Strona główna » ogólne » O kolei, którą trzeba jeszcze raz wymyślić

O kolei, którą trzeba jeszcze raz wymyślić

Archiwum

Rozwój kolei w XIX wieku otworzył zupełnie nowe rozdziały w transporcie a co za tym idzie w logistyce, a następnie w urbanizacji.

Linie kolejowe połączyły miasta, porty i fabryki. Miedzy centrami miast kursowały pociągi pasażerskie, pomiędzy portami i fabrykami pociągi towarowe. W miarę rozbudowy sieci transportowej ten schemat siegał do coraz mniejszych miejscowości, aż w Wielkiej Brytanii i Niemczech tory dotarły do prawie każdego miasteczka i sporej części większych wsi. System kolejowy stał się zintegrowanym i właściwie jedynym sposobem transportu ludzi i towarów na większe odległości.

Transport pasażerski nadal opierał się na pociągach kursujących pomiędzy centrami miast, ale transport towarów nieco się zmienił. Spedycje kolejowe znajdowały się na większosci stacji, wagony były załadowywane w miarę dostaw towarów a potem odprowadzane na górki rozrządowe, rozpinane i zestawiane w nowe składy, które jechały do następnej górki rozrządowej i tam były rozpinane i dowozone do każdej miejscowości, gdzie spedycja wydawała je odbiorcom, kórzy jeszcze musieli je jakoś dowieźć na miejsce. Jedynie więksi odbiorcy mieli własne bocznice, co pozwalało przeładowywać wagony na swoim własnym terenie i płacić jedynie za transport całych pociągów, co było sporym przywilejem. Cały ten skomplikowany system i tak był dużo lepszy od transportu konnego, którego koszty bardzo szybko przekraczały wartośc towarów.

Później pojawiły się ciężarówki. Najpierw zastąpiły wozy konne w miejskiej dystrybucji, później transport ładunków, gdzie czas przewozu był istotny, zaczynając od przewozu mleka, a dochodząc do ekspresowych ładunków na długich trasach. Następnie okazało się, że w wielu miejscach rozsądniej i taniej jest pominąć cały etap kolejowy i przewieźć ciężarówką ładunek prosto od nadawcy do odbiorcy. To zepchnęło koleje do nisz, gdzie nadawca i odbiorca może sam dokonać załadunku i rozładunku całego pociągu. Te nisze to jest przewóz towarów masowych, jak wegla z kopalń do elektrowni, czy rud i złomu do hut. Dziś, zarówno w USA jak i w Europie ładunki drobnicowe wracają z dróg na koleje. Odbywa sie to jednak zupełnie inaczej niż w starym modelu. Koleją są przewożone kontenery lub pojazdy drogowe.

Kontenery moga być i są następnie przeładowywane na ciężarówki w terminalach, a pojazdy drogowe jadą po prostu po drogach do celu. W każdym przypadku do transportu na poczatku i końcu trasy służy ciężarówka, a wyzwaniem teechnicznym i logistycznym jest skrócenie czasu i kosztów przeładunku do minimum a nie dostarczenie towaru koleją jak najbliżej odbiorcy, jak by się mogło wydawać. Gdzieś na hipotetycznym, przyszłosciowym etapie przebudowy infrastruktury, gdy wielkie ciężarówki tez bedą elektryczne, ale ich zsięg ciągle będzie ograniczony, to te odległości mogą mieć znaczenie. Dziś, w czasach diesla nie mają, znaczenie ma koszt całości przejazdu. Odległości mogą mieć znaczenie jeśli wzorem szwajcarskim nałoży się odpowiednio wysokie opłaty od każdego przejechanego kilometra.

Tu dochodzimy do sedna: koszty budowy i utrzymania bocznych linii kolejowych, przetaczania wagonów, składania i rozpinania pociągów są olbrzymie. To właśnie te koszty zabiły transport drobnicy przez pociągi i one sprawiają, że transport towarowy w starym modelu nie wróci. Nie bedzie wiejskich spedycji, w których można było nadać transport dwóch wozów zboża do młyna, nie będzie bocznic do kilkunastu małych fabryk przy dworcach w centrach miast, bo małe fabryki nie potrzebują kolei, a zresztą juz ich nie ma w centrach miast.

Ale kolej ma swoje niemałe przewagi efektywności energetycznej. Kilkukrotnie mniejsze opory toczenia z jednej strony oraz łatwość elektryfikacji z drugiej (bo szyny służą jako zamknięcie obwodu).

Zarówno dla odstawienia paliw kopalnych jak i wydajnosci energetycznej gospodarki transport szynowy jest rzeczą absolutnie kluczową. Ale trzeba o nim myśleć w nowoczesny sposób. Ładunki masowe są i nadal moga być transportowane według XIX-wiecznych wzorów logistyki, to działa zupełnie sprawnie. Jednak dla pozostałego transportu towarowego kluczowa jest efektywność przeładunków drobnicy na drogi w celu dostarczenia do klienta. Tę efektywnośc zapewniają kontenery i system ro-ro. A jeszcze ją może poprawić przez kompletne pominięcie etapu rozpinania i składania pociągów.

Powyższe obserwacje prowadzą nas do wniosku, że pociągi towarowe dla transportu drobnicy mają swoje miejsce w dzisiejszej gospodarce, ale jako pociągi krążące pomiędzy terminalami, a nie pojedyncze wagony przetaczane we wszystkie strony. Oznacza to, że boczne linie kolejowe są dla wspólczesnego transportu towarów w zasadzie zbędne, co znakomicie pokrywa sie z ogólnoświatowym trendem zaniku ruchu towarowego na takich liniach i zwykle wyłączniem ich z ruchu.

Brak ruchu towarowego to jeszcze nie wyrok.  Jeśli przewóz osób i/lub małych przesyłek jest zorganizowany w sposób wydajny i efektywny, to drugorzędne linie kolejowe też mają swoje miejsce w gospodarce. Jeśli takie boczne trasy będą zelektryfikowane, to mogą zapewnić zarówno cywilizowany poziom transportu, ale przede wszystkim niezależność od silników spalinowych w praktycznie każdym miejscu sieci transportu pasażerskiego. O ile zrobi się to dobrze i tanio.

I ten ostatni drobny problemik jest tematem na następny wpis.

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: