Strona główna » transport » Ile benzyny spala samochód elektryczny, czyli ochrona środowiska po republikańsku i o najbardziej niesławnym prezydencie USA w historii

Ile benzyny spala samochód elektryczny, czyli ochrona środowiska po republikańsku i o najbardziej niesławnym prezydencie USA w historii

Archiwum

Temat „popierania amerykańskiego przemysłu” przez nową administrację w USA możemy uznać za zakończony. Oraz rozwój technologii i parę innych rzeczy. Co się stało?

Stało się to, że EPA zwleka z wydaniem decyzji określającej poziom emisji spalin przez samochody Tesla S i X z nowymi bateriami 100 kWh.

Każdy rozsądnych i zorientowany człowiek zapytanie się „jakich spalin?”, a mniej zorientowany „co to jest EPA?”. Aby nieść kaganiec oświaty, najpierw odpowiem na pierwsze pytanie:

Enviromental Protection Agency została powołana za prezydentury Nixona. Powstanie jej było to przełomową decyzja. Właściwie stanowiło to  zwrot o 180 stopni od dotychczasowej polityki kompletnego lekceważenia środowiska w imię rozwoju. Ale przypomnijmy kontekst– w roku 1972 samochód już od dawna był normalnym i podstawowym środkiem przemieszczania się lwiej części społeczeństwa. Było to samochody w swej większości olbrzymie, ciężkie i legendarnie paliwożerne. Co jeszcze nie jest istotą problemu. Istotą problemu było to, że te samochody spalały benzynę (wyłącznie) w bardzo nieefektywny sposób, wydzielając olbrzymie ilości niedopalonych węglowodorów, tlenków azotu i co, w tym wszystkim najważniejsze- ołowiu. Zdjęcia smogu w Los Angeles, czy nawet Nowym Jorku pod koniec lat 60-tych łatwo znaleźć i pokazują skalę katastrofy spowodowanej „klasyczną motoryzacją”. To jedno z nich:

Być może to urban legend, ale kiedyś słyszałem wzmiankę o nylonowych pończochach, które się rozpuszczały na nogach na nowojorskich ulicach w latach 60-tych. Patrząc na to zdjęcie wydaje się to możliwe. Przypomnę, że to nie jest mgła, ani osad sadzy. To w większości tlenki azotu i krótkie łańcuchy węglowodorów. W połączeniu z wilgocią mogą być wystarczająco agresywne.

Jednak to ołów był najstraszniejszą rzeczą. W czasach benzyn ołowiowych i miejscach intensywnego ruchu pojazdów żywność po prostu nie nadawała się do spożycia. Ołów zawsze, niezależnie od stężenia, powoduje degenerację tkanek, najszybciej nerwowej. A tłumacząc na ludzki, wskutek przebywania w środowisku zanieczyszczonym ołowiem (podobnie jak innymi metalami ciężkimi) zwyczajnie się głupieje. Najbardziej dotyczy to, jak zawsze, dzieci.

W tym kontekście wielką zasługą administracji Nixona było w ogóle podjęcie tematu, starannie ignorowanego dookoła świata. A jeszcze większą przeforsowanie powstania EPA i nadanie jej poważnych uprawnień. Bardzo szybko wprowadzono nakaz montowania katalizatorów w nowych samochodach oraz co spowodowało wprowadzenie benzyny bezołowiowej. Stopniowo, w miarę wymiany floty, rozwiązało to problem nowych zanieczyszczeń. Nie rozwiązało, co zupełnie oczywiste, problemu ołowiu już przyswojonego przez organizmy żywe oraz skażenia gleb w miastach i okolicach dróg. Oprócz tego EPA zajęła się też kwestią zanieczyszczenia wód i nielegalnych składowisk chemicznych, zabroniła wyrzucania nowych odpadów niebezpiecznych i żądała od firm czyszczenia starych wysypisk. Kryzys naftowy spowodował też nadanie uprawnień do testowania i upubliczniania danych o zużyciu paliwa.

To wszystko zostało w późniejszych kampaniach politycznych nazwane „niszczeniem amerykańskiego biznesu”, a działalność EPA została właściwie zawieszona na czas prezydentury Reagana.

Pomimo tego, EPA cały czas miała w swoich kompetencjach dopuszczanie nowych modeli samochodów do sprzedaży. Katalizatory pozostały obowiązkowe, do skali degradacji środowiska z lat 60-tych nie było powrotu. Lata 80-te to było jedynie zahamowanie poprawy.

Kiedy na rynku pojawiły się pierwsze masowo produkowane samochody hybrydowe i następnie elektryczne, EPA także rozpoczęła określanie ich zużycia energii. Podaje tu dwie liczby– dla samochodów elektrycznych ich zasięg, a dla hybrydowych i elektrycznych– ekwiwalent zużycia paliw płynnych w trybie elektrycznym.

Jak łatwo zauważyć, pierwsza z tych liczb jest rzeczywiście interesująca i daje społeczeństwu wartościową informację, a druga jest dość bezużyteczną sztuczką księgową.

W przypadku nowych odmian modeli S i X, chodzi tylko o pojemność baterii, bez żadnych większych zmian konstrukcyjnych. Co oznacza, że zarówno zasięg, jak też „ekwiwalent paliwa” można ekstrapolować liniowo z innych wersji.

EPA pod nowymi rządami tego zwyczajnie nie robi. Oczywiście, na dziś może to być zwyczajne opóźnienie spowodowane jakimikolwiek wydarzeniami. Zaczynając od zalania kawą oryginału protokołu testu zasięgu. Ale jeśli mamy rząd złożony z ideologicznych miłośników paliw kopalnych i wielkich amerykańskich koncernów, to teza o świadomym odwlekaniu decyzji ma dość mocne poszlaki na swoje poparcie.

Jeśli jest to świadome odwlekanie, to mamy bardzo, bardzo złą wiadomość dla Tesla Motors. Ponieważ zabawa wokół nowej baterii byłaby tylko próbą generalną. Właśnie w tej chwili są produkowane egzemplarze homologacyjne Modelu 3. Jeśli cała administracja będzie działać wspólnie i sprawnie w celu nie dopuszczenia tego pojazdu do użytkowania, to nie będzie dopuszczony. Przynajmniej przez rok lub dwa, może więcej, do czasu zakończenia procesów sądowych z EPA i innymi instytucjami homologacyjnymi.

Jeśli tak będzie, to oczywiście klienci będą musieli dłużej poczekać na swoje samochody, dokładnie tak samo jak już czekają na wyprodukowane i stojące na placach wersje z baterią 100 kWh. Ale Tesla Motors będzie musiała dłużej zaczekać na swoje pieniądze. A to, przy środkach zainwestowanych w produkcję Modelu 3, będzie bardzo dużym problemem.

Problemem możliwym do rozwiązania, bo na świecie jest jeszcze 200 innych państw, z których olbrzymia większość bez problemu uzna, że Model 3 spełnia wymagania homologacyjne. Choć dla Tesla Motors to może być walka z czasem.

Snując dalej taki scenariusz,  działania rządu Trumpa mogą być okazją do wykorzystania dla co ambitniejszych rządów usiłujących ściągać inwestycje przemysłowe i technologię. Oczywiście sama homologacja to drobiazg, ale następnie pozostanie kwestia fabryki w USA, która nie będzie mogła produkować na lokalny rynek. Oczywiście produkcja zostanie uruchomiona dla klientów z Europy i innych miejsc. Choć ze względu na koszty transportu możemy się w takim razie spodziewać bardzo poważnej ofensywy handlowej w Meksyku i Kanadzie (gdzie sprzedaż i tak jest niezła). I z tego samego powodu przyspieszenia planów uruchomienia produkcji w Europie. Która będzie uruchomiona niezależnie od sytuacji w USA, ale jeśli administracja rozpoczęła wojnę z Tesla Motors, to obecność na innych rynkach będzie musiała zostać drastycznie przyspieszona.

Co oznacza konieczność sprawnego załatwienia spraw z administracją któregoś z państw UE.

Panie Morawiecki, jest sprawa do załatwienia.

P.S.

A jak ktoś chciałby jeszcze kilka zdjęć wyraźnie widocznego powietrza, to polecam Pittsburgh z lat 40-tych, tu link

Reklamy

5 komentarzy

  1. Antyetatysta pisze:

    „Panie Morawiecki, jest sprawa do załatwienia.”

    Dziwna to sugestia z Twoich ust.

    Jeżeli PiSowiec ściągnie do Polski Teslę to, według Twojej logiki, należałoby się spodziewać zablokowania produkcji tanich pojazdów elektrycznych jako zachęta dla inwestora. A Tesla nie nadaje się na elektryfikacjitransportu w Polsce. Chyba, że to na zasadzie jak nie ściągnie to wstrętny pisior a jak ściągnie i uwali elektryfikację to wstrętny pisior.

  2. „według Twojej logiki”
    Nic nie wiem o takiej mojej logice.

  3. Jacek pisze:

    Obstawiałbym raczej, że ta obstrukcja to oddolna inicjatywa biurwy – celem wymuszenia łapówki od „złego kapitalisty”. A że akurat padło na kapitalistę robiącego „w awangardzie postępu”, to taka ironia losu.
    Jeśli w USA węgiel ma nadal spory udział w energetyce, to elektryczne samochody powinny być raczej mile widziane. Choć nie wiemy, jakie przełożenie ma tamtejszy kompleks węglowo-elektryczny na obecną administrację.
    Ewentualnie podejrzewałbym jeszcze niechęć biurew do decyzji w okresie zmian (także personalnych) po wyborach.
    Czas pokaże…
    Ale p. Elon ma taki musk, że na pewno sobie poradzi

  4. Nie, w USA tak to nie działa. Gdyby działało w ten sposób, to Musk by tam nawet nie zaczynał takiej firmy. Lobby naftowe jest znacznie większe niż węglowe, zresztą są dość mocno powiązane. Koncepcja elektryfikacji transportu aby zużywać więcej węgla nie funkcjonuje poza Polską, bo jest po prostu bzdurą podaną przez kilku rozsądnych i patriotycznych ludzi dla przekonania prowęglowego lobby w Polsce.

  5. futrzak pisze:

    Jacek:
    w USA to tak nie dziala. Przenosisz logike z Polski na grunt USA. Tam owszem lapowkarstwo swięci triumfy, ale na poziomie lobbowania w kongresie, a na nie na poziomie malych biurw.

    Znacznie wiecej wspolnego z obstrukcja ma ta ustawa:
    HR 861 Terminate the Environmental Protection Agency

    W tej chwili EPA jest pozbawiana srodkow na funkcjonowanie, do tego dodajmy nastawienie Trumpa i jego administracji do nowych technologii (anty) – i prawdopodobnie nie ma osoby, ktoraby papier potrzebny Muskowi odwazyla sie podpisac.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: