Strona główna » energia elektryczna » Upadłość Hanjin Shipping, czyli Żelazny Szlak Tosterów

Upadłość Hanjin Shipping, czyli Żelazny Szlak Tosterów

Archiwum

Siódmy co do wielkości światowy armator, specjalizujący się głównie w przewozach kontenerów ogłosił upadłość 31.08.2016, po kilku miesiącach nieudanych prób zawarcia układu z wierzycielami. Jaki to ma związek z Rewolucją Energetyczną? Upadł to upadł, wejdzie syndyk, ukradnie sprzeda jedynemu oferentowi, który dowiedział się o przetargu co się da, resztę się zezłomuje i po co drążyć temat? Otóż warto, bo ma to pewien i to bardzo ciekawy związek z Rewolucją Energetyczną.

Zacznijmy od tego, co właściwie robią kontenerowce? Otóż statki te wożą kontenery, a w tych kontenerach są tostery wyprodukowane w Chinach, które trafiają do potrzebujących tosterów bywalców supermarketów w Europie i USA. Toster zaprojektowany i wykonany zgodnie z obecnie obowiązującymi standardami rozpada się w nienaprawialny sposób dwa tygodnie po upływie gwarancji, dzięki czemu jego posiadacz znów kupuje toster.Do transportu tego wszystkiego do niedawna służyły wyłącznie statki.

Dziś jest alternatywa, zwiększająca swoje możliwości z miesiąca na miesiąc. Nowy jedwabny szlak. Czyli po prostu możliwość transportu koleją tosterów do Europy i części Azji. Nikt na dziś nie mówi o tym, aby kolej zastąpiła statki jako główny środek transportu. Jest bardzo, bardzo daleko do takiej możliwości. Transport koleją z Chin do Europy trwa około 2 tygodni, w porównaniu do ponad miesiąca drogą morską i 2-3 dni lotniczą. Tak jest też wyceniany. Ale dla dla odbiorców całopociągowych, posiadających własne bocznice jest to oferta, która bywa tańsza od transportu morskiego.

Kolej staje się atrakcyjna, bo polityka rządu Chin przewiduje, że ma się stać atrakcyjna. Są subsydiowane nie tylko inwestycje w infrastrukturę, również poza granicami kraju, ale też działalność operacyjna spedytorów i przewoźników. Przynajmniej na początku.

Skalę tego transportu nie jest łatwo dokładnie oszacować. W końcu towary przewiezione do Iranu, do Estonii i Portugalii by pokonały zupełnie inną drogę statkiem niż koleją. Ale to wszystko nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, że przewozy kontenerów statkami były o kilka procent niższe, niż byłyby bez konkurencji kolei. Kolej zburzyła kalkulacje armatorów, oraz pozwoliła dostarczyć towary szybciej i ze znacznie mniejszym zużyciem paliw płynnych. Na większej części trasy kolej jest zelektryfikowana, a przynajmniej w drodze przez Zachodnie Chiny już dziś w największej części napędzana elektrycznością z elektrowni wiatrowych.

I to właśnie jest Rewolucja Energetyczna. Diesli na statkach nie bardzo jest czym zastąpić. Ale można zastąpić statki. Części z nich stała się mniej potrzebna, chwilę potrwała wojna cenowa. Konkretnie tak długo, aż najsłabszy kapitałowo z gigantów żeglugi już nie miał skąd pożyczać. Padło na Hanjin Shipping, ale równie dobrze to mógłby być ktokolwiek z jego konkurentów. Być może ta firma podniesie się z upadłości, a po restrukturyzacji będzie silniejsza i kiedy rynek przyjdzie po następnego, źle skończy inna firma. A może znów oni? Ale Żelazny Szlak Tosterów powstał i będzie topił armatorów po kolei. A razem z nimi stocznie i inne okoliczne biznesy będą walczyć o każdy skrawek marży w wyścigu do dna kosztów.

Nie jest to jeszcze kompletna alternatywa dla paliw płynnych. Ba, nie jest nawet alternatywą dla paliw kopalnych, bo dziś jest i w dającej się przewidzieć przyszłości najtańszym paliwem pozostanie najgorszy sort odpadów z rafinacji ropy, który dokładnie służy jako paliwo do statków. Na dziś nie da się go zastąpić niczym innym, a poza jurysdykcją państw nic nie zmusi armatorów do używania paliw odnawialnych. Ale kolej międzykontynentalna ogranicza potrzebę używania statków, co jest dobrą wiadomością dla naszej planety oraz bardzo złą dla armatorów i stoczni.

A przy okazji — Kanał Sueski oferuje rabaty do 65%, bo przy nadpodaży statków i taniej ropie bardziej opłaca się płynąć dookoła Afryki. Kolejny element w układance wyścigu do dna. I kolejny gwóźdź do trumny egipskiej gospodarki.

Reklamy

6 komentarzy

  1. konik pisze:

    A gdyby tak zrobić statki napędzane wiatrem?

  2. mikestarsky pisze:

    Rewolucja tak, ale chyba w transporcie morskim. Powstanie superkontenerowców spowodowało spadek cen transportu per kontener. Upadek Hanjin to raczej zwyczajny upadek najsłabszego w stadzie. Kolej będzie konkurencyjna jak też się rewolucjonizuje, czyli trakcja 25kV na 7m i normalny tor przez Rosję i Kazachstan, żeby nie tracić czasu na przeładunki o czym pisałeś wcześniej.

    Swoją drogą zastanawia mnie ile mocy można przenieść przez taką trakcje. Bo linia kolejowa 25kV to właściwie linia średniego napięcia. Czy gdybyśmy przestawili polską energetykę z „centralnej” typu 5GW Bełchatów czy 3GW Opole na „rozproszoną” czyli wiatraki, panele, biogazownie, hydro i elektrociepłownie 200-500MW w każdym mieście powyżej powiedzmy 100 tysięcy mieszkańców to czy moglibyśmy zrezygnować z linii wysokiego napięcia co do budowy których protestują „okoliczni mieszkańcy” i zastąpić liniami kolejowymi 25kV (zakładając elektryfikację 100% linii kolejowych w Polsce na 25kV)?

  3. Cóż, cywilizowany standard linii i elektryfikacji na całej trasie by praktycznie zabił szlak żeglugowy do Europy. Na dużą skalę konsekwencje są wręcz trudne do wyobrażenia.
    Problemy linii żeglugowych to nie tylko kolej, oczywiście. Superkontenerowce zmieniły układ sił, ale tu akurat Hanjin nie był daleko z tyłu. Oni mają na Filipinach stocznię, która była zbudowana specjalnie dla konstrukcji sueprkontenerowców. Do układanki dochodzi też nowa nitka Kanału Panamskiego. Ale sądzę, że zasługi kolei są w tym wszystkim niemałe, bo zabrała ładunki, które mogły mieć jakieś premium za czas. Ilość ładunków nie spadła tak mocno, ale wartość- i owszem.
    Linie kolejowe nie nadają się do transmisji elektryczności z jednego powodu- to tylko jedna faza. Jedyne zastosowanie jakie widzę jest w zupełnie innym miejscu. Linie trakcyjne stałego napięcia, najlepiej poniżej 1 kV mogą bardzo, bardzo ładnie działać jako elektrownie PV. Potrzeba jedynie inwertera służącego zarówno do odzysku energii hamowania do sieci, jak też z produkcji. To by mogło zastąpić dystrybucję średniego napięcia. Ale to zupełnie inna sprawa.

  4. To już było… A serio, są takie próby, nawet działają. Ale mogą zastąpić jedynie część paliw, bo z diesla nie ma żadnej możliwości rezygnacji. Z ciekawych rzeczy jest to: https://en.wikipedia.org/wiki/E-Ship_1

  5. mikestarsky pisze:

    Swoją drogą temat egipskiej gospodarki jest ultra ciekawy. Produkcja ropy jest już mniejsza niż zużycie, ziemi uprawnej nie przybywa za to ludzi co roku 2 miliony. Turystyka ostatnio słabo i chyba bez perspektyw na poprawę. Młode społeczeństwo, które chce więcej i nie może tego dostać. Nie chce nawet myśleć co by było jakby to jebło, miliony ludzi chcących się dostać do Europy. Napisz co myślisz.

  6. Tak ciekawy. A co myślę już napisałem, 5 lat temu http://maczetaockhama.blogspot.com/2013/07/egipt-poligon-doswiadczalny.html i tu http://maczetaockhama.blogspot.com/2013/07/egipt-cz-2.html
    Od tego czasu technologia poszła do przodu, a ceny fotowoltaiki drastycznie spadły, więc cała operacja wygląda znacznie bardziej optymistycznie i realnie ekonomicznie. Politycznie i tak się nic nie zmieniło i nie zmieni, więc zgadza i tak pewnie będziemy oglądać wielką katastrofę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: