Strona główna » Bez kategorii » Wentylacja mechaniczna

Wentylacja mechaniczna

Archiwum

Kolejna technologia, której efekty stosowania zachaczają o magię, a jednak po blizszym przyjzeniu sie okazuje sie rzeczą łatwą i prosta. W odróżnieniu od opisywanej ostatnio elektrowni słoneczno-cieplnej, wentylacja mechaniczna największe korzyści daje w chłodniejszym klimacie umiarkowanym,  czyli np. w Polsce, Niemczech czy UK.

Na czym polega wentylacja mechaniczna?

Najprościej rzecz biorąc na dostarczaniu za pomocą wymuszonego ciągu świeżego powietrza i takim też usuwaniu zużytego. Jak łatwo zauważyć, w najprymitywniejszej wersji oznacza to jeden wentylator, który wtłaczając lub wysysając powietrze z budynku/pomieszczenia wytwarza różnicę ciśnień załatwiajaca resztę. Jesli ktoś ma w tym miejscu skojarzenie z wyciągiem w łazience lub okapem kuchennym, to jest to bardzo dobre skojarzenie.  Jak wiadomo służą one do tego, aby nie było ryb w łazience i zapachu grzybów w całej kuchni. Albo odwrotnie 🙂

Sufit w Nowym Orleanie. Tego domu akurat nie zalało. lic. Wikmeda Commons

Sufit w Nowym Orleanie. Tego domu akurat nie zalało. lic. Wikmeda Commons

Każdemu, kto włącza wyciąg kuchenny powina nasunąć się wątpliwość: jesli usuwamy powietrze wentylatorem, to skąd się ono bierze w środku? Odpowiedź brzmi – wpada tędy, którędy może – zarówno przez zaplanowane jak i nie zaplanowane otwory wentylacyjne. A jak mamy zupełnie szczelny dom/mieszkanie, to  może się cofnąć następnym kominem wentylacyjnym.  To nie jest zbyt dobra rzecz, bo przy odrobinie pecha  możemy w ten sposób zaciągnąć spaliny z innego pieca z powrotem do mieszkania, przy zbyt dużej ilości pecha moga to być niedopalone spaliny, z tlenkiem węgla w składzie, a ten jak wiadomo jest smiertelną trucizną.

Jednak nie o to chodzi, aby straszyć czytelników. Chodzi o to aby podkreślić, jak duży sens ma zaprojektowanie wentylacji w całości, to znaczy wlotu powietrza do mieszkania, jego wylotu i wielkosci przepływu tego powietrza. To wszystko teoretycznie powinno być przewidziane w projekcie  budowlanym, są stosowne normy, itd., ale w  praktyce przy wentylacji naturalnej ciąg w kominie (czyli odpływie) zależy od różnicy temperatur na dole i górze komina (czyli w budynku i na zewnątrz), a wlot od nieszczelności przegród. Porównajmy to do wlotu i wylotu włączanego i wyłączanego na żądanie. Jakby gorzej, nieprawdaż?

Powyzsza instalacja to już prawie komplet. Do tego jeszcze dokładamy jeden gadżet, bardzo przydatny przy dużej różnicy temperatur – czyli wymiennik ciepła, zwany inaczej rekuperatorem. Odzyskujenmy ciepło z powietrza wychodzącego, ogrzewamy  przychodzące.

W taki sposób mamy system złożony z dwóch wentylatorów i odrobiny blachy rozdzielającej dwa strumienie powietrza, a pozwalającej na przewodzenie ciepła.  Wystarcza on na wymianę powietrza w żądanym czasie i wielkości, likwidację zbędnej wymiany powietrza i mniejszy lub większy odzysk ciepła z wywiewanego powietrza. To jest już bardzo dużo. Zresztą największa korzyść wcale nie polega na jakimś tam odzysku ciepła. Przy wentylacji mechanicznej jest to po prostu rzecz łatwa i tania do zrobienia przy okazji i tylko głupiec nie skorzystałby z takiej szansy w polskim klimacie.

Największy zysk polega na dwóch rzeczach, ściśle ze sobą powiązanych: wentylacja na żądanie oznacza, że mamy w budynku tyle powietrza, ile zażądamy. Porównajmy to do wentylacji „naturalnej”: tutaj wymiana powietrza jest tym większa, im większa jest różnica temperatur. W czasie mrozów, gdy przyjemnie nagrzejemy mieszkanie,  mamy przy okazji dobrą wymiane powietrza (i solidną utratę ciepła przez tę wentylację), za to przy temperaturach zblizonych w budynku i otoczeniu ta wymiana praktycznie nie istnieje. Jesli tempeartury są zbyt niskie, aby okna były stale otwarte, a jednoczesnie wystarczająco wysoka, aby różnica wewnątrz i na zewnątrz wynosiła najwyżej kilka stopni, to wymiana powietrza jest daleko niewystarczająca. Oznacza to wyższe stężenie dwutlenku węgla, czyli mniejszą sprawność fizyczną i intelektualną oraz szybsze zmęczenie. Mniejsza wymiana powietrza oznacza także wolniejsze usuwanie wilgoci stale wytwarzanej przez wszystkie istoty żywe. A nadmierna wilgotność to niekomfotrowe odczuwanie ciepła i zimna oraz lepsze warunki do rozwoju grzyba i pleśni. Dobra wentylacja temu zapobiega. A najprostsza dobra wentylacja to jest właśnie wentylacja mechaniczna. Jeśli  się ja rozsądnie zrobi, bedzie także najtańsza.

Jeśli mamy w pełni i prawidłowo działającą wentylację mechaniczną, to mamy stężenie CO2 prawie takie, jak na zewnątrz, co już od razu poprawia samopoczucie i życie w domu, ze nie wspomnę o efektach zdrowotnych, a co za tym idzie socjalnych i finansowych. To jednak nie koniec. Dobra wentylacja to likwidacja problemu wilgoci (jeśli nie mamy jakiegoś dodatkowego źródełka w np. nieszczelnym dachu, rzecz jasna).  Po obniżeniu średniej wilgotnosci powietrza w budynku zacznie też spadać wilgotność przegród budowlanych. Niższa wilgotność ścian oznacza ich lepsze właściwosci izolacyjne (jesli mówimy o porowatych materiałach budowlanych lub wełnach), o takich drobiazgach jak gorsze warunki dla rozwoju grzybów oraz wszelkich infekcji dróg oddechowych nie wspominając. Choć moze należy właśnie o tym nie tylko wspominac, ale i trąbić na okrągło. Bo dobra wentylacja to nie jest kwestia tylko efektywności energetycznej, to jest przede wszystkim kwestia zdrowia, dobrego samopoczucia i sprawności ciała i umysłu. Gorsze powietrze skutecznie obniża to wszystko.

Z pozdrowieniami dla wszystkich projektujących, budujących i kupujących domy i mieszkania – bez otwartego ognia (kominka, etc.), przy niewielkiej różnicy temperatur i w miarę szczelnej stolarce, prawidłowa wymiana powietrza jest właściwie niemożliwa. A zmiany klimatyczne sprawią, że coraz częściej będa te różnice temperatur relatywnie małe, ale przy dość dużej wilgotności. Co jeszcze pogorszy jakość mieszkań i powietrza w nich.

Żeby postawić sprawę jasno- absolutnie nie namawiam w tym miejscu nikogo do kupowania żadnych konkretnych rozwiązań super markowych. Jeśli kogoś stać- czemu nie, gotowy system wentylacyjny z dobranym wielkością rekuperatorem, centralką i gwarancją na to wszystko jest dobry. Ale namawiam przede wszystkim tych, których na to nie stać. Zrobienie prostego systemu własnymi rękoma może zwrócić się kosztowo w ciągu jednego sezonu grzewczego. Zysków zdrowotnych nikt nie policzy.

Advertisements

6 komentarzy

  1. futrzak pisze:

    Cos w tym jest. W Polsce panuje powszechne przekonanie, ze jak w domu wilgotno, sciany zagrzybione, to nalezy dom uszczelnic, a potem zaczac grzac na maksa…to sie wysuszy sciany. No, w ktoryms momencie sie wysuszy, ale problem znowu powroci, jesli wentylacja jest kiepska.

    Albo kawalerki z oknami wychodzacymi na jedna strone – niemozliwe do wywietrzenia, nawet jesli sie pootwiera wszystkie okna.
    I pomyslec, ze wystarcza tylko dwa wiatraki umieszczone w strategicznych miejscach…

  2. A tymczasem należy go po prostu wywietrzyć. Dobrze i co najmniej przez kilka miesięcy

  3. Marek W. pisze:

    Ale Panie!
    Jak to tak? Okna w zimie otwierać? Zimne powietrze puszczać?
    Przecież grzanie kosztuje!
    A na poważnie, ten wpis powinien przeczytać chyba każdy posiadacz mieszkania czy domu. Niestety żeby go sobie przyswoić i wziąć do serca potrzebna jest znajomość fizyki na poziomie szkoły podstawowej. A z tym Niestety u nas coraz gorzej.
    Nie dalej jak dwa tygodnie temu próbowałem tłumaczyć, że żeby pozbyć się w pewnej klitce grzyba nie wystarczy pomalować ściany A przydałoby się jeszcze jakaś wentylację w ścianie zrobić. Niestety to raczej głos wołającego na puszczy…

  4. […] Troche takie nieoczywiste… prawda? Podobnie jak inna kwestia mieszkaniowo-oszczednosciowa – mechaniczna wentylacja. W Polsce (ale nie tylko) panuje przekonanie, ze to drogi i zupelnie zbedny gadzet. W koncu ludzie obywali sie bez niego tysiace lat…a ze ktos ma zagrzybiona chalupe czy zbyt wyziebione, wilgotne sciany? No zly system ogrzewania. Na grzyba wiadomo – grzac, grzac do oporu, w koncu sie go wysuszy przeciez! Co wiec trzeba zrobic? Uszczelnic i docieplic chalupe i grzac, grzac…. Coz. Jest to bardzo glupie podejscie, bo nie dosc, ze bedzie kupe szmalu kosztowac, to grzyba i plesni wbrew pozorom nie usunie. Bo grzybkom i plesni rosnie sie znakomicie w duzej wigotnosci i cieple i duzym stezeniu CO2. A tego nie brakuje w mieszkaniu, ktore jest rzadko wietrzone. A jest rzadko wietrzone, bo jesli ma sie wentylacje tylko grawitacyjna, a do tego szczelne okna i drzwi – to ktoredy niby i jak ma sie odbywac ruch powietrza? No wlasnie….tymczasem wentylacja mechaniczna nie musi byc ani droga ani skomplikowana… […]

  5. Krzysztof Lis pisze:

    Logika osób budujących mieszkanie jest niepojęta dla mnie — inżyniera zajmującego się m.in. wymianą ciepła, pomagającego inwestorom w oszczędzaniu pieniędzy na ogrzewaniu domów.

    Bo z jednej strony chcemy „oszczędzić” na tym, że nie kupimy drogiego rekuperatora wraz z instalacją (za to postawimy „za darmo” kilka kominów wentylacyjnych). Oszczędzimy też na koszcie prądu, którym musielibyśmy napędzić wiatraki, oraz na wymianie filtrów powietrza przed wentylatorami.

    Z drugiej strony, stawiamy na system wentylacji, który nawet dobrze zaprojektowany i wykonany działa źle przez większą część roku. Latem nie działa wcale (brak różnicy temperatur). Zimą działa zbyt intensywnie i powietrze w domu przesusza, powodując dyskomfort.

    A żeby dodatkowo oszczędzić, montujemy szczelne okna („panie, nie po to tyle za dom płacę, żeby mi miało wiać na głowę w łóżku wieczorem”). Jako, że dom nie jest z gumy, powietrze zaczyna wpadać do niego przez kanał wentylacyjny w łazience, na plecy delikwenta, który właśnie siedzi w wannie. To dopiero atrakcja i przyjemność!

    Wszystko byłoby prostsze, gdyby ludzie budujący dom mieli choć podstawową wiedzę i nie zdawali się zawsze na „panie, od lat tak buduję i nikt nie narzeka”.

    Co ciekawsze, posiadacze „wentylacji” grawitacyjnej potem się cieszą, że mogą latem otwierać okna i delektować się śpiewem ptaków i zapachem przyrody. Z tą różnicą, że ludzie mający wentylację grawitacyjną MOGĄ to robić, a ci z „wentylacją” grawitacyjną MUSZĄ. 😉

  6. Cóż dodać. W polskich warunkach jest jeszcze dość realne ryzyko przerw zasilania, taki argument można zrozumieć. Ale cała reszta to po prostu kołtuństwo, którego na tym świecie nie brakuje…
    P.S.
    Ten twój komentarz trafił do spamu bez żadnego widocznego powodu, może Aksimet nie lubi twojego IP, czy ci się jakiś spambot nie podwiesił albo coś?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: