O cenie ropy

Archiwum

W światowej gospodarce ropa naftowa jest surowcem niemożliwym do zastąpienia z dnia na dzień. Miliony sceptyków rewolucji energetycznej patrzą na tysiące samolotów statków i ciężarówek i całkiem słusznie zauważają, że dziś nie mamy dla nich żadnych alternatyw. Tzn. trochę mamy, tam, gdzie są akurat zelektryfikowane linie kolejowe.

Ale ja z okna mam na przykład taki widok.

IMG_0012

To jest elegancko kopcąca w trakcie rozruchu elektrownia na ropę. Po rozgrzaniu kopci trochę mniej. Jako że zdjęcie jest prosto z mojego okna i widzę ją codziennie, to z całą pewnością mogę podać rytm pracy tego bloku. Otóż jest uruchamiany około 9-10 rano, następnie kopci, co wskazuje na nieoptymalną prace, następnie do popołudnia pracuje równym rytmem i potem jest wyłączany.  Oznacza to, że jest to względnie elastyczny blok, to po pierwsze, a po drugie i ciekawsze, że jego rytm pracy praktycznie dokładnie pokrywa się z poborem przez biura i klimatyzacje. To akurat nie jest dziwne, bo jest bardzo blisko zarówno portu, jak też dzielnicy biurowo-rządowej.

Sympatyczne miasteczko częściowo widoczne na tym zdjęciu to Montevideo, w którego okolicach znajduje się mały, sympatyczny i senny kraik z całkiem sporym usłonecznieniem. Kraik, w którym jest pełno państwowych monopoli, a dostarczanie prądu jest jednym z nich. Dostarczanie, ale nie produkcja. Każdy może produkować prąd, który państwowy monopol kupi, jeśli oczywiście ten prąd jest potrzebny. O tyle przyjemnie, że za prąd z energetyki odnawialnej płacą także wtedy, gdy akurat nie mogą go przyjąć. A przechodząc do konkretów, to za prąd z energetyki słonecznej płacą około 110 dolarów za MWh. Jest to o tyle ważna kwota, że jest rozsądna, tzn. można postawić elektrownię, sprzedawać prąd za tyle, spłacać kredyty i jeszcze jakoś żyć, choć jest to bardzo dalekie od zysków obiecywanych przez piramidy finansowe. Krótko mówiąc cena w miarę opłacalna dla wszystkich, albo inaczej – każdy będzie narzekać. Gwarantowana na 25 lat, czyli wystarczająco aby spłacić kapitał, a potem zbierać pieniądze.

To pozwala nam bardzo ładnie przejść do tytułowego zagadnienia. Obłędnie skomplikowane zagadnienie sprowadzone jest do zaledwie paru zmiennych. Mamy elektrownię na ropę, która może być w swoim rytmie pracy praktycznie bezpośrednio i prawie w całości zastąpiona elektrownią słoneczną. Cena prądu z elektrowni słonecznej wynosi 110 US$/MWh. W takim razie cena prądu z elektrowni na ropę nie może być większa. Inaczej zostanie ona zastąpiona słoneczną (ta konkretna i tak zostanie, niezależnie od ceny prądu). Nie udało mi się dokopać do informacji jak konkretnie działa ten blok, tzn. czy to test obieg parowy, czy gazowy czy diesla. Parowo-gazowy chyba nie. To ma wpływ głównie na jakość potrzebnego paliwa, bo sprawności w każdym przypadku byłyby w granicach 35-40%.  To oznacza, że biorąc pod uwagę wartość opałową ciężkiego oleju (w terminologii wschodniej- mazutu) mamy około 4 kwh elektryczności z 1 kg oleju. Taki olej jest tańszy od nieprzerobionej ropy naftowej, dla uproszczenia przyjmijmy cenę baryłki ropy minus 10%, to jest gdzieś w okolicach prawdziwych notowań.  W pewnym przybliżeniu daje to nam równowartość ceny 1,5 baryłki na wyprodukowanie jednej MWh. Dziś to jest 50,8 US$ dla ropy WTI i 56,6 US$ dla Brent. Jak wiadomo są to jedne z najniższych cen od lat. To oznacza koszt produkcji 1 MWh w okolicach 85-100 US$, bo utrzymanie trochę kosztuje, jakieś marże też muszą być. Przy założeniu takich cen bardzo niskie marże, na granicy głodowej dla zakładów energetycznych na wolnym rynku. Ale akurat w Urugwaju żadnego wolnego rynku elektryczności nie ma.

Licząc w drugą stronę, przy cenach ropy w okolicach 65-70 US$ za baryłkę w całej strefie podzwrotnikowej/śródziemnomorskiej energia słoneczna jest porównywalna cenowo z elektrowniami opalanymi ropą. Co oznacza, że jeśli cena ropy wzrośnie powyżej tej wartości, to inwestycje w zastępowaniu ropy w energetyce energią słoneczną będą po prostu i na czysto opłacalne. Zauważmy, że nawet nie wspominam o cenie z ostatnich lat, czyli 110- 120$.

Produkcja tych śmiesznych paneli fotowoltaicznych już zabiła koncerny naftowe. I niektóre państwa naftowe. Można oczywiście twierdzić, że ta teza jest przesadą, w końcu to porównanie mówi tylko o ropie spalanej w elektrowniach. Tylko w ten sposób mówimy o pierwszym elemencie, najłatwiej zastępowalnym. W samolotach i statkach zostanie najdłużej. I co z tego, skoro po elektrowniach drugie w kolejce czeka zużycie paliwa do codziennych dojazdów do pracy, bez wątpienia najpoważniejszy element zużycia w pierwszym świecie.

Co ważniejsze, energetyka słoneczna jest postrzegana znacznie lepiej niż spalanie ropy w elektrowniach, co należy tylko poprzeć, i wiele społeczeństw zgodzi się na drobne dopłacanie do prądu w imię niezależności energetycznej. Bo taki np. Urugwaj nie produkuje ani jednej baryłki ropy i nawet nie posiada sieci gazowniczej. O źródłach gazu ziemnego nie mówiąc. Poprawa bilansu energetycznego i tak jest warta tych głupich 20$/MWh ceny hurtowej. Zwłaszcza, że decyduje o tym państwowy monopol realizujący rządową politykę.

Stąd wracając do zasadniczego pytania. Przy obecnych cenach ropy koncerny niespecjalnie mają środki na nowe inwestycje w wydobycie, więc będzie ono spadać. Ale tak samo, a nawet szybciej spada zużycie zastępowane energią słoneczną i wiatrową. Słoneczna wyrównuje się przy około 65-70 US$ w przeciętnych światowych warunkach i dobrych europejskich. Wiatrowa w wyraźnie niższych cenach. Patrząc na to, że obecne ceny około 50 US$/bbl trzymają się dość dobrze, oznacza to że na jakimś dużym rynku właśnie tyle potrzeba dla zamiany spalania ropy na energetykę wiatrową. Na jakim – nie wiem. I nie ma to dużego znaczenia. Taki jest mechanizm. Jak ropa zostanie wyeliminowana z energetyki to dopiero wtedy jej cena zacznie rosnąć, aż do rozpoczęcia eliminacji z pojazdów. I zatrzyma się przy wyrównaniu kosztów z elektrycznymi.

A koncerny i państwa paliwowe będą istnieć, ale stopniowo karłowacieć. Czego im chyba wszystkim powinniśmy życzyć. Lepiej niech jeszcze popłacą trochę odszkodowań za zniszczenia środowiska i wojenne zanim upadną.

Reklamy

6 Komentarzy

  1. Jura pisze:

    Towarzyszu Maczeto czy Wy w blogu Towarzyszki Futrzak jesteście ów chłop od przecierania styków RAM’u ?

  2. brysio pisze:

    http://pvportal.pl/nowosci/6601/kostaryka-100-pradu-z-oze-w-tym-roku
    Z tego czytałem gdzie indziej Kostaryka uruchamia elektrownie na ropę wyłącznie w porze suchej.

  3. W sumie to żadna wiadomość, bo nie jeden kraj utrzymuje się w całości z hydroenergetyki. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności to się zrobiło wszędzie powtarzanym newsem. Brazylia jest znacznie ciekawsza, bo w porze suchej działają cukrownie, które sprzedają prąd ze słomy trzcinowej.

  4. brysio pisze:

    Oczywiście ale ile krajów może być Norwegią czy Islandią?

  5. Właśnie o to chodzi, że niewiele i te, które mogą już są. Znacznie ciekawsze są te, które nie mogą a są, jak Dania, czy niektóre wyspy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: