Strona główna » ogrzewanie » Energia geotermalna w Polsce

Energia geotermalna w Polsce

Archiwum

Rozczaruję tych, którzy spodziewają się tu mapki z pokazanymi złożami ciepłej wody, które są wszędzie i mogą z Polski zrobić Kuwejt ciepłej wody. Czy coś podobnego. Te mapki są wszędzie. Widać na nich GDZIE są złoża. Za to zupełnie nie widać CO można z nimi zrobić. I o tym będzie ten wpis.

Na niektórych aktywnych uskokach tektonicznych gorące skały sięgają relatywnie blisko powierzchni. Jak w Newadzie i Kalifornii, czy na Islandii. Tam niewielkie kilkaset metrów pod powierzchnią mamy możliwość wytworzenia pary o temperaturach w okolicach 200 C. Co wystarczy do zasilania turbiny parowej, czyli po prostu zwyczajnej elektrowni. A ciepło odpadowe z elektrowni zawsze można jeszcze wykorzystać do ogrzewania. Domów, szklarni, czy nawet odladzania chodników. Na Islandii na dużych głębokościach, około 5 km, temperatury sięgają 450-600 st. C. To po prostu wystarcza do zasilania współczesnych elektrowni parowych.

Ale w Polsce o takich rzeczach nie ma mowy. Złoża w większości mają temperaturę 70-80 C i są dość głęboko. To w skrócie oznacza, że są. Ale to jest temperatura nadająca się do ogrzewania budynków i innych odbiorców niskotemperaturowego ciepła. Pewnie była też dobra do suszenia materii roślinnej (zbóż, drewna, owoców, etc.).

Ale najpierw trzeba się do tych ciepłych złóż dostać. Co oznacza wiercenie. I to nie studni na podwórku, tylko drogie wiercenie na kilka kilometrów w głąb Ziemi. Oraz montaż pomp, które są w stanie taki otwór obsłużyć. Oraz nie można przesadzić z odbiorem ciepła, bo zwyczajnie można wychłodzić złoże. Nie zużyje się tego zupełnie, ale na pewien czas ilość uzyskiwanego ciepła spadnie.

To oznacza, że energia geotermalna w Polsce nie jest w stanie dostarczać ciepła dla odbiorcy wielkości pojedynczego domu. Nie i tyle. Za to jest w stanie dostarczać bez trudu ciepła wystarczającego dla ogrzewania i suszenia dla odbiorców odpowiedniej wielkości. Jakiej?

Rzędu około jednego do kilku- kilkunastu megawatów. To nadal jest dużo za mało na elektrownię parową, nawet gdybyśmy mieli wystarczająca temperaturę. Dużo za dużo na pojedynczy budynek. Ale zupełnie rozsądna ilość dla niektórych procesów przemysłowych albo dla sieci ciepłowniczych.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Wykorzystanie energii geotermalnej w Polsce to jest w swej istocie zasilanie ciepłem wnętrza naszej planety małych sieci ciepłowniczych i jako drobny dodatek- niektórych instalacji przemysłowych. Sam odwiert geotermalny to dużo za mało. Jakoś trzeba to ciepło podzielić na mniejsze części i dostarczyć.

Dopiero w tym miejscu dochodzimy do informacji dlaczego w Polsce energia geotermalna nie jest specjalnie wykorzystywana.

Bo nie ma warunków do jej odbioru. Częściowo nie ma. Są małe sieci ciepłownicze, ale one nie korzystają z energii geotermalnej, bo zwykle mają kotłownie opalane węglem. Czyli wytwarzają ciepło takie same, jakie można sobie wytworzyć w domu, tylko z kosztami podwyższonymi o koszt obsługi i kapitału. W skrócie- są drogie i nie mają ani grama wolnego kapitału, aby mogły stać się tańsze.

Co doprowadza nas do tego, że sprawę da się załatwić, tylko trzeba ją zwyczajnie zalać pieniędzmi, i to po prostu dotacjami do małych sieci ciepłowniczych. Co tak naprawdę nie powinno być żadnym problemem, ponieważ jest to kategoria inwestycji wspieranych przez UE w maksymalny możliwy sposób. Ale oczywiście problemem jest, bo jeszcze musi istnieć administracja, która chce tego kierunku rozwoju.

Drugi istotny problem z energią geotermalną polega na tym, że skoro mamy bardzo drogą dziurę o stałej przepustowości, to najchętniej byśmy ją wykorzystywali w stały sposób. A potrzeby grzewcze się zmieniają w ciągu roku. Bardzo mocno. Technicznie i ekonomicznie najbardziej sensowne jest zrobienie odwiertu, który dostarczy energii tylko trochę więcej niż jest potrzebne do samego dostarczania ciepłej wody. Wtedy odwiert byłby równo wykorzystywany przez cały rok. Ale dla ogrzewania nadal potrzeba by było dodatkowego źródła ciepła. I w ten sposób cała idea zasilania sieci ciepłowniczej geotermią wydaje się tracić sens. A może niekoniecznie?

A może wymyślmy, że dostarczamy ciepło dla budynków, których potrzeby grzewcze są naprawdę zminimalizowane. Takie w okolicach standardu pasywnego? Większość potrzebnego ciepła jest zużywana na podgrzanie wody. Cały rok w miarę równo. Za to energia do ogrzewania budynków jest potrzebna w relatywnie niewielkiej ilości i tylko w największe mrozy. Można w takim przypadku chwilowo wyciągnąć trochę więcej ze złoża. To by wymagało jedynie większej mocy pomp. Albo na te kilkanaście dni w roku użyć zwykłych kotłów?

Co nas sprowadza do prawie kompletnej odpowiedzi:

Energia geotermalna jest znakomita. W warunkach UE może być łatwa do sfinansowania. I zmienić sporą część kraju. Ale… Może działać jedynie jako część sytemu, którego jednym elementem jest bardzo dobra efektywność energetyczna budynków, a drugim małe sieci ciepłownicze. Oraz dotacje, bo w praktyce nie istnieje model rynkowy w którym da się zbudować studnie do geotermii.

A to wszystko powiedziawszy, uważam, że studnie geotermalne w polskich warunkach i tak specjalnie nie mają sensu.

A to dlatego, że jeśli już mamy sieć ciepłowniczą doprowadzoną do naprawdę energooszczędnych budynków, to w bardzo tani sposób możemy mieć absolutnie doskonałe narzędzie do bilansowania sieci energetycznych opartych w całości na energii wiatrowej i słonecznej. Duże akumulatory ciepła są znacznie bardziej wydajne, o takich mówimy w sieciach ciepłowniczych. Nadwyżki prądu z wiatru i słońca zawsze można zużyć do wytwarzania ciepła. Tak samo w drugą stronę. Przy takich akumulatorach ciepła jest znakomite miejsce na generatory uruchamiane wtedy, gdy prądu z OZE naprawdę nie będzie. A ciepło odpadowe się nie zmarnuje, bo trafi do akumulatora ciepła i następnie do sieci ciepłowniczej.

W takim układzie nie bardzo mamy potrzebę używania źródeł geotermalnych, ani ich realny sens. Ale generalnie przecież nie zaszkodzą, może nawet są miejsca gdzie naprawdę warto w to inwestować?

Mamy jeszcze jedną stronę medalu. Przy obecnej, zupełnie szalonej, regulacji dotyczącej budowy elektrowni wiatrowych, energetyka nie będzie ani szybko, ani sprawnie przebudowana na nowoczesne źródła. Dlatego, jeśli patrzymy na sytuację tu i teraz, wiadomo, że energetyka wiatrowa w Polsce rozbudowywana nie będzie. Jeszcze raz powtórzę, że to czyste szaleństwo, ale takie są realia obecnej kadencji Sejmu i to jest strefa no-go nawet dla najrozsądniejszych członków elit politycznych. Jeśli rozwój Polski ma być kontynuowany, nie ma zostać złamany, to elektrownie wiatrowe zwyczajnie musza zostać zbudowane. Około 25- 35 GW. Ale na dziś nie będą i rola sieci ciepłowniczych jako części energetyki całkowicie odnawialnej to sprawa dalszej przyszłości.

Dlatego rola małych sieci ciepłowniczych dla współpracy z energetyką wiatrową nie ma na dziś sensu, bo nie ma i szybko nie będzie energetyki wiatrowej (w poważnych ilościach). Ale te sieci będą potrzebne kiedyś, zawsze. Już dziś pomogą rozwiązać problem smogu (jeśli będzie przymus podłączenia). I jak najbardziej, skoro ogrzewanie elektryczne nie ma sensu (a nie ma zanim produkcja OZE nie zacznie regularnie przekraczać 100% zapotrzebowania), to na dziś warto korzystać z geotermii.

I to jest druga konkluzja: dopóki sieci ciepłownicze nie zabłysną w swojej najlepszej roli, to mogą być podłączane do źródeł geotermalnych. I to w niczym nie zaszkodzi nikomu, a wręcz przeciwnie, i tak będzie gigantycznym skokiem cywilizacyjnym.

Reklamy

4 komentarze

  1. piotr34 pisze:

    Jak wyglada sprawa „solarow” w PL od strony przepisow?Bo mi czasem chodzi po glowie ze moze oni uciekaja od wiatrakow w solary poniewaz ostatnie braki mocy w PL byly latem(upaly)a nie zima?Albo to zwykle patalachy ktore by wszystko na weglu zostawily?

  2. W rzeczywistości tak samo. Teoretycznie powstały względne przepisy o bilansowaniu wyprodukowanego i pobranego prądu. To jest średnie rozwiązanie, ale jakieś, w PL jeszcze je pogorszono, bo dostaje się mniej niż oddało. Ale na deser zasady podłączenia pozostawili regionalnym ZE, czyli wielkim przyjaciołom PiS, którzy zwyczajnie sabotują tę regulację. Czyli efektywnie też są zabronione, ale na poziomie pozarządowym, co już w ogóle jest skandalem

  3. piotr34 pisze:

    Czyli jednak caly czas mysla w kategoriach lat 30-tych XX wieku.Szkoda.

  4. brysio pisze:

    @piotr34
    Bo oni są z lat 30-40. Parodia komunistów i faszystów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: