Strona główna » energia elektryczna » Mniej zauważane wybory w USA

Mniej zauważane wybory w USA

Archiwum

W cieniu kampanii prezydenckiej w USA toczą się inne kampanie wyborcze o tysiące wybieralnych stanowisk w całym kraju. Oprócz Izby Reprezentantów i 1/3 Senatu wybrany będzie skład ciała którym normalnie nie interesuje się pies z kulawą nogą: Arizona Corporation Commission.

Do kompetencji tego ciała należy zatwierdzanie propozycji taryf ze strony dostawców usług: prądu, wody, odprowadzania ścieków, etc. Owszem, ma to wpływ na kieszenie mieszkańców i jeszcze większy na zyski dostawców mediów, ale żeby od razu opisywać to jako niezwykle ważne starcie?

Tak i nie. Nie, bo wybory są właściwie zakończone. Arizona jest całkowicie republikańskim stanem i wybory są w zasadzie formalnością. Ale konflikt i kampania były bardzo ostre. W prawyborach wewnątrz GOP.

Zacznijmy od początku. Już w początkach obecnego wieku komisja zatwierdziła taryfy elektryczne zawierające net metering, czyli rozliczenie prądu wytwarzanego przez odbiorcę i oddawanego do sieci. Były całkiem korzystne, bo pozwalały na odebranie tej samej ilości prądu jaką się wcześniej oddało do sieci, bez żadnych potrąceń i dodatkowych opłat. Mała ilość fotowoltaiki w sieci pozwalała dostawcy energii zarabiać jeszcze lepiej. Znikała potrzeba inwestowania w budowę i eksploatację elektrowni pracujących w szczycie zapotrzebowania, a ogólna ilość prądu nie miała wielkiego wpływu na przychodu i zyski.

Jednak wraz z tanimi ogniwami od początku obecnego dziesięciolecia, a jeszcze bardziej od wejścia na rynek SolarCity sytuacja rynkowa uległa poważnej zmianie. Co jak co, ale w Arizonie słońca nie brakuje. Właściwie nie ma tam nic poza tym. Fotowoltaika produkuje dużo więcej energii niż gdziekolwiek indziej, pogranicze Kalifornii, Newady i Arizony jest najbardziej usłonecznionym miejscem w USA i jednym z najbardziej na całej Ziemi.

Dlatego wspomniane SolarCity pojawiło się z ofertą kredytowania instalacji PV bez pierwszej wpłaty i z samych oszczędności na rachunku za prąd. Rzecz jasna, że na takich warunkach obsługiwali tłumy klientów, udział fotowoltaiki w matriksie energetycznym szybko rósł, aż do 3,1 % w zeszłym roku. To nie jest wielkość, która przyprawiałaby dziś o zawrót głowy, ale z aktualną tendencją dwucyfrowa liczba zostanie osiągnięta w kolejne 2-3 lata.

Dlatego dostawcy energii próbują jak najszybciej pozbyć się konkurencji, wnosząc do Komisji kolejne żądania zmiany zasad rozliczania. I tu pojawia się prawdziwy konflikt. Fotowoltaika nie tylko zżera ich zyski, to jest relatywny drobiazg. Prawdziwy ból polega na tym, że zwykli ludzie dowiadują się o kosztach produkcji prądu, mogą stać się konkurencją dla monopolu i kończy się wielkie opisywanie tragedii jaka nastąpi bez podwyżek taryf.

Obiektywnie mogą mieć trochę racji, zależnie od lokalnej sytuacji, bo właściciele dachów fotowoltaicznych oddają do sieci łatwy i tani w produkcji prąd, a odbierają wtedy, gdy sami nie mogą go wytworzyć. Co oczywiście zmusza dostawców do utrzymywania produkcji, a jednocześnie pozbawia części zysków. Dla wyjaśnienia- nie, nie ma żadnego „szkodzenia sieci”, „jazdy za darmo”, „niestabilności źródeł energii”, etc. Jest czysta, prosta utrata zysków. O czym, moim zdaniem, też trzeba rozmawiać i uczciwie załatwić sprawę. Ale w warunkach turbokapitalizmu monopole energetyczne lubią „generować cash flow”, czy jak to się nazywa. W ramach tego, na dziś, najlepiej zbudować elektrownię gazową, nie dopuszczać żadnej konkurencji i zdzierać z klientów monopolistyczne stawki.

Dokładnie o to toczy się walka i dokładnie o to będzie chodziło w tych wyborach. Podział szedł wewnątrz partii, a dotychczasowy skład komisji był zwolennikiem energetyki obywatelskiej i ograniczania władzy korporacji. Co jest dość niezwykłe wśród polityków Partii Republikańskiej, i w istocie wydano mnóstwo pieniędzy aby prawybory wygrali inni kandydaci. Jednak same pieniądze nie wystarczyły. Tam, gdzie obywatele mają głos, nawet jeśli są to akurat tylko członkowie jednej partii, tam władza pieniądza jest w jakimś stopniu ograniczana. Ale co najważniejsze- zauważmy, że zwykli obywatele chcą wydawać swoje pieniądze na swoją niezależność i jednocześnie ratunek dla planety. Wielkie korporacje środowisko mają zupełnie gdzieś, za to lubią wydawać pieniądze na forsowanie przychylnych rozwiązań, zwłaszcza przez różne mniej znane komisje.

Podobne starcie toczyło się w sąsiedniej Newadzie, tylko tam, właścicielem monopolu energetycznego jest Warren Buffet, a podobna komisja stanowa nie jest wybierana, a mianowana przez gubernatora. Wobec czego komisja bardzo chętnie zatwierdzała wszystkie wnioski z firmy energetycznej, a sądy sprawnie oddalały wszystkie skargi.

Między innymi dlatego wynik wyborów w Arizonie ma znaczenie. Konflikt o skład Arizona Corporation Commision jest jednym z bardzo licznych konfliktów, w których dotychczasowi monopoliści energetyczni starają się nie dopuścić do rozwoju energetyki obywatelskiej, a sami na wszystkie możliwe sposoby starają się pozostać przy polityce maksymalizacji użycia paliw kopalnych.  Akurat tam się nie udało. W Newadzie rynek fotowoltaiki dachowej został praktycznie zabity, ale jednym z przykładów na najskuteczniejsze działanie lobby paliw kopalnych jest oczywiście Polska.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: