Strona główna » energia elektryczna » Promieniowanie w Fukushimie i co dalej?

Promieniowanie w Fukushimie i co dalej?

Archiwum

Wiadomością zeszłego tygodnia było to, że w Fukushimie wykryto miejsce z promieniowaniem o natężeniu 530 Siwertów na godzinę. Czy to dużo?

Tak, bardzo, bardzo dużo. Dawka zabijająca większość przedstawicieli Homo Sapiens to 4 Sv, dawka z całą pewnością śmiertelna to 8 Sv.

W Czernobylu 10 minut po stopieniu rdzenia na terenie elektrowni promieniowanie wynosiło 50 Sv/h. To nie były warunki, w których ktokolwiek, gdziekolwiek, mógł przeżyć. Tu mówimy o 10 razy większym.

Co się stało?

Właśnie nic, i to jest tak naprawdę dobra i zła wiadomość jednocześnie. Po prostu roboty dotarły do miejsca, gdzie nie dotarły wcześniej i wykryły poziom promieniowania, który najprawdopodobniej jest tam od początku. Od początku, czyli stopienia rdzenia reaktora nr 2.

To jest dobra wiadomość. Jeśli zostanie potwierdzone, że to nie jest nic nowego. Przypuszczam jednak, że nie zostanie. Na dziś (chyba) nie ma żadnego powodu dla wzrostu promieniowania. Co oznacza, że sytuacja się nie pogarsza i jest stabilna. Bardzo zła, oczywiście, ale stabilna. To znaczy,że nie będzie gorzej niż jest. Przynajmniej do następnego tsunami.

Zła wiadomość jest taka, że zajęło 6 lat dotarcie w to miejsce. TEPCO od początku negowało fakt stopienia rdzenia, w obliczu presji środowiska naukowego jednak to przyznali, bo pośrednie dowody były przytłaczające. Jak można przypuszczać, nadal nie chcieli bezpośrednio potwierdzić skali problemu i zwlekali z wysłaniem sprzętu do wnętrza reaktora.

Jeszcze raz przypomnę liczbę 530 Siwertów. To jest także za dużo dla długotrwałego działania robotów. w takich warunkach nic nie jest w stanie działać dłużej niż 2 godziny i po tym czasie staje się odpadem niebezpiecznym. Realnie to oznacza, że z tym stopionym rdzeniem nie da się fizycznie nic zrobić do czasu spadku promieniowania do poziomów choćby dziś notowanych w Czernobylu. Co z uwagi na dziesięciokrotną różnicę w poziomie promieniowania i to licząc Czernobyl od razu po eksplozji vs. Fukushimę 6 lat później, zajmie pewnie jeszcze z 40-50 lat.

Gdyby taki reaktor, względnie bezpiecznie stojący i szczelny stał sobie w środku Patagonii czy Kazachskich stepów, to przy odpowiedzialnym nadzorze, nie byłby to taki duży problem.

Ale jest, bo w przypadku TEPCO, jak i całej reszty japońskiego przemysłu nuklearnego nie mówimy i nie możemy mówić o odpowiedzialnym nadzorze. Przyznam, że patrząc na skalę szalonych pomysłów technicznych i oszczędności kosztem bezpieczeństwa, a następnie ukrywania prawdziwego przebiegu wydarzeń, władze japońskie mogą śmiało konkurować z radzieckimi. A nawet tę konkurencję wygrać. Różnica polega na tym, że 6 lat po Czernobylu ZSRR już nie istniał i prawdziwy obraz wydarzeń mógł dotrzeć do opinii publicznej całego świata. 6 lat po Fukushimie, TEPCO istnieje nie tylko w nie zmienionej formule organizacyjnej i biznesowej, ale i z tymi samymi ludźmi u steru.

 Oraz nie mówimy ani o bezludnych stepach, wręcz przeciwnie, ani o bezpiecznym miejscu.

Fukushima daiichi została, jak powszechnie wiadomo na najmniejszym możliwym skrawku najtańszego terenu, czyli po prostu na zagrożonym fragmencie wybrzeża i zabezpieczono ja wałami przeciwpowodziowymi. Które, jak wiemy, raz okazały się zbyt niskie. W ekstremalnej sytuacji, to prawda. Ale jaką mamy gwarancję, że coś takiego nie powtórzy się w ciągu 40 najbliższych lat? Żadnej.

Mamy za to gwarancję podnoszenia się poziomu morza oraz coraz silniejszych sztormów. Czyli zupełnie solidne prawdopodobieństwo, że w perspektywie 20-50 lat, wały, takie jakie są, będą za niskie i za słabe na sztormy, bez dodatkowego komponentu trzęsienia ziemi. Ale gdzie jak gdzie, ale w Japonii na brak trzęsień ziemi liczyć nie można.

Choć, kto wie, może już w następnym pokoleniu będzie można liczyć na odrobinę odpowiedzialności w korzystaniu z technologi? Bo w obecnie rządzącym na pewno nie….

A jako bonus- bardzo ładna grafika pokazująca wzajemne relacje wielkości różnych źródeł promieniowania i ich wpływu na organizm. Dla pełnej czytelności na mniejszych ekranach należy otworzyć w nowym oknie i powiększyć. I dla własnej wiedzy warto to zrobić.radiation

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: