Strona główna » ogrzewanie » Na czym tak naprawdę polega problem smogu w Polsce?

Na czym tak naprawdę polega problem smogu w Polsce?

Archiwum

Smog jest widoczną częścią zanieczyszczeń powietrza. Nie jedyną zresztą. Ozon i tlenki azotu powodują niebieskawy kolor powietrza, tlenki siarki żółtawy, a to co widzimy jako szare zanieczyszczenia to zawiesina pyłów i węglowodorów.

W skrócie- tlenki azotu i ozon biorą się z reakcji zachodzących w wysokich temperaturach i ciśnieniach, czyli realnie- spalaniu w silnikach tłokowych. Tlenki siarki pojawiają się w powietrzu w dokładnie takiej ilości ile siarki było w paliwie, jeśli nie zostało to inaczej wychwycone. A wychwycenie możliwe jest tylko w przypadku paliw stałych lub kondensowania spalin.

Znacznie ciekawsze są pyły i związki organiczne. To jest po prostu niedopalone paliwo. Tak po prostu zmarnowana energia. Efektywnie smog jest objawem rozrzutności. Tak jak wielki orszak królewski pokazywał zamożność władcy, tak i dziś szara zawiesina nad połową Polski pokazuje zamożność mieszkańców, których stać na wyrzucanie połowy paliwa przez komin i pokazywanie tego całej dzielnicy.

Wracając do powagi- problem smogu to jest problem przerażającego braku wiedzy i tego, ze nikomu ten brak wiedzy nie przeszkadza. Do tego podejście „tak przecież musi być” bez grama refleksji. W taki oto sposób jak na wielkość produkcji przemysłu ciężkiego, populacji i gospodarki Polska jest najbardziej zanieczyszczonym państwem na świecie. Nie, nie Chiny, nawet nie Indie. Zauważmy, że w północnych Chinach jest problem pyłów z pustyń, w całym pasie przemysłowym są huty budowane według radzieckich wzorów i elektrownie węglowe budowane na akord. Indie płacą rachunek za dziesięciolecia promowania diesli w każdym możliwym i niemożliwym zastosowaniu i nieprawdopodobnie złe elektrownie węglowe. Ale po pierwsze w obu tych państwach mówimy o poważnych problemach dopiero w kilkumilionowych i większych aglomeracjach, a po drugie, i ważniejsze, te zanieczyszczenie jest ceną za konkretny i dający się opisać wzrost gospodarczy.

W przypadku Polski nie ma ani wielomilionowych metropolii, ani żadnego wzrostu przemysłu ciężkiego, czy konieczności rozwijania motoryzacji najtańsza możliwą metodą, aby było jakiekolwiek usprawiedliwienie dla takiego poziomu zanieczyszczeń.

Po prostu- nie ma żadnego usprawiedliwienia. To jest czysta, ekstremalna na skalę światową nieudolność. Nieudolność państwa, przemysłu, handlu, konsumentów i społeczeństwa obywatelskiego. Problem można rozwiązać na każdym z tych etapów.  Bo nie mówimy o żadnej kosmicznej technologii. Piece takiej jakości i konstrukcji, jakie były budowane 100 lat temu też by rozwiązały 80% problemu. Mówimy o tym, że jakością administracji i społeczeństwa obywatelskiego, co powinno rozwiązać problem eliminacji nadmiernie kopcących, jakością produktów na rynku i umiejętnością ich wyboru i obsługi, w Polsce nastąpił regres w porównaniu do sytuacji  sprzed 100 lat.

Tak, problem nie polega na paleniu śmieci. Problem polega na złym spalaniu czegokolwiek i wyrzucaniu przez komin niespalonej połowy paliwa. Część oczywiście pozostanie w kominie i spali się później, być może razem z budynkiem,  więc w sumie nie wszystko pójdzie od razu do atmosfery.

Ale przecież każdy związek organiczny można spalić do podstawowych tlenków. Jeśli przy okazji te tlenki nie są toksyczne, to problem jest relatywnie mały. To generalnie wymaga kontrolowania procesu w dość podstawowym zakresie i działało całkiem dobrze w piecach ścianowych i kaflowych.

Tym bardziej może działać dziś, ze współczesnymi czujnikami, elektroniką kontrolującą każdy etap spalania, oraz powszechnie dostępną stalą kwasoodporną bez problemu radzącą sobie z kondensatem piecowym. I nie, palenie kaloszy ma naprawdę mało wspólnego z poziomem zanieczyszczenia powietrza w Polsce. Z podstawowego powodu- nie ma takiej ilości kaloszy, ani nawet plastikowych siatek i płyt ze starych mebli. W ogóle nie ma takiej ilości palnych śmieci. To co jest spalane, to są w co najmniej 95% są normalnie, kupione legalne paliwa. I przerażająca prawda jest taka, że te normalne paliwa, spalane w legalnie kupionych piecach, zainstalowanych w miejscu i sposobie wskazanych przez stosownego projektanta kopcą. W sposób urągający już nawet nie przyzwoitości, co po prostu cywilizacji. Kopcą w stopniu nie znanym nigdzie indziej na świecie. Co świadczy o każdym ogniwie tego łańcucha. O Wytwórcach pieców, projektantach, instalatorach, nieco mniej o sprzedawcach opału i chyba najmniej użytkownikom. Jestem naprawdę przeciwny obecnej nagonce na „ściganie palących śmieciami”. Bo to albo są biedni ludzie, zmuszeni do takiej działalności, aby zapewnić sobie minimum ciepła w źle działającym państwie, albo zwykły wykręt władzy, która niby próbuje coś zrobić, tylko nie ma zielonego pojęcia co. I też nie oskarżam urzędników gmin. Tak, na nich spoczywa odpowiedzialność. Ale jak mają zrobić cokolwiek? Jak mają znaleźć prawidłowe rozwiązanie skoro takie, najgorsze na świecie instalacje, projektują lokalni, polscy inżynierowie? Gdzie mają szukać kogokolwiek, kto im kompetentnie przekaże wiedzę i zasady, jakimi powinni się kierować dla prawdziwego rozwiązania problemu? Mają szukać konsultacji w Urugwaju? OK, to może być akurat dobry pomysł….

To jest tylko i wyłącznie objaw bardzo ciężkiej choroby państwa i społeczeństwa. To już nawet nie chodzi o samą wiedzę techniczną. To jest mieszanina niewiedzy i arogancji, co właściwie nosi nazwę obskurantyzmu, panującą w społeczeństwie oraz kompletnego nieprofesjonalizmu każdego ogniwa łańcucha technicznego. A razem z tym całej administracji. Ludzie nie ufają fachowcom, bo podejrzewają, ze to banda niekompetentnych tłuków. Administracja nie korzysta z fachowych konsultacji, bo podejrzewa, że za wydane pieniądze zobaczy podpis z pieczątką i kompletnie bezwartościową opinię. Ludzie nie ufają administracji, bo widzą, że administracja nie ma grama fachowej wiedzy technicznej. Administracja zmuszana do rozwiązania problemu przyjmuje za wiarygodne pierwsze zdroworozsądkowe wyjaśnienie jakie znajdzie, czyli „teorię palenia śmieciami” i próbuje naprawić sytuację. Czym ludzi irytuje, ale problemu nie jest w stanie rozwiązać.

I ja jestem zdecydowanie większym optymistą w zakresie poziomu polskich urzędników (słabego) niż kadry fachowej. Bo generalnie ci pierwsi zdają sobie sprawę z poziomu swojej wiedzy technicznej, co pozwala się douczyć, a ci drudzy mają dyplomy i już nie potrzebują się niczego uczyć.  Pozostaje pytanie o kierunek wyjścia z tej sytuacji.

Cóż. Taka sytuacja dewastuje państwo niesamowicie. Później, jak naprawdę potrzeba fachowca, to administracja, która przecież musi podać jakieś obiektywne kryteria, dopisuje do zupełnie prostych zadań, ale wymagających minimum kompetencji np. oczekiwanie doktoratu. Ale przecież skoro można skończyć studia i nie rozumieć podstawowych zależności ze swojej dziedziny, to i da się tak napisać doktorat. I co dalej?

Oczywiście przepraszam tu wszystkich kompetentnych fachowców, których w Polsce nie brakuje. Ale nie nadają oni tonu we właściwie żadnym profesjonalnym środowisku. A w dziedzinie ogrzewania i konstrukcji budynków już zupełnie nie, bo gdyby zdanie ludzi z pojęciem o swojej pracy miało znaczenie, to nie doszłoby do takiej sytuacji.

 

Reklamy

20 Komentarzy

  1. PawelW pisze:

    Tak się zastanawiam skąd się ta niekompetencja bierze, bo jak sie czyta np. „Muratora” porady odnośnie ogrzewania, to tam calkiem sensownie piszą. Zatem dlaczego jest jak jest?

  2. futrzak pisze:

    PawelW:
    sensownie? Nie zebym byla tu jakims ekspertem (poczekajmy az sie Rewolucja wypowie), ale nawt dla mnie pobiezna lektura konczy sie wnioskiem, ze to sa jakies artykuly sponsorowane roznych producentow, tylko redakcja zapomniala zaznaczyc…

  3. Wojtek inzynier pisze:

    To nie moja branża, ale Autor powinen trochę popracować nad PRem. Jeśli pisze się, że w każdej dziedzinie w Polsce inżynierowie to debile, oczywiście z wyjątkami, to jak wytłumaczyć nasze sukcesy i chęć zatrudniania nas na Zachodzie?
    I nawet chciałem wrzucić ten artykuł na fejsa i wiem, że czyta Cię mój kolega zza ściany. Ale też Ciebie nie wrzuci. I nie chodzi o wstyd za to, co Autor myśli o katastrofie samolotu sprzed kilku lat (bo na tym blogu tego nie ma). Tylko ten ton pisania, który nie wiem do kogo ma trafiać – do hejterów wszystkiego i wszystkich?

    To branża mojego ojca (ale on zajmował się filtrami węglowych elektrowni, które jak wiesz dobrze spełniają w Polsce swoją rolę – co innego C02, ale to problem na dziś w Polsce mało istotny), ale według mnie jeśli to nie urzędnicy są winni istalowania złych pieców, to któż jest za to odpowiedzialny? To rola państwa.

  4. W Muratorze, jak i innych takich dobrze piszą o sprzęcie, który im dali do opisania. Więc jak najbardziej, masz rzetelne teksty o tym jak wydać 5x więcej niż potrzeba. Ale na plus – forum. Najlepsze, albo bliskie temu źródło pożytecznej wiedzy budowlanej w Polsce.

  5. Autor pracuje na PR w ten sposób, że nie ściemnia. Co w oczywisty sposób, czasem, niektórych musi obrazić.
    Fakty są takie, że zanieczyszczenie środowiska jest w Polsce ekstremalne i jedynym jego powodem jest nieudolność całego państwa.
    Tyle, że wszystkie zawody budowlane maja swoje samorządy, które dbają o poziom środowiska.
    I dla jasności- ja nie oskarżam WSZYSTKICH o nieudolność i niekompetencję. Jak oskarżam środowisko i państwo o zbudowanie systemu nieudolności i niekompetencji. Widzisz różnicę?
    Jak ktoś to bierze do siebie, to mogę powiedzieć z dumą, że we właściwy sposób uderzyłem w stół.
    A szczególnych sukcesów i masowego zatrudniania polskich inżynierów to ja nie widzę. B.zdolni inżynierowie otrzymują dziś pensje w okolicach 150-250 tys USD. Nie ma takiego zjawiska jak podkupywanie polskich inżynierów, aby wykonywali tak płatne prace. Jest masowy eksodus absolwentów, którzy nie mogą wytrzymać wśród zdurniałego starszego pokolenia i upadlających warunków pracy. Ale to nie ma ani grama związku z generalnym stanem inżynierii w Polsce.

  6. Wojtek inzynier pisze:

    I dokładnie o tę odpowiedź mi chodziło. Gdybym napisał książkę o rewolucji energetycznej, zapewne chciałbym by to o czym pisze, stało się nie w Niemczech, a w ojczyźnie.Czyli dotarło do jak największej liczby osób.
    Autor widać ma inaczej.

    Ani ja, ani mój ojciec nie byliśmy w branży budowlanej, więc tekst o nożycach chybiony. Tak wiem, że tam jest patologia z dostawaniem uprawnień, jak w każdym prawie zawodzie w Polsce. Na szczęście byłem za biedny na takie podejście do życia, tak jak mój ojciec, więc zostałem inżynierem mechanikiem.

    A pisać, mając poglądy lewicowe, że dobry inżynier zarabia od 250 k USD w górę, to bardzo zabawne, biorąc też pod uwagę, że Autor raczej tyle nie zarabia (bo mieszkałby w autonomicznym, pasywnym domu z powerwallami Tesli i dwoma Teslami w garażu w Kaliforni – ja przynajmniej bym tak zrobił, gdybym tyle zarabiał, gdyby nie żona związana z polskim językiem).
    Tak, nie każdy rodzi się Burtem Rutanem, ale i tak mi dobrze z samym sobą.

  7. Matt Macief pisze:

    Udzielam głosu mojemu wrodzonemu pesymiście:
    Czyli w sumie beznadzieja, i jak wracać do Polski, to tylko na wybrzeże, gdzie wiatr przewieje smrody?… orz

    Tak trochę bardziej konstruktywnie, ostatnio znajomy wrzucił na fejsa http://czysteogrzewanie.pl – jeśli już tu było, to sry.

  8. futrzak pisze:

    Wojtek Inzynier:
    Odniose sie do twojej wypowiedzi, aczkolwiek z gory uprzedzam, ze mowie za siebie a nie o tym, co autor mial na mysli 🙂

    „Gdybym napisał książkę o rewolucji energetycznej, zapewne chciałbym by to o czym pisze, stało się nie w Niemczech, a w ojczyźnie.Czyli dotarło do jak największej liczby osób.
    Autor widać ma inaczej.”

    — autor ma inaczej i ja tez mam tu inaczej. Widzisz, nie wszyscy ludzie są przywiazani za noge do konceptu tzw. „ojczyzny” czyli miejsca, w ktorym sie akurat urodzili. Sa ludzie, dla ktorych wazniejsza jest sama idea i jej realizacja – obojetnie gdzie. Mieszkac tez moga w roznych miejscach i to jest ich prywatna decyzja.

    Ja z racji swojego zawodu doskonale wiem jak to jest, ze ciagle ktos sie obraza, bierze do siebie osobiscie i ma za zle – no niestety, jesli twoja praca polega na wytykaniu cudzej niekompetencji, to zawsze tak bedzie. I co z tego? Nalezy przestac wytykac i w imie nie urazenia kogokolwiek przestac cokolwiek mowic? To kwestia elementarnej uczciwosci. Mam opisywac fakty czy zamilknac, bo ktos sie obrazi?
    Inteligentny czlowiek gdy popelni blad i zda sobie z tego sprawe bedzie sie zastanawial, jak tego samego bledu uniknac w przyszlosci, potem wcieli to w zycie i pojdzie dalej. Lesson learned.
    Glupiec sie obrazi no bo jak ktos smial go krytykowac! Powinien szanowac wszystkich, a w ramach szanowania wiadomo, krytyka niedopuszczalna….I w ten sposob zbyt wielkie ego prowadzi do mega niekompetencji. Co widzimy w Polsce na kazdym kroku.

    „A pisać, mając poglądy lewicowe, że dobry inżynier zarabia od 250 k USD w górę, to bardzo zabawne, biorąc też pod uwagę, że Autor raczej tyle nie zarabia”

    — przepraszam, a co ma jedno do drugiego? Usilujesz tutaj implikowac, ze autor musi byc kiepskim izynierem, skoro nie siedzi w Kalifornii zarabiajac 250 K rocznie? I jeszcze sam podajesz „bardzo wazna” (czyt: to zona decyduje, gdzie mieszkam) przyczyne, dla ktorej ty sam tyle nie zarabiasz? Strasznie to slabe, jak chwytasz sie takich pasywno-agresywnych zagrywek, no ale wnioskuje ze spowodowane to jest brakiem argumentow merytorycznych – bo kazdy profesjonalista w podobnej dyskusji ogranicza sie do merytoryki i ona mu wystarcza, a jak sie wyczerpie, to na tym dyskusja sie konczy.

  9. Wojtek inzynier pisze:

    Futrzak,

    O nie, nie chciałem tak zabrzmieć – fakt, pewnie wiele lat temu wyjechałbym do GB, bo tam wyjechał mój przyjaciel. I rzeczywiście zarabia bardzo dużo (choć raczej połowę z tego co napisał Maczeta). Ale też on był lepszy w te klocki.

    Chodziło mi wyłącznie o ten argument, że dobzi zarabiają astronomiczne dla mnie pieniądze. Nie zgodzę się z tym, że to powszechne, takich etatów jest mało, dla promila albo i mniej z najlepszych.

    I to nie ja wytoczyłem ten argument pierwszy, właśnie go obśmiałem, bo zaatakował mnie Autor.

  10. Sam napisałeś o rzekomych sukcesach i chęci zatrudniania polskich inżynierów „na Zachodzie”, „w praktycznie każdej branży”. Przy fachowcach, w każdej dziedzinie, jeśli jest migracja to albo dlatego, że z danego miejsca są wybitni i się ich podkupuje, albo jest to miejsce, gdzie łatwo zdobyć jakieś wykształcenie aby uciekać do lepszych miejsc. Jeśli ta pierwsza wersja byłaby prawdziwa, to byśmy rozmawiali o dokładnie tych 250 tys USD rocznie jako powszechnej pensji dla polskiego inżyniera. Oczywiście tak nie jest, więc prawdziwa jest druga wersja- studia łatwo w Polsce skończyć i jest to całkiem dobry sposób aby uciekać ze źle rządzonego kraju. I tak to wygląda- wyjeżdżają absolwenci. W istocie, w każdej dziedzinie.
    P.S.
    Za przytyki personalne to można bardzo szybko zarobić to bana. Jeśli akurat ja jestem adresatem, to trochę wolniej, bo czepianie się mnie przeszkadza mi nieco mniej niż niekulturalne zachowanie wobec innych.

  11. futrzak pisze:

    Wojtek Inzynier:

    Maczeta napisal, ze dobrzy inzynierowie zarabiaja 150K-250K.

    TY z tego zrobiles „250K USD w górę” a nastepnie wysmiales, bo to twoim zdaniem „astronomiczne dla mnie pieniądze” oraz, „Nie zgodzę się z tym, że to powszechne”.

    To taki wredny chwyt erystyczny, przekręcić wypowiedz adwersarza tak, ze wydaje sie absurdalna, a potem ją wysmiac. Znówu merytoryczne argumenty ci sie skonczyly?

    Ale ok, rozpatrzmy to na przykladzie mojej branzy (software engineer).
    Przez ostatnie lata mojej wlasnej pracy w Silicon Valley zarabialam sume sześciocyfrowa. Nie jestem zaden geniusz, ani nic z tych, rzeczy, ot przecietny software engineer. I ten poziom zarobkow zgadza sie ze statystykami – to bylo troche powyzej mediany:
    http://money.usnews.com/careers/best-jobs/software-developer/salary

    A ile zarabiali najlepsi? Wezmy Linusa Thorvaldsa, ktorego Transmeta podkupila z Finlandii, z ktorej nie chcial wyjezdzac (a to wiem bo poznalam go osobiscie i akurat zapytalam o to). To byl rok 1998 (o ile dobrze pamietam) a płacę zaoferowano mu 250K rocznie (podane do publicznej wiadomosci). Tyle placi sie najlepszym.
    Nie slyszalam, zeby w mojej branzy ktorykolwiek Polak dostal taka oferte od ktorejkolwiek firmy z USA – bo gdyby dostal, to moglibysmy mowic wtedy o podkupywaniu.

    Natomiast. Masa inzynierow z Polski z mojej branzy wyjezdza do USA i zarabia mediane albo powyzej – jesli sa dobrzy. I to jest to o czym Rewolucja napisal: masowy eksodus absolwentów, którzy szukaja dla siebie lepszego zycia i placy niz w Polsce.

  12. Wojtek inzynier pisze:

    Czyli oboje potwierdziliście, że polscy inżynierowie masowo emigrują i znajdują pracę na Zachodzie. I zarabiają medianę – czyli nie są idiotami.

    Co było do udowodnienia.

    A cała akcja 150-250k to czysta eurystyka, przepraszam że dałem się w to wciągnąć.

  13. Matt Macief pisze:

    Coś nie mogłem tu ostatnio komentarzy dodać, spamołap?

    Mój wrodzony pesymista mi mówi, że prędko lepiej nie będzie, i jak wracać, to tylko na Wybrzeże, gdzie powietrze jest lepsze z racji warunków geograficznych…

    Tak bardziej konstruktywnie, i w temacie wpisu, to http://www.czysteogrzewanie.pl – link który należy prawdopodobnie propagować gdzie się da…

    Oraz, link nie na temat tego wpisu, ale możliwe że kolejnego?
    http://next.gazeta.pl/next/7,151003,21292552,gowin-zapowiada-regularne-kursy-nowych-polskich-e-busow-w-miastach.html

  14. Nie mam ustawionej wstępnej moderacji. Spamołap jest też ustawiony na najniższy rozsądny poziom,czyli nie przepuszcza pierwszego w ogóle komentarza, jeśli jest tam aktywny link. I akurat był. Tam zawsze w końcu zajrzę, akurat to było teraz.
    Co do meritum- cóż, w Polsce lepiej tam gdzie wieje. Do niedawna było względnie w samych dużych miastach, gdzie w spadku po PRL dominują sieci ciepłownicze, obecnie i to nie wygląda najlepiej przez dominację małych diesli i coraz większą ilość domów z „nowoczesnymi” instalacjami.
    Ale czysteogrzewanie.pl polecam i zalecam każdemu, kto myśli o paleniu paliwami stałymi. Co prawda dotyczy tylko węgla i na drewno trzeba brać jeszcze trochę poprawek, ale i tak robią na dziś mnóstwo dobrej roboty.

  15. kołofortuny pisze:

    Jeśli mapa zasobów geotermalnych sporządzona przez prof Sokołowskiego
    jest prawdziwa to o co chodzi w ogóle w Polsce z tym ciepłem ? Spisek jakiś czy co ?

  16. Nie znam prof.Sokołowskiego, ale zasoby geotermalne są zbadane od dawna, wiadomo, że istnieją. Ale można je wykorzystać tylko w małych sieciach ciepłowniczych. A jeśli większych, to tylko nowych lub zmodernizowanych. A i tak potrzebna inwestycja nie zwróci w żadnym rozsądnym czasie. Jak będzie sensowna polityka państwowa, to bezie działać. Teraz nie działa, bez żadnego spisku, to zwyczajny chaos. Dla pojedynczego domu nie ma żadnego sensu ekonomicznego.

  17. kołofortuny pisze:

    Chodzi mi o informacje podane na PGA np te https://www.facebook.com/PolskaGeotermalnaAsocjacja/?fref=ts

  18. Znaczy- złoża geotermalne są pod prawie całym krajem. To wiadomo powszechnie od dawna, nie jest to nic tajnego. Problem polega na tym, że temperatury są wystarczające tylko dla ogrzewania i to bez strat na przesyle, złoża są głęboko i bardzo zasolone. Więc wiercenie jest kosztowne, a ciepło na wyjściu jest za małe dla większych sieci (gdzie są większe straty). W skrócie- te złoża są po prostu marnej jakości, możliwej do wykorzystania, ale wymaga relatywnie dużych inwestycji i jest niska stopa zwrotu z kapitału. Więc można to robić tylko dotowaną, państwową polityką. Moim zdanie małe sieci ciepłownicze to jedna z najlepszych możliwych technicznie rzeczy do zbudowania, ale wcale nie jestem pewien, czy geotermia jest w nich najlepszym pomysłem. To naprawdę skomplikowane.

  19. kołofortuny pisze:

    W załączonym filmiku jest mowa o nowym odwiercie o dobrych parametrach i temp 130 ‚C czyli jakaś kogeneracja ( rozumiem , że elektrociepłownia ) czy to należy promować , jakie koszty w porównaniu do innych rozwiązań ? http://www.fakt.pl/pieniadze/nieruchomosci/uratowal-wies-przed-smogiem-do-dzis-sie-za-niego-modla/xxxpp85

  20. Rozdzielmy dwie rzeczy. Jedna to mała sieć ciepłownicza, dostarczająca ciepło do domów. To zawsze jest dobra rzecz, drogi kawałek infrastruktury, który stwarza wielkie możliwości nie tylko ogrzewania, ale i dla sieci energetycznej. Jestem nie tylko za, ale uważam, że każdy obszar zwartej zabudowy powinien zostać podłączony do sieci ciepłowniczych. Całkiem fajnie jak dostarczają też zimno.
    A druga rzecz, to skąd brać to ciepło i dziś jest tak dużo czystych technologii, że geotermia, zwłaszcza tak droga, nie wygląda wcale super atrakcyjnie.
    Zwłaszcza, że to odwiert jest drogi i ma określoną moc. A potrzeby grzewcze się bardzo zmieniają w czasie roku. Jako drobne uzupełnienie takiej sieci grzewczej- tak. Jako wyłączne źródło ciepła… Naprawdę nieco kręcę nosem. Znacznie bardziej widzę rolę takich sieci we współpracy z siecią energetyczną opartą całkowicie na OZE, czyli dostarczanie prądu w kogeneracji, gdy brak wiatru i słońca oraz odbieranie nadmiaru do grzania wody. Oczywiście geotermia też w tym nie zaszkodzi, jak akurat jest.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: