Strona główna » Bez kategorii » Węgiel i polska energetyka

Węgiel i polska energetyka

Archiwum

Wizja dobrej  polskiej energetyki za 50 lat jest relatywnie prosta do opisania. Jedynym sensownym rozwiązaniem jest oparcie się na energii wiatru i słońca, bo nic innego nie będzie. Jakieś uzupełnienie zawsze będzie konieczne – w formie przechowywania energii lub jej produkcji na żądanie, gdy zabraknie wiatru i słońca. To jest odległa przyszłość. Teraźniejszość wygląda tak, że energetyki odnawialnej zasadniczo nie ma, stare bloki węglowe są wyłączane, a polscy konsumenci i sieć energetyczna zaczyna służyć do dotowania wielkich niemieckich korporacji energetycznych, co swoją drogą wygląda na zamierzony efekt działań rządu Donalda Tuska, bo kryzysu energetyki można było całkiem łatwo uniknąć.

Ale jak może wyglądać zmiana energetyki w najbliższych latach? Przecież z nieba nie spadnie cała nowa infrastruktura wytwórcza i przesyłowa.

Najpierw podsumujmy to, co w tej chwili jest. Są elektrownie na węgiel kamienny i brunatny, jest trochę energetyki wiatrowej i minimalna ilość wodnej. Jak pokazało obecne lato, większość tych elektrowni ma spore problemy w warunkach niskiego poziomu wody. Poza tym po prostu brakuje mocy wytwórczych. W tym samym czasie w Niemczech istnieje spory nadmiar tych mocy, bo rozwój energetyki odnawialnej trwa i ma się w miarę dobrze, zuzycie pradu ogółem nieco spada, a istniejące elektrownie weglowe przecież nie znikają. Stąd eksport prądu ma całkiem istotne znaczenie dla przetrwania właścicieli tych elektrowni. W pierwszej fazie rewolucji energetycznej w Niemczech, gdy trwał rozwój energetyki wiatrowej, została ona faktycznie sfinansowana przez francuskich konsumentów prądu. Mechanizm wygląda następująco: w czasie dużej produkcji energii z wiatru i słońca, aby dostosować się do popytu, elektrownie konwencjonalne muszą zmniejszać produkcję. Do zmniejszania mocy jedne są lepiej przystosowane technicznie, inne gorzej. Jeśli brakuje możliwości technicznych do zmniejszania mocy, a na prąd nie ma popytu, to i tak trzeba go „wepchnąć” do sieci, bo alternatywą jest awaryjne wyłączanie bloków. W takich sytuacjach ceny hurtowe prądu potrafią być ujemne, co, jak można się łatwo domyślić, nie jest najzdrowsze dla finansów właściciela elektrowni.

Tu, bardzo szczęśliwie dla niemieckich koncernów energetycznych, nastąpiło faktyczne zabicie rozwoju energetyki odnawialnej w Polsce oraz, jednocześnie, wprowadzenie klimatu inwestycyjnego drastycznie zwiększającego niepewność co do przyszłej opłacalności energetyki węglowej. W skrócie: rząd faktycznie zablokował jakąkolwiek poważniejszą rozbudowę i modernizację energetyki. Coś tam było robione, powstają nowe bloki w Kozienicach i Opolu, ale to wszystko i tak jest mocno poniżej potrzeb. Dodatkowym czynnikiem niepewności jest sytuacja z wydobyciem węgla na Śląsku. To stawia pod bardzo poważnym znakiem zapytania jakąkolwiek długoterminową opłacalność i wszelkie kalkulacje cenowe w energetyce, przynajmniej w południowej części kraju. Na północy koszty transportu ułatwiają użycie węgla z importu, a przynajmniej nakazują brać to pod uwagę przy kalkulacjach ekonomicznych. Także na północy Polski, w pasie nadmorskim panują najlepsze warunki dla rozwoju energetyki wiatrowej. Długoterminowe założenia ekonomiczne dla budowy tam elektrowni można znakomicie rozłożyć np. za pomocą pomysłu budowy na północy wielkiej elektrowni atomowej. Nie żadną budową — wystarczy PLANOWANIE takiej budowy. Zanim ona ruszy, musi kilka lat minąć. Ale kiedy, jeśli będzie kiedyś gotowa, to w relatywnie słabych sieciach przesyłowych juz nie starczy miejsca na żadną generację węglową. I elektrownie węglowe staną się kompletnie nieopłacalne.

To wszystko może się sprowadzać do braku pomysłu co do kierunku i celu polityki energetycznej lub właśnie być tą świadomą polityką. Na tak postawione pytanie tak łatwo odpowiedzi nie uzyskamy, bo sprowadza się ono w swej istocie do pytania czy mamy do czynienia z nieudolnością czy sabotażem.

Wracając do pierwotnego problemu. Sytuację mamy jaka mamy. Energetyka staje w obliczu sypania się starych bloków z jednej strony, nieprzewidywalności warunków rynkowych z drugiej i zalewu taniej elektryczności z Niemiec z trzeciej.  Niestety, apogeum produkcji tej elektryczności i minima cenowe mają miejsce w czasie dobrych warunków wiatrowych. To oznacza zapychanie polskiego rynku prądem w trakcie dużej produkcji elektryczności z wiatru, więc też nieopłacalność budowy elektrowni wiatrowych, których ceny sprzedaży są uzależnione od bieżących warunków rynkowych. Budowa elektrowni o długim okresie inwestycji jest w tej sytuacji bardzo złym pomysłem. Kraj w trakcie budowy będzie uzależniony od taniej inwestycyjnie, czyli drogiej w produkcji elektryczności i/lub od importu. To pierwsze oznacza rosyjski gaz, to drugie prąd importowany głównie z Niemiec. Ci, którzy na tym korzystają to dokładnie to są te podmioty, którym służy budowa w Polsce elektrowni atomowej. Niekoniecznie istnienie, ale budowa. Patrząc jednak na problemy nowych konstrukcji w Finlandii i Francji, to w Polsce możemy zdecydowanie bardziej spodziewać się budowy niż zbudowania. Zwłaszcza, że w budowach elektrowni atomowych kraj ma już pewne doświadczenie, niekoniecznie w oddawaniu do użytku- ale to akurat nie odchodzi nikogo poważnego.

To co można zrobić?

Na dziś- budować moce tak szybko jak się da. Elektrownie, które buduje się najszybciej to są w pierwszej kolejności słoneczne, w drugiej wiatrowe. To są jedyne inwestycje możliwe do zrealizowania w czasie liczonym w miesiącach (wiatrowe) lub dniach  (słoneczne). Czas budowy całej pozostałej energetyki liczy się w latach.

To wszystko daje dość prosta receptę- maksymalne ułatwienie i uproszczenie budowy i podłączania co najmniej elektrowni słonecznych, w miarę możliwości także wiatrowy. W miarę możliwości, bo ingerencja w krajobraz zawsze się komuś nie będzie podobać i potrzebne są sensowne mechanizmy rozstrzygania sporów przed postawieniem wiatraków. Elektrownie słoneczne nie powodują tych problemów.

W skrócie- jeśli chce się coś zrobić szybko to dostępne alternatywy składają się z generatorów diesla lub gazowych, fotowoltaiki i elektrowni wiatrowych. Prąd z tych ostatnich jest drogi. Konkretnie nawet z wydajnych generatorów pracujących na gazie ziemny i tak wychodzi drożej niż z elektrowni wiatrowych.  Dokładnie taki jest wybór, jeśli potrzeba szybko rozbudować energetykę. Do tej litanii można doliczyć jeszcze biogaz i silniki tłokowe na gaz generatorowy (zgazowaną biomasę). To jest praktycznie koniec rzeczy łatwo i szybko dostępnych.

Drugą stroną medalu jest spojrzenie jeszcze raz na to co jest dostępne. W końcu te elektrownie węglowe są i dopóki wszystkie się nie rozpadną, to będą. Budowa nowych ma nie za wielki sens, bo jeśli brać pod uwagę również koszta budowy elektrowni, to prąd z wiatru jest tańszy. Jest tańszy, ale nie zawsze jest.  Ale dla elektrownie w Polsce jego produkcja będzie opłacalna tylko wtedy, gdy stawka za sprzedany prąd będzie niezależna od sytuacji rynkowej w czasie produkcji. Inaczej te elektrownie nie będą mogły konkurować z tanim niemieckim prądem.  Za to będą mogły dostarczać prąd nie zużywając paliwa.  Co nas prowadzi do kwestii węgla. Rozbudowa energetyki wiatrowej to jest zmniejszenie zużycia węgla, proste i bezpośrednie.

Drugą prosta opcją jest energetyka słoneczna. Jej zaletą, bardzo, bardzo poważną jest profil produkcji zwykle pokrywający się ze szczytem zużycia przez klimatyzatory. Nawet w Polsce jest to już całkiem poważna rzecz. Co więcej, jak pokazało ostatnie lato właśnie możliwość produkcji prądu w czasie dużego nasłonecznienia, wysokich temperatur i niskiego poziomu wody w rzekach jest największym problemem. Fotowoltaika, w swej najpopularniejszej, krzemowej odmianie, dostarcza także całkiem przyzwoitych ilości prądu w czasie mroźnej, słonecznej pogody, co także pokrywa się ze zwiększonym poborem prądu w Polsce. Dziś raczej nie ma takiego zagrożenia, ale właśnie fale mrozów historycznie były czasem problemów energetyki.  Drobną wadą fotowoltaiki jest jej koszt. A raczej nie koszt samej instalacji, co koszt prądu z niej, bo pracuje przez maksymalnie 13% czasu w polskich warunkach. Ten koszt dziś można szacować na 100 €/MWh, wyraźnie więcej niż ze zamortyzowanych elektrowni węglowych, nieco mniej niż z nowej elektrowni atomowe (porównując do Hinkley C w UK) i prawdopodobnie porównywalnie do kosztów prądu y nowej elektrowni węglowej- tu nie można określić dokładnych kosztów, bo nie ma w naszym rejonie żadnego kontraktu ze stałą i jawną ceną prądu z nowej elektrowni węglowej (jeśli jest to proszę o komentarz).

Z tych rozważań wynika dość prosto co trzeba zrobić. W pierwszej kolejności trzeba doprowadzić do porządku obecną energetykę i kopalnie. Bez tego wszystko dość szybko się zawali. Jednocześnie natychmiast zakończyć plan budowy elektrowni atomowej. To nie ma żadnego sensu, energia z wiatru jest dziś juz dwukrotnie tańsza niż z atomu, ze słońca może kosztować podobnie (tak, w polskim klimacie!!!) przy dobrych i stabilnych regulacjach. Można i należy budować zaawansowane technicznicznie elektrociepłownie.  Zaawansowane technicznie, to jest z duzymi możliwościami regulacyjnymi, dużymi możliwościami akumulacji ciepła i także częściowej produkcji ciepłą innymi metodami (solarami, usługami stabilizacji sieci,  etc.). To jest potrzebne, to są sensowne i przyszłościowe technologie. Dziś można używać węgla kamiennego, na przyszłość należy te elektrociepłownie przystosowywać do opalania biomasą. To są rzeczy które można i należy budować. Dla budowy tego typu, sporych inwestycji (lub poważnej modernizacji istniejących) musi istnieć odpowiedni klimat inwestycyjny i pewność rozwoju sytuacji na rynku. Dlatego tak pierwszorzędną sprawą jest rozwiązanie sprawy elektrowni atomowej oraz kopalń.

Do tego rozwój energetyki wiatrowej oparty o gwarantowane ceny. Z takim sąsiadem jak Niemcy nic innego nie można zrobić, w każdej innej konfiguracji inwestorzy będą się domagać premii za ryzyko. Prawdopodobnie i tak będą, ale miejmy nadzieję, że mniejszej.

Tu należy przypomnieć, że ostatni 20 stopień zasilania to jeszcze nie był kryzys. Kryzys to dopiero będzie.  Otóż w najbliższych latach zaczną się kończyć złoża w niektórych kopalniach węgla brunatnego. tego węgla się nie dowozi do elektrowni, tu się elektrownie buduje przy złożu- tak dla przypomnienia. Co prawda ten koniec złóż na horyzoncie nie dotyczy Bełchatowa, ale i tak mówimy o kolejnej wyrwie w systemie. Zamknięcie elektrowni na węgiel brunatny to jest zupełnie dobra wiadomość, jeśli planuje się rozbudowę energetyki odnawialnej. Otóż elektrownie na węgiel brunatny są zwykle prawie tak złe jak atomowe jeśli patrzymy na możliwość regulacji mocy.  To oznacza, że w systemie spadnie ilość nieelastycznej mocy, czyli to miejsce będzie mogło być zajęte przez połączenie wiatru + słońca + jakiegoś backupu dla nich. Co niekoniecznie dostarczy dużo tańszego prądu, ale za to z cała pewnością drastycznie obniży emisje CO2. Co w kontekście walki ze zmianami klimatu oraz polskich realiach przede wszystkim wydłuży czas możliwego działania elektrowni na węgiel kamienny.

Kolejną rzeczą jest natychmiastowy zakaz używania w jednym kotle elektrowni cieplnych paliw kopalnych i biomasy. Zapewne ilość zużywanej w energetyce biomasy spadnie, ale w bieżącym kontekście nie ma się czym przejmować- śląskie kopalnie dostaną zastrzyk zwiększonego popytu. A każda nowa elektrownia musie przede wszystkim mieć solidne możliwości regulacji mocy. Spalanie biomasy w wydzielonym palenisku to inna sprawa, całkiem pożyteczna. Po pierwsze popiół z takiego spalania nie jest niebezpiecznym odpadem a dobrym nawozem, a po drugie to umożliwia sensowną wycenę wartości opałowej. Obecny faktyczny obowiązek spalania biomasy prowadzi do pełnego zestawu patologii i braku jakichkolwiek realnych zysków- czy to w postanie niezależności energetycznej, czy to modernizacji energetyki. Kotły opalane wyłącznie biomasą przynajmniej wymuszą modernizację palenisk. A w bardziej optymistycznym wariancie- szerokie wykorzystanie naprawdę odpadowej biomasy, a nie rzeczy mających dobre handlowe zastosowanie.

Stąd to czego naprawdę potrzeba to jak najszybszej rozbudowy energetyki słonecznej i wiatrowej, modernizacji elektrociepłowni i tymczasowej rezygnacji ze spalania biomasy, a przynajmniej z jego promowania. Tak, na najbliższe lata bronię węgla.  To jest, niestety i paradoksalnie, jedyny sposób aby z tego węgla w miarę szybko zrezygnować. Sytuacja w polskiej energetyce jest gorsza niż mi się wcześniej wydawało i zwyczajnie nie ma innego wyjścia. Elektrownie cieplne musza jeszcze dość długo działać, elektrociepłownie powinny zostać na dziesięciolecia, a może i na zawsze, nowa energetyka nie pojawi się z dnia na dzień, a właśnie z dnia na dzień potrzeba dość radykalnych działań, aby to wszystko się nie rozpadło.

W takim razie podsumowując pilne działania:

  1. Wprowadzenie gwarantowanych cen na wprowadzaną do sieci energię z fotowoltaiki. Cen takich aby zapewnić opłacalność inwestycji. Do tego uproszenie procedur budowlanych i finansowych. Rozsądnie całość papierologii wraz z finansowaniem instalacji podłączanych do sieci niskiego napięcia powinna być możliwa do załatwienia w jeden dzień.
  2. Pieniądze na rozwój fotowoltaiki bez trudu można znaleźć likwidując jakiekolwiek dopłacanie do spalania biomasy. Mogą i powinny być dotowane wyłącznie nowo budowane sieci ciepłownicze zasilane przez ciepło z kogeneracji. Jeśli jednocześnie będą dysponować dobrymi możliwościami regulacji mocy, czyli tez akumulacji ciepła to mogą być solidnie dotowane nawet przy korzystaniu z paliw kopalnych. Choć jeśli taka instalacja byłaby połączona na przykład z biogazownią, to ma bardzo duży prorozwojowy sens. Na to pieniądze zawsze się powinny znaleźć. Nawet do poziomu bliskiego 100% dotacji na inwestycje gmin.
  3. Energetyka wiatrowa powinna być traktowana poważnie, ale bez pośpiechu. Przynajmniej na początku. Najpierw należy przywrócić wiarę inwestorów w stabilność polityki energetycznej Polski, potem rozwiązać problem korupcji na poziomie gmin i ustalić jakieś sensowne zasady budowy energetyki wiatrowej, a dopiero potem rozpocząć rozbudowę. Wtedy już poważną. Najnowsze konstrukcje można stawiać w lasach, które szczęśliwie należą w większości do Lasów Państwowych, więc współpraca w realizacji polityki państwowej powinna być dość prostą sprawą.
  4. Energetyka węglowa musi pozostać praktycznie w obecnym kształcie. Obecnie istniejące elektrownie i kopalnie powinny być stopniowo zamykane w miarę wyczerpywania złóż lub technicznego zużycia, ale żadna przyspieszona likwidacja nie jest możliwa, choć ja byłbym jej zwolennikiem. Byłbym, gdybym widziała taką możliwość. Stojąc na ziemi, najpierw potrzeba spokoju i sensownego planu.

Advertisements

8 komentarzy

  1. Gringo pisze:

    A co ze spalaniem węgla w złożu? Słyszałem o tym kiedyś – podobno nasi z GIG opracowali taką technologię, ale z uwagi na obecne stosunki w branży – temat leży w szafie.
    Nie wiem czy to ma postać gotowej technologii, czy laboratorium – czy ktoś coś wie o tym?
    Bo puszczając wodze fantazji – złoża na miejscu – w kraju, zrobienie dziurki w ziemi, podpalenie złoża i dozowanie powietrza umożliwiałoby łatwo sterowalne pozyskiwanie energii bez kosztów wydobycia…

  2. Technologia znana od dawna. Jest jednak kilka „ale”. Po pierwsze- akurat Śląsk wydaje mi się jednym z najgorszych miejsca dla takich prób. Przypominając innym, mówimy o niepełnym spalaniu, przy ograniczonym dostępie do tlenu, czego efektem jest mieszanina głównie wodoru i tlenku węgla. Tlen trzeba dostarczyć w kontrolowanej ilości, gaz odebrać. Teraz to nakładamy na gęsto zaludniony teren z dużą ilością starych szybów oraz nadal czynnych wyrobisk. I produkujemy tam, pod ziemia tlenek węgla w przemysłowych ilościach. Który tymi szybami może jeszcze się przedostać do działających wyrobisk lub na powierzchnię. Do tego dochodzą tąpnięcia po wypaleniu się złoża, którym właściwie nie ma jak zaradzić. Poza tym śląski węgiel jest całkiem dobrej jakości, a zgazowywaniem można przerobić najbardziej zapopielone cz nawet zasiarczone złoże na przyzwoity gaz. Zagłębie lubelskie- to co innego. Tam od technicznej strony można o tym myśleć.
    Kolejny problem techniczny- podpalić złoże jest dość łatwo, ale o ile się orientuję (tu mogę się mylić) niespecjalnie istnieją niezawodne metody na późniejsze zgaszenie tego przed wypaleniem całości.
    Drugie- to nadal nie rozwiązuje w żadnym stopniu kwestii polityki klimatycznej.
    Trzecie- od strony inwestycyjnej to jest dreptanie w miejscu. W ten czy inny sposób inwestowanie olbrzymich pieniędzy w energetykę węglową i jej nowy model, gdy energetyka wiatrowa już jest zbliżona kosztowo, słoneczna będzie za kilka- kilkanaście lat. IMO lepiej zajeździć na śmierć to co jest, a w tym samym czasie budować nową energetykę.
    Są też zalety. Gaz, jakikolwiek by nie był jest zawsze lepszym paliwem, elektrownie węglową zasilać gazem to nie jest taki wielki problem ani koszt.
    A jeśli byśmy mówili o syntetyzowaniu metanu z gazu z węgla i wtłaczaniu go do regularnej sieci gazowej- to jestem 3 razy za. Mówimy w tym przypadku o zgazowywaniu nowego złoża w zagłębiu lubelskim i zakończeniu importu gazu z Rosji.

  3. Marek W. pisze:

    Ad. działania 1. Czy przypadkiem ustawa o OZE nie wprowadza od stycznia cen gwarantowanych? Coś mi się obiła o uszy kwota 73 gr/kwh, ale to było dawno temu i w sumie nie pamiętam…

    Czy na Pomorzu przypadkiem problemem nie są również sieci przesyłowe? Ciekawe jaką ilość mocy z wiatraków można jeszcze w istniejącą sieć wepchnąć – bo założyłbym się, że już niewielką…

    Pozdrawiam serdecznie z pomorskich bagien.

  4. Tak, są. Ale po pierwsze te teoretycznie 73 gr., to praktycznie 64 jest do 3 kw instalacji, 3-10 kw jest 49 gr. Po drugie jest ogólny limit mocy, chyba jakieś 600 MW. To nie jest złe dla oswojenia ludzi z PV, ale jeśli mówimy o rewolucji, to są to śmieszne ilości. Potrzeba co najmniej tyle ile jest obecnie w Niemczech, czyli 35-40 GW. Tyle się z kilku kw na dachach nie da uzbierać, więc jako rewolucji, tych taryf nie ma.
    Pomorze ma braki w sieci przesyłowej, jeśli patrzymy na dzisiejszy schemat, gdzie idzie sporo prądu z południa. Ale są dwie fantastyczne rzeczy. pierwsza to kabel do Szwecji, a druga to Żarnowiec- znaczy szczytowo- pompowa. Do tego doskonałe wiatry i mamy jednocześnie, w jednym miejscu dobry potencjał do produkcji i gotowe magazyny. Takie coś jest mało gdzie na świecie. A jeśli Pomorze ze swoim wiatrem i swoim składowanie i bilansowaniem z elektrowniami wodnymi Szwecji będzie mieć prawie całość z wiatru, to dopiero nadwyżki będzie trzeba słać na południe. A przy przesyle prądu z wiatru jest fajna synergia- im mocniej wieje, tym jest więcej prądu do przesłania i kable się grzeją. Ale też mocniejszy wiatr je lepiej chłodzi. To naprawdę ma znaczenie i efektywnie prądu z wiatru można przesłać więcej niż każdego innego.
    Także pozdrawiam Czytelnika i pomorskie bagna 🙂

  5. Luki pisze:

    Dalej inwestujmy w węgiel zamiast postawić na coś nowocześniejszego. W Niemczech jest fotowoltaika i się sprawdza to czemu u nas mialaby być niewypałem?

  6. PI pisze:

    Kohler: Energiewende – nawet Niemcy czasem popełniają błędy
    Dzisiaj technologie OZE powinny być już traktowane na równi z innymi technologiami wytwarzania energii i same bronić się na rynku – powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Stephan Kohler, dyrektor generalny Niemieckiej Agencji Energii (DENA) w latach 2006–2014.
    „Nawet Niemcy czasem popełniają błędy” powiedział Kohler w wywiadzie udzielonym „Rz” dodając, że jeżeli chodzi o Energiewende, w podobny sposób myśli dziś 99 proc. niemieckiej gospodarki. Przytoczył dane, z których wynika, że w chwili obecnej w Niemczech łączna moc zainstalowana w źródłach OZE wynosi 84 tys. MW, podczas gdy zapotrzebowanie na moc jest między 30 tys. a 80 tys. MW.

    Kohler argumentuje, że koszty energetyki wiatrowej oraz słonecznej znacząco się obniżyły. Odradza on Polsce wprowadzania ustawowego obowiązku odbioru energii z OZE. Twierdzi, że to operatorzy farm fotowoltaicznych czy wiatrowych sami powinni szukać klientów. Były dyrektor generalny DENA ostrzegł, że Niemcom grozi deficyt mocy w systemie elektroenergetycznym. Przypomniał, że w południowych landach takich jak Bawaria czy Wirtembergia zostanie zamkniętych 8 tys. MW mocy elektrowni konwencjonalnych. Dodatkowo do 2022 r. mają zostać wyłączone wszystkie elektrownie jądrowe. W konsekwencji samej tylko Bawarii zabraknie 5 tys. MW mocy.

    – Jestem zwolennikiem korzystania w sposób jak najbardziej efektywny z tego, co mamy, czyli węgla. (…) Dlatego jeśli miałbym dawać Polakom jakieś rady, co do kierunku transformacji, to oparłbym ją na czterech filarach: zwiększaniu efektywności energetycznej, rozsądnej rozbudowie OZE, wytwarzaniu energii w wysokosprawnej kogeneracji i optymalizacji wykorzystania energii – powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Stephan Kohler. Rzeczpospolita

  7. Co do ogólników to nie ma co się spierać, OZER, kogenearacja, itp.- rzeczy oczywiste. Ale te szczegółowe rady są bardzo ciekawe. Na obecnym etapie rozwoju rynku energii w Polsce skorzystanie z tych recept będzie oznaczało jedno- uzależnienie polskiej sieci energetycznej od niemieckiej generacji, czyli trwałe uzależnienie od importu z Niemiec. To co pisałem w tekście, może niezbyt wyraźnie- bezpośredni marketing spowoduje tylko i wyłącznie nieopłacalność elektrowni wiatrowych w Polsce. Nie będzie możliwe zbudowanie żadnego sensownego modelu biznesowego. Za to elektrownie słoneczne bez gwarantowanych taryf nie mają praktycznie żadnych szans. A wszystko razem wytnie z rynku mniejsze podmioty, czyli małych polskich inwestorów i nie dopuści do powstania lokalnej spółdzielczości energetycznej. Za to będzie mogła działać energetyka powiązana z przemysłem- ci będą mieli odbiorców. Ale ten jest w dużej części w rękach niemieckiego kapitału. Hm.. jakiej narodowości jest ten pan?

  8. […] Ciekawe. O problemach naszej energetyki i odpowiedzialności rządu za te problemy: […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: