Strona główna » energia elektryczna » Lodówka w instalacji na prąd stały

Lodówka w instalacji na prąd stały

Archiwum

Jakiś czas temu w komentarzach padło pytanie jak do domowej instalacji zasilanej energią odnawialną dołączyć też lodówkę. Oczywiście podłączyć PV do akumulatora, akumulator do inwertera, a inwerter do lodówki ze sklepu. Koniec tematu. A teraz poważnie. Pytanie było zadane przez wspierającego blog poprzez Patreon, więc mam podwójną motywację, aby opracować ten temat. Podwójną, bo po pierwsze pierwszemu patronowi w historii bloga nie chciałem odmawiać, a po drugie temat jest po prostu ciekawy.

Dzisiejszy sposób schładzania pożywienia i mrożenia wódki jest pochodną sposobu dostarczania energii do domu. Ten sposób to gwarantowany dopływ prądu zmiennego. Dziś lepszym i tańszym sposobem dostarczania energii jest instalacja paneli fotowoltaicznych, które dostarczają w sposób przerywany prąd stały. Za pomocą inwerterów i baterii możemy z tego zrobić to co mamy dziś, czyli gwarantowany dopływ prądu zmiennego. Tylko po co? Przecież lepiej jest po prostu dostosować inne elementy systemu.

Tak sprowadziliśmy problem do pytania: „jak uzyskać gwarantowany dopływ zimna przy przerywanym dopływie energii w postaci prądu stałego?”

Skoro mamy przerywany dopływ energii i ciągłe potrzeby, to musimy tę energię akumulować w jakiś sposób. Nie mamy żadnej metody akumulacji prądu zmiennego, możemy to robić jedynie z prądem stałym lub ciepłem. A dokładniej możemy zmagazynować „zapas temperatury innej niż otoczenie”, czyli też zimna. Co jak na dziś, i zapewne jeszcze długo jest i będzie tańsze niż magazynowanie prądu. W sporej części tego będzie więc dotyczyć wpis.

Trzeba zacząć od odrobiny fundamentalnej wiedzy:

Mamy trzy dobre i dopracowane metody wytwarzania zimna*

Absolutnie najpowszechniejszą, tak powszechną, że dla większości ludzi jedyną o jakiej słyszeli, jest obieg klimatyzacyjny działający według cyklu Carnota. Czyli po prostu obieg w którym gaz roboczy jest sprężany do płynu, następnie oddaje on ciepło, a potem z powrotem je pobiera odparowując i schładzając to, co potrzeba schłodzić.

Druga metoda działa dzięki temu, że rozpuszczalność amoniaku w wodzie spada wraz z temperaturą. W zupełnym przeciwieństwie do większości innych substancji. Przez ogrzewanie można rozdzielić amoniak od wody, następnie dość łatwo skroplić amoniak, ponownie go odparować obniżając temperaturę i następnie rozpuścić w wodzie, obniżając efektywne ciśnienie amoniaku. Nieco inaczej ale na podobnej zasadzie działa cykl z chlorkiem litu lub bromu.

Trzecia metoda to ogniwa Peltiera. Działają one na zasadzie zjawiska termoelektrycznego, które sprawia, że prąd przepływający przez łączenie dwóch metali obniża temperaturę jednego z nich.**

W tym szczegółowym opisie istotne jest jedynie to, że każda z tych technologii wymaga dostarczenia różnego rodzaju energii. Dla napędu sprężarki potrzeba energii mechanicznej, dla rozdzielania wody i amoniaku cieplnej, a dla wykorzystania zjawiska Peltiera- elektryczności w formie prądu stałego.

Cykl ze sprężarką jest bez porównania najbardziej wydajny. Jeśli traktujemy dopływ energii jako koszt, a ciepło jako odpad, którego należy się pozbyć. Tak traktujemy sprawę w 99% procentach przypadków, nie dziwi więc dominacja układów w cyklu Carnota.

Jednak możemy na sprawę spojrzeć zupełnie inaczej. Czasem potrzebujemy jednocześnie ciepła i zimna, dla obu mamy ekonomiczne zastosowanie, a czasem mamy sporo ciepła, z którego części możemy  wytworzyć zimno i też znajdziemy dla niego ekonomicznej zastosowanie. A czasem mamy układ w którym mamy jednocześnie prąd stały i potrzebujemy zarówno ciepła jak tez zimna. I co więcej, zimna potrzebujemy na tyle mało, że nie zależy nam szczególnie na sprawności. To ostatnie jest dokładnie przypadkiem domu z instalacją wytwarzania elektryczności odnawialnej.

Poszukując odnawialnego sposobu wytwarzania zimna mamy dostępne dwie możliwości. Pierwsza z nich to wytwarzanie ciepła przez spalanie i wykorzystanie tego ciepła najpierw w obiegu chłodniczym, a potem jako ciepła. Druga to użycie ogniw Peltiera bezpośrednio w instalacji 12 v

Co do pierwszego, to coraz bardziej jestem przekonany, że spalanie czegokolwiek na skale domu jednorodzinnego nie ma sensu, lepiej i prościej jest całą sprawę załatwić elektrycznością. Za to w skali sieci ciepłowniczej to jest bardzo dobra idea. Zresztą realizowana w praktyce w niektórych miejscach. Choć oczywiście potrzebuje następnego zestawu rur.

Tak doszliśmy do ogniw Peltiera

Wytwarzają one różnicę temperatur na styku dwóch metali. Problem polega na tym, że metale generalnie dobrze przewodzą prąd, ale też i ciepło. Co znakomicie obniża ogólną sprawność ogniw oraz pogarsza ją w miarę wzrostu różnicy temperatur. Jest to, niestety, cecha idealnie przeciwna do tego, co jest przydatne w większości zastosowań pomp ciepła. Oznacza, że im więcej ciepła potrzeba transferować, dla utrzymania określonej temperatury, tym nie tylko potrzeba więcej energii dla wykonania pracy, ale jeszcze ta energia jest gorzej wykorzystywana, więc potrzeba jej jeszcze więcej. To sprawia, że ogniwa Peltiera są rzeczą całkowicie nieprzydatną dla np. klimatyzacji. Przynajmniej dopóki chcemy schładzać bezpośrednio powietrze.  Tu jest link do zwięzłego wytłumaczenia większości praktycznych problemów związanych z tymi ogniwami wraz z bardzo ładnym wykresem sprawności

Czy jest inne wyjście? Jest!

Ogniwo termoelektryczne z obu stron chłodzone wodą będzie pracowało przy mniejszej różnicy temperatur, czyli większej sprawności. Tak samo przy mniejszym natężeniu prądu. Ale w rzeczywistości sprawność nas interesuje z zupełnie innego powodu.

Otóż w naszym przypadku oznacza ona proporcję wytworzonego na ogniwie ciepła do zimna. Dokładniej: przy ogniwie zasilanym mocą 100 W, o sprawności 10% wytwarzamy 10 W zimna oraz cała dostarczona energia zostaje zamieniona w ciepło, do czego dodajemy ciepło przepompowane z dołu do góry. Czyli łącznie powstaje 110 W ciepła. To pokazuje, że jednak warto walczyć o sprawność, bo to oznacza po prostu tańsze ciepło. W gospodarstwie domowym zawsze potrzeba zarówno ciepła, jak też zimna. Ale zależnie od sezonu w różnych proporcjach.

Zacznijmy od tego samego co zawsze. To co zawsze, czyli, że w rozważaniach dotyczących ogrzewania domu zawsze dochodzę do konkluzji, że trudno mi sobie wyobrazić naprawdę dobry i oszczędny system grzewczy bez akumulacji ciepła.

W takim razie tu się poddaję od razu na starcie i zaczynamy od akumulatora ciepła. Takiego jak zawsze, zbiornika z wodą w którym zadaniem tejże wody jest przechowywać ciepło i się nie mieszać, utrzymując jak najwyższą temperaturę u góry i zapas zimnej wody na dole. Sposób połączenia tego z ogniwami Peltiera sam się narzuca. Należy umieścić je w postaci kilku, czy nawet kilkunastu półek, z zamocowanymi radiatorami, odpowiednio ciepłym na górze i zimnym na dole. W taki sposób gradient temperatury będzie bardzo niski czyli sprawność wysoka.

Jak wysoka sprawność?

To zależy. Jeśli gradient temperatury będzie w okolicach kilku st. C, a natężenie prądu nie większe niż połowa obliczeniowego, to możemy mówić nawet o COP rzędu 1,5. To nadal jest żałosna wielkość w porównaniu do cyklu Carnota, ale jeśli uwzględnimy, że ogniwa biorą prąd dokładnie taki jak produkują panele PV, bez strat na inwerterze, elektronice, silniku elektrycznym, baterii, etc, to te dwie wielkości zaczynają być porównywalne.

Ogniwa Peltiera mają jeszcze jedną cechę, którą tu możemy obrócić w zaletę. Układy oparte na sprężarkach mają określoną temperaturę (czy ich wąski zakres) zarówno po stronie chłodzącej jak i oddającej ciepło, co jest zależne od czynnika roboczego i jego ciśnienia, czyli w istocie od jego temperatury parowania. W przypadku ogniw Peltiera ten problem nie istnieje. Wystarczy aby przy niskich temperaturach nie spowodować zniszczenia materiału wskutek zwiększonej kruchości i naprężeń, a przy wysokich nie roztopić lutów oraz nie przekroczyć różnicy temperatur 70 st. W naszym zastosowaniu to w swej istocie oznacza brak jakichkolwiek praktycznych limitów.

W takim razie mamy zbiornik warstwowy, do którego dostarczamy prąd stały, zasilamy nim ogniwa Peltiera rozmieszczone w postaci kilku półek. W miarę dostarczanej energii woda na dnie zbiornika robi się coraz chłodniejsza, u góry coraz cieplejsza.

I co dalej?

Dalej mamy problem. A konkretnie kilka:

Pierwszym problemem jest rozdzielenie czasowe produkcji prądu i konsumpcji ciepła. To rozwiązujemy za pomocą akumulacji w perspektywie godzin i dni, w perspektywie tygodni i pór roku albo uzupełniamy instalację fotowoltaiczną o wiatrak, albo korzystamy z sieci energetycznej.

Kolejnym jest przechowywanie zimna poniżej 4 st C*** Dla potrzeb chłodzenia jest nam potrzebna temperatura niższa niż 4 C, czy to w lodówce, czy też dla zamrażania. Co oznacza płyn inny niż woda. Jako, że woda jest najlepsza (i jednocześnie najtańsza) do akumulacji ciepła w interesującym nas zakresie, to jednak należy się jej trzymać w akumulatorze. Stąd logicznie- trzeba mieć drugi akumulator, dostosowany do niższego zakresu temperatur. Ośrodka do składowania „zimna” nie trzeba długo szukać, może to być roztwór wody (bo jest najlepsza) z dowolnym alkoholem (bo łatwo się miesza i nie jest taki zły). Z czego lepiej wykluczyć alkohole toksyczne (jak metylowy) i zbyt drogie (jak etylowy). Z praktycznych wyborów pozostaje glikol. Choć z drugiej strony perspektywa posiadania np. 200 litrów zawsze schłodzonej wódki nie wydaje się taka zła. W końcu zawsze można awaryjnie trochę odlać, niczemu to specjalnie nie zaszkodzi.

Ten dolny magazyn ciepła („zimna”) jest potrzebny przede wszystkim do tego, aby nie zamrozić wody w głównym buforze, ale przy okazji świetnie poprawia wydajność całego systemu. Dokładnie dzięki jego istnieniu możliwe jest uzyskiwanie ciepła nie tylko rezystencją ale również efektem termoelektrycznym.

Pozostaje jeszcze jeden problem. W lecie będziemy mieć nadmiar ciepła. Oczywiście można je wyrzucić gdzieś bez sensu, ale po co? Można  zrobić rozwiązanie podobne jak z dolnym zakresem temperatur. Czyli podłączyć akumulator ciepła, który działałby w zakresie temperatur powyżej 95 C. Do maksymalnej praktycznej wielkości, czyli pewnie do około 150-170 C. Można zadać podstawowe pytanie – po co? Jeśli potrzebowalibyśmy po prostu ciepłą do ogrzewani domu, to lepiej, taniej i bezpieczniej jest zostać przy wodzie i ciśnieniu atmosferycznym.

Otóż po to, do czego temperatura 95 C nie jest wystarczająca. Na przykład do ogrzewania płyty grzejnej i piekarnika w kuchni. Czemu nie? A kiedy tego ciepła będzie już zbyt dużo, to dość łatwo jest wytworzyć parę i schłodzić nasz akumulator. Albo jeszcze tę parę rozprężyć w maszynie parowej…. Co bym nazwał raczej rozwiązaniem dla maniaków, ale za to dość widowiskowym.

Dolny akumulator ciepła jest potrzebny, ale sama potrzeba górnego zależy od całości projektu naszego układu i może być zupełnie zbędny.

W takim razie możemy zrobić nieco szacunków. Tak naprawdę są one bardzo proste, eufemistycznie mówiąc. Każda ilość prądu którą dostarczymy zamieni się w ciepło. Oprócz tego uzyskamy po równo ciepła i zimna tyle, ile wynosi sprawność ogniw.  Zakładając hurraoptymistyczny COP = 1 oznacza to z każdych 100 W elektryczności magiczne uzyskanie 200 W ciepła oraz 100 W zimna. Zakładanie wysokiego COP może wyglądać dziwnie, ale jest racjonalne. Otóż moduły termoelektryczne są po prostu tanie. Można bez większych problemów zamontować ich wystarczająco dla wysokiego COP, zwłaszcza kiedy radiator odprowadza ciepło do wody.

Pozostaje ostatnie pytanie- skąd prąd do tego wszystkiego?

Jeśli mówimy o domu jednorodzinnym to panele fotowoltaiczne są dobre, wygodne i względnie tanie. Dla zainteresowanych planetą i środowiskiem punkt obowiązkowy. Zainteresowani wyłącznie niskimi kosztami powinni być bliżej korzystania z sieci i drugiej taryfy, choć jaki miałaby sens instalacja 12 V w takim przypadku?

Oczywiście potrzeby grzewcze i wytwarzanie prądu z PV nieco się rozmijają międzysezonowo. Co narzuca rozwiązanie w formie małego wiatraka, którego profil znacznie lepiej by pasował do potrzeb grzewczych. Wiatrak ma swoje wady, jak hałas przy domu i sam fakt, że jest to urządzenie mechaniczne, czyli psujące się.

Każdy powinien samodzielnie wyliczyć swoją wartość kapitału. Z całą pewnością jeśli ma się wolną gotówkę zawsze warto zainstalować panele PV. To się zwyczajnie opłaca. Jeśli tej gotówki brakuje, alternatywą jest zaciąganie kredytu lub nawet wcześniejsza spłata już zaciągniętego- to wszystko wymaga samodzielnego przeliczenia. Ale już dziś, i to relatywnie małym kosztem inwestycyjnym można mieć dom nie wymagający zakupu żadnej energii, w żadnej formie.

W tym opisie brakuje tylko jednej rzeczy- jak właściwie podłączyć do tego lodówkę. Nie da się. Przynajmniej nie da się zwykłej. Potrzebne są zwłoki lodówki, albo samemu zaizolowana szafka/wnęka/pomieszczenie, gdzie instalujemy wymiennik ciepła. Jako który zupełnie dobrze może posłużyć parownik z lodówki lub klimatyzatora.

*Dokładniej rzecz biorąc odprowadzania ciepła do temperatury niższej niż temperatura otoczenia.

** zjawisko to występuje na połączeniu każdych dwóch metali, ale najmocniejsze jest na połączeniach tellurku bizmutu z niektórymi innymi stopami, zwłaszcza kobaltu

***4 st. C to temperatura maksymalnej gęstości wody. woda cieplejsza od 4 C zbiera się warstwami wyżej, zimniejsza też. Aby akumulator ciepła mógł działać prawidłowo jednej lub drugiej nie może w nim być.

Advertisements

15 komentarzy

  1. amigo pisze:

    A nie wystarczy do napędu sprężarki w klasycznym rozwiązaniu użyć silnika prądu stałego zamiast silnika prądu zmiennego jak zazwyczaj?
    Chodzi mi po głowie może nieco szalona idea, czy może warto by było zastosować w domu na normalnym okablowaniu 230V zmiennego napięcie 230V stałe. Urządzenia oporowe nawet by tego nie „zauważyły”. Większość elektroniki i tak prostuje prąd i impulsowo zmienia na odpowiednie napięcie stałe. Znalazłyby się urządzenia którym by to robiło różnicę i tu pole do popsiu dla polityków, aby urządzenia w UE sprzedawne od pewnej daty były dostosowane do prądu stałego. Zyski? Bardzo łatwe magazynowanie prądu bez problemu ze zmianą na zmienny, gdzie są straty i koszty urządzeń. Pytanie jakie napięcie zastosować? Im wyższe tym niższe koszty kabli ale droższe zasilacze impulsowe i odwrotnie. Do rozwiązania problem polaryzacji, być może asymetryczne wtyczki i gniazdka.

  2. @amigo
    To wszystko racja. Technicznie prąd stały kilkuset woltów jest fajnym rozwiązaniem. tylko istnieje jeden zasadniczy problem praktyczny, który zresztą był elementem wojny standardów pomiędzy Teslą a Edisonem. Bezpieczeństwo.
    Po kontakcie człowieka z 230 v AC zostaje bardzo nieprzyjemne wrażenie. Po 230 v DC zostaje zwęglony kadłub.

  3. @amigo
    co do sprężarki na 12/24 V DC. Tak, to moze działać. Ale krasyczne silniki potrzebują prądu rozruchowego, co wymusza akumulator w takim układzie. Przy peltierach wszystko jest takie eleganckie, całą akumulację załatwia woda, brak części ruchomych. Mi to się po prostu podoba. A że ze sprężarką uzyskanie zimna będzie sprawniejsze- pewnie że tak. Dlatego trzeba tez wykorzystać ciepło.

  4. amigo pisze:

    @Rewolucja
    A czy przypadkiem Edison nie wygrał z Teslą wojny standardów przez łatwość generacji i zmiany napięcia prądu zmiennego? Obecnie mamy zasilacze impulsowe których kiedyś nie było. Poza tym ja nadal jestem za prądem zmiennym w sieci energetycznej, na stałe warto przejść za licznikiem.
    A jeśli chodzi o bezpieczeństwo to też miałem podobne obawy, ale jak poszukać info o „napięciu bezpiecznym” to piszą, że prąd zmienny jest bardziej niebezpieczny dla człowieka. Bezpieczne napięcie dotykowe w warunkach normalnych to 50 VAC i 120 VDC. Więc może ten prąd stały nie taki zły jak się wydaje. Tak czy inaczej np. w USA (110V) bez ryzyka można by próbować przechodzić na stały w instalacji domowej.

  5. darek pisze:

    @amigo
    Wszystkie zabezpieczenia przed porażeniem prądem wymagały by wymiany, izolacje przewodów, i większość osprzętu, ponieważ są dobierane i projektowane na prąd przemienny.

    Nawet małe transformatory średniego na niskie napięcie mają moc od 25 kVA. Przetwornica DC o takiej mocy jest droższa od transformatora i szybciej się psuje.

    @rewolucja
    Z bezpieczeństwem prądu AC I DC, nie jest tak jednoznacznie.

    http://maciejdolata.inelt.pl/sep/dzialanie-pradu-elektrycznego-na-organizm-ludzki/

    Prąd przemienny z gniazdka, przy tych samych wartościach jak prąd stały, jest bardziej niebezpieczny. Natomiast niebezpieczeństwo prądu stałego, to sposób prażenia. Jeśli człowiek złapie przedmiot to go nie będzie w stanie puścić, ponieważ płynący prąd przez mięśnie zaciśnie mu dłoń na tym co dotyka.

  6. darek pisze:

    @amigo
    Pytanie w jakim celu chcesz mieć prąd stały.
    Wszystkie urządzenia mają wbudowane zasilacze do obniżenia napięcia.
    Nawet zastosowanie prądu stałego tego nie zmieni, bo dla elektroniki potrzebne są napięcia kilku voltów.
    Silniki w takiej wiertarce może pracować przy zmiennym i stałym prądzie, ale już silnik indukcyjny potrzebuje prądu zmiennego.
    Dodatkowe urządzenie jak zasilacz impulsowy to koszt, i jeszcze jeden element, który może się zepsuć.
    Nie wspominając, że uszkodzony zasilacz impulsowy może podać do sieci chwilowo napięcie wielokrotnie większe niż przewidziane. wtedy masz loterię, które urządzenie w domu zostanie uszkodzone.

  7. amigo pisze:

    @darek
    Pisałem, że sieć energetyczna nadal na zmiennym. Wyprostować można by za licznikiem. Właśnie z powodu na infrastrukturę i łatwość generacji i zmiany napięć do przesyłu. Lokalnie (prywatnie) z OZE łatwiej generować i magazynować stałe.
    Izolacje przewodów na 230VAC są chyba grubsze niż na 230VDC, bo 230 VAC jest skutecznym?
    Co do reszty trzeba sprawdzić co się nadaje, a co trzeba wymienić. Dla S-ki jest róznica DC/AC? Poza papierami? Różnicówki to być może większy problem.
    Robiłem instalację parę lat temu, dałem miejscami 4 żyłowe, teraz szkoda, że nie wszędzie. Można wtedy mieć na raz oba systemy.

  8. amigo pisze:

    @darek
    W jakim celu stałe?
    Stałe w domu to łatwość wpięcia paneli PV z akumulatorami. Bez potrzeby invertera. Moduły zasilaczy impulsowych schodzą do niedużych pieniędzy. Kluczowy byłby dobór napięcia. 48VDC czy 230V (a raczej 192 VDC w praktyce do 240 VDC)? A może oba?
    230 VDC jest ciekawe bo wiele „tradycyjnych” urządzeń mogłoby pracować. I grubość kabli nie rośnie.

  9. darek pisze:

    @amigo
    Zakładając, że masz 230V DC, to trzeba naładować akumulatory. Nie zrobisz tego bezpośrednio, potrzebna ładowarka. Jeśli zabraknie światła zasilasz z sieci, następna przetwornica AC/DC, bo masz w domu DC.
    Na dzisiaj masz albo przetwornicę DC/DC do akumulatora i potem na AC do instalacji, albo przetwornica DC/AC do instalacji i ładowarka do akumulatora.
    Oszczędności przejście na DC nie daje.

  10. m0rwen pisze:

    Potrzeby grzewcze rozmijają się sezonowo, ale chłodnicze już nie 😉

    Mówimy o taki najprostszych ogniwach? Powiedzmy TEC1-12705 po kilkanaście PLN w popularnym serwisie aukcyjnym? Czyli raptem ze 2 razy drożej niż zwykła oporowa grzałka. Trzeba by jakoś sprytnie „półkę” w beczce wykonać, bo gołego ogniwa do wody nie wrzuci. A przy 40mm szerokości ogniwa, beczka musiałaby mieć duże 2″ nyple. Zgodnie ze wskazówkami powyżej na jeden zainstalowany panel PV, należałoby włożyć z 6 takich ogniw termoelektrycznych. Prosty regulator MPPT na koniec.

    Rozumiem, że kalkulacja 2kWh ciepła i 1kWh zimna z każdego 1kWh prądu włożonego dotyczy też zasilenia układu z nocnej taryfy sieci energetycznej?

  11. TEC1-12705 dla naszych potrzeb oznacza 12 V 5A. Można użyć dowolnych innych, byle się prąd na końcu zgadzał. Cały ten tekst to opis koncepcji, a nie technicznego wykonania. Jeśli ja miałbym to robić, to raczej bym zrobił komplet półek na samodzielnym mocowaniu i to razem wstawił do bufora od góry. Kolejne wejścia do zbiornika kosztują i tak by było chyba lepiej. Ogniwa same są zaizolowana, jak mi się wydaje do poziomu wodoodporności.
    Kalkulacja dotyczy prądu stałego, przy zmiennym tracimy na konwersji. Choć może tu jest miejsce aby pomyśleć o 230 V DC i użyć jedynie samego układu prostowniczego, bez zmiany napięcia.

  12. m0rwen pisze:

    @RewolucjaEnergetyczna
    Tylko dla eleganckiego zgrania, 230 V DC po stronie fotowoltaiki przekładałoby się na circa 8 paneli i coś z 50 termo-ogniw 12V 5A (przy sugerowanym niskim ich obciążaniu), wynikowo 2kW wielkości system. Nie za dużo na potrzeby domowej chłodziarki? Ale powiedzmy, że dom można chłodzić, więc chłód się spożytkuje. Tylko ciepło latem będzie się marnować, co psuje ekonomię. Bo nie liczyłem, czy zimą dodatkowa sprawność względem zwykłej grzałki zbilansuje letnie marnotrastwo.

  13. @m0rwen
    Mamy nieregularną produkcję i nieregularne potrzeby. Nie widzę żadnej opcji aby coś się nie marnowało.
    Jak wykorzystać ciepło w lecie już kiedyś sugerowałem- podgrzewać grunt pod budynkiem, wróci jesienią i zimą.
    To dla konkretnego budynku jest możliwe do policzenia, ale by wymagało trochę pracy. Cóż… podobno wpłacający przez Patreon mogą sugerować tematy na następne wpisy..

  14. uuyy pisze:

    Sprawniś inwertera Inwerter ORVALDI
    Plus Duo Solar 3kVA
    >95% ( obciążenie rezystancyjne, akumulatory w pełni
    naładowane )
    SERWIS – Moduł elektroniczny (rozruch) do sprężarki 24V DC – sterownik lodówki
    Najprostszy rozwiązanie prądu stałego najtansze.

  15. uuyy pisze:

    Enphase Energy wprowadza na rynek nowy mikroinwerter
    Jak poinformował portal Gramwzielone.pl, amerykański producent Enphase Energy wprowadza na rynek nowy mikroinwerter mający charakteryzować się znacznie lepszymi parametrami od swoich poprzedników. Nowy mikroinwerter będzie sprzedawany również jako element „inteligentnych” modułów fotowoltaicznych, oferowanych przez czołowych producentów, dzięki czemu będą one od razu dostosowane do pracy w środowisku AC.

    http://www.cire.pl/item,144044,1.html?utm_source=newsletter&utm_campaign=newsletter&utm_medium=link&apu=13179

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: