. Rafał pisze:

    Mordastycznie!
    Aż miło poczytać ostatnie dwa wpisy.
    Wielu już znam użytkowników bufora (i tak jak piszesz ogrzewanie niskotemperaturowe), a w przyszłym tygodniu jadę się doszkalać w umiejscawianiu w buforze odwróconego leja ukierunkowującego konwekcję.
    Przy oszacowywaniu ilości króćców zasilających dodaliśmy chyba z 5 zapasowych (uwzględniając nawet możliwe zasilanie ecatem Rossiego 🙂 )
    Btw. myślę, że warto byś podał link do działu bufory na forum muratora.
    To IMHO nieocenione źródło wiedzy praktycznej.
    btw 2 🙂 Kochamy piece rakietowe

  3. PawelW pisze:

    @Maczeta, a nie myslales wrzucic w ktorys z tych artykulow schematu budowy takiej instalacji grzewczej z akumulatorem Twojego pomyslu plus informacji jak tanio poszczegolne elementy mozna zorganizowac? Dlaczego tak pisze. Ano dlatego, ze ja nawet bedac inzynierem aby wdrozyc Twoje opisy w praktyke potrzebowalbym sobie sam zrobic jakis schemat w oparciu o Twoj opis aby wogole cokolwiek zaczac.
    Podejrzewam, ze taki schemat na Twojej stronie to bylby niezly wklad w poprawe sytuacji w pl.

  4. Rafał pisze:

    @PawełW
    To nie takie proste. Diabeł wiadomo gdzie tkwi.
    Także jestem inżynierem, i to z tych czasów kiedy dyplom coś jeszcze znaczył. Tymczasem ale przebrnięcie c a ł e g o wątku o buforach na muratorze, uświadomiło mi ile błędów bym popełnił gdybym sam próbował do wszystkiego dochodzić.

  5. W sumie to połączenie bufora z piecem gazowym jest dość dziwne. Przy na tyle dużym budynku gruntowy wymiennik ciepła to zaczyna być trudną sprawa, ale by przyjemnie załatwił kwestię chłodzenia. Co więcej, przy rekuperatorach do małych budynków obniża ich koszty na tyle, że może być prawie za darmo. Przy mechanicznej rekuperacji niestety nie ma różnicy.

  6. Link podawałem w jakimś dużo wcześniejszym wpisie, choć prawda, należy regularnie, słynny wątek na forum Muratora to najlepsze polskojęzyczne opracowanie o buforach ciepła.
    Jeśli masz w buforze nadmiar wyprowadzeń i podłączone do niego solary, chcesz sprawdzić praktyczność następnego rozwiązania to poszukaj starej lodówki i odezwij się na maila. 🙂

  7. Tak, to by była bardzo dobra rzecz. Myślę, że będzie. Tylko najpierw czasy 6 godzin snu 18 godzin robienia spraw pilnych i zaległych muszą się zmienić na 8 godzin snu, 8 godzin spraw bieżących i reszta na rzeczy które warto zrobić. Na razie niestety pozostają wam takie wpisy, bo tekst jest szybszy niż obrazki, a tak dobrze, że jakoś się wyrabiam z jednym tygodniowo.

  8. Cóż, do samego schematu konstrukcji bufora ja też raczej bym odesłał do Adama z forum muratora. O rozwiązaniach połączeń i stali wiem raczej wystarczająco i nie bawiłbym się w żadne luty ani miedź. Oprócz tego całkowity schemat instalacji z której można wyciągnąć najwięcej jak się da, to rzecz którą warto narysować. Kiedyś….

  9. Arturro pisze:

    Zapotrzebowanie na dogrzewanie powietrza wdmuchiwanego było na tyle mało, że nie opłacało się mieć cały czas włączonego pieca – wygodniej było pobierać ciepło z bufora.
    Piec przewymiarowany – inwestor nie był w stanie uwierzyć, że do ogrzania budynku wystarczy mu stary junkers…
    Żwirowy wymiennik ciepła nie przeszedł, bo to było zbyt rewolucyjne dla inwestora… Podobnie jak kilka innych rozwiązań, w wyniku czego zamiast wykorzystać wentylację mechaniczną także do chłodzenia, musiał w prawie każdym pomieszczeniu zainstalować klimatyzatory typu split…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: