Strona główna » ropa naftowa » O historii kilku osób

O historii kilku osób

Archiwum

Z okazji Wielkiej Soboty, wspomnienia dnia kiedy Chrystus był martwy, ja przypomnę o jednym z najbardziej szatańskich pomysłów do jakich posunęli się ludzie. Chrystus zmartwychwstał, szatański pomysłu już umarł, ale jego skutki odczuwa i będzie odczuwać większość żyjących dziś na świecie ludzi.

Etylina. Paliwo do silników z zapłonem iskrowym, pozyskiwane z ropy naftowej, do którego dodano czteroetylek ołowiu. Pomijając problemy w ludzkim zdrowiu i środowisku spowodowane emisjami tlenków azotu, tlenku węgla, niedopalonych węglowodorów i sadzy. To wszystko są rzeczy skutecznie niszczące zdrowie roślin, zwierząt i ludzi. Jednak są to wszystko relatywne drobiazgi, pogarszające zdrowie i jakość życia, ale z którymi organizmy żywe jakoś sobie radzą. Znacznie, ale to znacznie gorszą trucizną są metale ciężkie. Wszystkie, nieważne, czy to rtęć, ołów, kadm, arsen (niezupełnie metal, ale działa na życie tak samo). Każdy z tych pierwiastków ma dość podobny mechanizm działania- w organizmach żywych „udaje” pożyteczne metale na drugin stopniu utleniania- wapń, magnez, jod, selen, etc. To oznacza, że metale ciężkie pojawiają się w związkach, w których ich nie powinno być i powodują zupełnie inne reakcje chemiczne, zamiast tych własciwych. Kiedy w taki sposób zmieniają działanie hormonów lub pracę komórek nerwowych, to jest źle. Jak jest ich zbyt dużo to jest tragicznie. Tak wyglądają i działają zatrucia ołowiem, kadmem czy arsenem. W większości przypadków nie zabijają od razu, a raczej stopniowo i powoli pogarszają działania całego organizmu, aż do wczesnej śmierci. Problem polega na tym, że wszystkie metale ciężkie są usuwane z organizmu w stopniu znikomym i bardzo powolnym. Praktycznie nie są usuwane ani przez nerki, ani przez skórę. Są akumulowane w kościach, co jest w pewnym stopniu usuwaniem z obiegu w organizmie, oraz przez akumulację we włosach i paznokciach. Są to procesy bardzo powolne, jeśli nie dostarczamy więcej ołowiu czy rtęci ze środowiska, po misiącach i latach zdrowie będzie się poprawiać. Jeśli dostarczamy… No cóż. Metale ciężkie będą się kumolować i coraz bardziej pogarszać funkcjonowanie organizmu, z systemem hormonalnym i układem nerwowym w pierwszej kolejności. Dla przykładu, pewien znany człowiek miałw  swym pokoju sypialnym tapety. Nasączone arszenikiem. Pomimo nie tak zaawansowanego wieku, nie aż tak złego klimatu i wsześniej całkiem przyzwoitej sprawności fizycznej przeżył zaledwie 6 lat w takich warunkach. Mieszkał na zupełnie sympatycznej wyspie imienia Św. Heleny, a nazywał się Bonaparte.

Niewiele dłużej żył nawet odkrywca czteroetylku ołowiu, zresztą lista ofiar chronicznych zatruć metalami ciężkimi jest bardzo długa, a większośc z nich nawet sobie nie zdaje tego sprawy.

Wracając do samego czteroetylu ołowiu. W 1921 roku odkryto, że zwiększa on liczbę oktanową benzyny. W żadnym przypadku to nie ma związku z „mocą” paliwa, czy czymkolwiek  takim. Oznacza jedynie na ile można sprężyć mieszankę paliwa i powietrza zanim sama wybuchnie. To już może się przełożyć na moc. Ponieważ tak samo jak mieszanka zostanie sprężona, zostanie także rozprężona po wybuchu. To zaś oznacza dokładnie ile pracy zostanie wykonane w czasie pojedynczego wybuchu i jak bardzo zostaną rozprężone, czyli schłodzone spaliny. Czyli- jeśli dysponujemy paliwem o wyższej liczbie oktanowej, to możemy skonstruować silnik, który tę wyższą liczbę wykorzysta. Taki silnik będzie mocniejszy i oszczędniejszy niż przystosowany do paliwa o niższej liczbie oktanowej.

To oznacza, że dla budowy lepszych i mocniejszych silników potrzebne było porozumienie producenta samochodów i producenta paliw. Z czego dostarczenie paliwa o wyższej liczbie oktanowej stało się możliwe w latach 20-tych, kiedy jednocześnie, w 1921 roku, odkryto właściwości przeciwstukowe czteroetylku ołowiu i etanolu. Tak, zwykłego etanolu, spożywanego codziennie przez miliony ludzi, co może suktkować chwilowym zatruciem, ale generalnie jest substancją mało szkodliwą, a po spaleniu nawet mniej niż czysta benzyna. Zresztą etanol jest dziś stosowany w tym celu w benzynach.

Niestety, kolebką masowej motoryzacji był kraj, w którym nikt nie przejmował się cudzym zdrowiem, a żaden system odpowiedzialności korporacji za zatruwanie środowiska nie istniał. Mówimy o USA.

Wkrótce po odkryciu własciwości przeciwstukowych, firma DuPont, producent czteroetylku ołowiu, General Motors oraz Exxon porozumiały się w sprawie wypuszczenia na rynek benzyn o wyższej liczbie oktanowej i użyciu do tego naszej trucizny. Dzięki temu, że w procesie spalnia wydzielał się metaliczny ołów w postaci gazowej, osiadał on na zaworach i gniazdach zaworowych, uszczelniając je bez potrzeby drogiej obróbki przez producenta silników. DuPont miał gwarancję zbytu milionów ton dochodowego produktu, a Exxon wyrósł z dużej firmy paliwowej na jednego z członków wąskiego światowego oligopolu. General Motors mogło rozpocząć produkcję lepszych silników nie zwiększając kosztów tej produkcji i wkrótce zostało największym koncernem motoryzacyjnym świata. Jedyny problem polegał na tym, że z rur wydechowych samochodów dookoła świata co roku wydobywały się miliony ton ołowiu, który trafiał do środowiska. Część prosto do płuc ludzi, część do gleby, układów trawiennych zwierząt i dalej do ludzi, część poprzez gryzonie akumulujące ołów z traw wytruła ptaki drapieżne, a większość nadal jest w glebie.

To jeszcze nic nie mówi o porównianiu zawartości ołowiu w zatrutym lub nie organiźmie. Wygląda ona następująco. W epoce prehistorycznej, co wiadomo z badań kości, stężenie ołowiu w organizach ludzkich wynosiło około 0,016 mikrograma/dL. Dziś wiadomo, że około 2 mikrogramów obniża inteligencję w granicach 3-4 pkt IQ. Dziś, po latach od zaprzestania używania benzyn ołowiowych, takie stężenie u dzieci dość rzadko występuje. Za to osoby obecnie dorosłe, które pierwsze kilka lat swojego życia spędziły w miastach w czasach wyłaczego panowania etyliny, mają stężenie ołowiu we krwi zwykle powyżej 10 mikrogramów/dL. Krótko mówiąc całe dwa pokolenia, praktycznie dookoła świata, zostały chronicznie zatrute. Za co płaca obniżoną inteligencją, gorszym układem hormonalnym, gogólnie gorszym zdrowiem i jeszcze zapłacą skróconym życiem. A wszystko przez takie ładne biznesowe porozumienie trzech dużych i szacownych firm.

Apogeum stężenia ołowiu w atmosferze i poziomu zatrucia ludzi nastąpiło w USA w latach 60-tych, w Europie w przededniu pierwszego kryzysu naftowego, w Polsce razem z masową motoryzacją epoki gierkowskiej i masowym spalaniem E94 (zawierającej wyraźnie więcej ołowiu niż benzyny do starszych silników). Stąd praktycznie każdy urodzony i przez kilka pierwszych lat życia wychowany w polskich miastach drugiej połowy lat 70-tych ma solidną zawartość ołowiu w organiźmie. Jednym zaszkodził bardziej, innym mniej, ale zatruty jest praktycznie każdy. Wszędzie razem z obowiązkiem montażu katalizatorów w nowych samochodach stężenie ołowiu w atmosferze zaczynało spadać, a razem z nim w organizmach ludzkich. Najszybsza i największa różnica zawsze była wśród dzieci. To rosnące organizmy najskuteczniech wchłaniały metale ciężkie i im ołów najbardziej upośledzał układ nerwowy.

Jako pierwszy to piękne porozumienie o truciu całej planety złamał rząd USA, poprzez nakaz montowania w nowych samochodach katalizatorów i nakaz regularnych badań, czy te katalizatory działają. Ołów w spalinach błyskawicznie niszczy katalizatory, co oznaczało, że dla takich samochodów potrzeba było dostarczyć innych paliw. Co nie było żadnym ekonomicznym ani technicznym problemem. Po latach tą drogą poszły rządy Europy, aż do wspólnych regulacji po powstaniu Unii Europejskiej. Tylko DuPont, General Motors i Exxon poczuły się strasznie obrażone, że ktoś kazał im przestać zatruwać całą ludzkość i planetę. Na szczęście ich prezesi mogli wkrótce odetchność z ulgą. Człowiek odpowiedzialny za ten niebywały skandal wkrótce odszedł w niesławie ze swojego stanowiska.

Jego nazwisko też jest powszechnie znane. Nixon. Richard Nixon.

Reklamy

3 Komentarze

  1. Piec dwa raz pisze:

    Hej Maczeta. Widzę ze masz ładnie opanowane kwestie energetyczne i chemiczne, a czy nie myślałeś żeby pokusić się o wpis na temat paliwa dla ludzi? Czyli jedzenia, diety. Rozwazales to? Co prawda trudno to nazwać rewolucja energetyczna a taki jest temat bloga, ale pewne formy żywności są efektywniejszym paliwem, inne są efektywniejsze w kosztach produkcji vs wartości odżywcze. Całkiem ciekawie piszesz o transporcie i energetyce, ale Interesuje mnie Twoja opinia w temacie optymalnego paliwa dla ludzi. Myśle ze jakieś przemyślenia na ten temat musiałeś mieć, w końcu każdy się z tym styka w miarę codziennie.

  2. Tak, pozytywnie cię zaskoczę, bo coś już nawet zacząłem pisać. Ale są dwa tematy. Jeden to w pewnym sensie kontunuacja tego wpisu, bo dotyczy metali ciężkich, a drugi to wielkie pytanie – czyli jak wyżywić większą liczbę ludzi w czasie zmian klimatycznych. Drodzy czytelnicy- co wybieracie?

  3. Piec dwa raz pisze:

    Moje skromne zdanie to w pierwszej kolejności dwójka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: