Strona główna » ogólne » Trump wypowiada Porozumienia Paryskie i co z tego wynika?

Trump wypowiada Porozumienia Paryskie i co z tego wynika?

Archiwum

Donald Trump zadecydował o wystąpieniu USA z Porozumień Paryskich. Porozumienie to jest częścią porozumień klimatycznych pod egidą ONZ i zostało podpisane przez olbrzymią większość państw na świecie. Konkretnie nie podpisały go Nikaragua i Syria. Z czego ten drugi kraj jest właściwie usprawiedliwiony, bo w trakcie negocjacji już trwała tam od wielu lat wojna domowa, więc trudno by było wymagać skutecznej implementacji, a nawet zamiaru implementacji porozumień tego typu. Takie życie.

Czyli faktycznie jedynym państwem nie mającym zamiaru uczestniczyć w porozumieniu jest Nikaragua, prawda?

Nieprawda. Nikaragua ma i realizuje jeden z ambitniejszych planów przestawienia energetyki na odnawialną. Do 2020 zamierzają osiągnąć 90% produkcji elektryczności z OZE. I to zapewne zrealizują, być może szybciej niż w planie. Jak na naprawdę biedny kraj to są ambitne zobowiązania i dobre zarządzanie. Efektywnie ten mały i biedny kraj robi więcej niż wypadający na nich udział i nie oczekuje za to żadnego dodatkowego wsparcia, dotacji, ani nawet podziękowań. Jak mi się wydaje, władze Nikaragui po prostu programowo nie przystępują do żadnych porozumień, których stroną są USA, uznając ten kraj za skrajnie agresywny, a przy tym niepoważny i niegodny zaufania. Cóż, wydaje się, że akurat tym razem to oni mieli rację.

W takim razie czy USA są jedynym krajem na świecie aktywnie negującym konieczność polityki klimatycznej?

I tak i nie. Tak, ponieważ dziś są jedynym krajem na świecie, który ma możliwości ekonomiczne, polityczne i gospodarcze współdziałania w celu obrony naszej planety i nas samych przed usmażeniem i otwarcie zapowiada, że tego nie będzie robić. Nie, ponieważ jeśli usuniemy z tej listy słowo „otwarcie”, to są jeszcze co najmniej dwa państwa które są stronami porozumień paryskich, ale z ich deklaracji wynika, ze nie ma mają najmniejszego zamiaru robić czegokolwiek, a dostarczone zobowiązania były stertą lipnych ogólników*.

Pierwszym z nich, i najważniejszym, jest Rosja. Ku zdziwieniu wielu obserwatorów (w tym i mnie) był to kraj, który dostarczył jako jeden z pierwszych swoją listę zobowiązań i plan ograniczenia emisji CO2, kiedy wszyscy spodziewali się z ich strony obstrukcji i sabotażu. Sprawa się wyjaśniła po przeczytaniu. Praktycznie cały świat do sprawy podszedł poważnie, rządy zaplanowały jakąś ścieżkę zmniejszania emisji bazując na możliwościach gospodarczych, interesach, możliwych kierunkach rozwoju, zasobach intelektualnych i finansowych. Rosyjska deklaracja w skrócie brzmiała „mamy was wszystkich w d…, będziemy robić to samo co dotychczas, ale deklarujemy, że zasadzimy jakieś drzewa i to ma pochłonąć coś tam, a potem je spalimy zamiast węgla”. Była to oczywista kpina, być może obliczona na to, że część innych krajów skopiuje tę deklarację i całe porozumienie zmieni się w parodię. Ten zamiar raczej nie wyszedł, różne deklaracje były różnej jakości, ale raczej poważne. Podobną do rosyjskiej dostarczył tylko jeden kraj. Bardzo podobną, wyglądającą w swej istocie jak tłumaczenie. Była to Polska.**

Aspekty prawne

Wobec zdominowanego przez Republikanów Kongresu, Prezydent Obama uznał, ze jedyną polityczną możliwością przystąpienia do porozumień paryskich jest zarządzenie prezydenta, a nie formalna ratyfikacja przez parlament. Co też sprawia, że wystąpienie może się odbyć w tej samej formie. Ale nie może mieć natychmiastowego skutku. Konkretnie sam traktat przestanie obowiązywać USA zaraz po następnych wyborach prezydenckich. Co jednak jest istotne i oczywiste, administracja federalna już od razu zacznie działać, tak, jakby tego traktatu nie było. Właściwie działa w ten sposób już od pewnego czasu, np. przez uchylenie przepisów nakazujących firmom raportowanie o wyciekach metanu. Serio, obecnie w USA nie tylko nie ma żadnych sankcji z powodu nieszczelności instalacji przemysłowych, ale obecnie nie trzeba tego nawet zgłaszać władzom w żaden sposób.

Porozumienie paryskie jako takie nie zawiera żadnych sankcji, ani nawet twardych zobowiązań. Donald Trump zwyczajnie kłamał mówiąc, że wynegocjuje lepsze i wtedy USA powrócą do porozumień paryskich. Mogą zmienić swoją deklarację bez wypowiadania umowy. Za to jest dość prawdopodobnym, że będą mogli wrócić jedynie deklarując większe cele redukcji i też większe wsparcie dla redukcji w biedniejszych państwach. Więc gdyby miał jakikolwiek zamiar uzyskać „lepsze” warunki dla USA, to pozostałby w porozumieniu. ***

Kolejną sprawą, bardzo istotną, są ewentualne reperkusje prawne. W samym traktacie nie ma żadnych mechanizmów represyjnych i teoretycznie nic za jego łamanie nie grozi. Teoretycznie, bo są ogólne zasady WTO (World Trade Organization). Zarówno pozostawanie poza tak powszechnym traktatem jak i łamanie jest argumentem dla podniesienia zarzutu nieuczciwej konkurencji w handlu międzynarodowym. Co jest sprawą do oceny przed sądem przy WTO, który określa wysokość strat i nakłada prawo do nałożenia karnych ceł na wyroby z danego kraju w celu pokrycia tych strat. Problem wysokości strat w takim przypadku sam w sobie jest dość skomplikowany. Czy obejmowały wyłącznie wydatki inwestycyjne, których nie poniosą firmy z USA, przez co mają lepsze przepływy kapitałowe (bo wcale nie koszty). Czy jednak byłaby to kwestia zgromadzenia kapitału na inwestycje w OZE i elektryfikację transportu, które będą musiały poczynić inne kraje zamiast USA? A może też pokrycie kosztów zmian klimatycznych w proporcji do emisji jakie USA miały ograniczyć? Jakakolwiek linia orzeczeń by by nie była, sprawa jest bardzo, bardzo poważna. Pierwszy raz (chyba w ogóle w historii) mówimy o potencjalnej możliwości zorganizowanych, ogólnoświatowych sankcji wobec supermocarstwa. Bo nawet napoleońska blokada kontynentalna była od tego bardzo daleka.

Reakcja polityczna w USA była bardzo szybka

Co nie jest niczym dziwnym, bo poparcie dla polityki przeciwdziałania zmianom klimatycznym, ochrony środowiska, itp. jest w USA na poziomie stabilnie powyżej 70%

W ramach pierwszych reakcji Elon Musk oraz prezes Disneya zrezygnowali z uczestniczenia w radzie gospodarczej przy Prezydenicie USA.

Gubernatorzy Kalifornii, Nowego Jorku i stanu Waszyngton praktycznie zaraz ogłosili, że oni nadal będą przestrzegać porozumień paryskich i tak kierować polityka, aby możliwe było dotrzymanie zobowiązań przez cały kraj. Wkrótce przyłączył się do nich burmistrz Pittsburga. Swoją drogą to miasto zostało bezpośrednio wywołane przez Trumpa jako jego wyborcy co do których ma zobowiązania rezygnacji z polityki klimatycznej. Cóż, ani nie będzie rezygnacji w tym mieście z polityki klimatycznej, ani to nie byli jego wyborcy, bo tam Clinton wygrała 55 do 39. Trump za to wygrał w mieście Paris, w Teksasie, ale stwierdził, że ich reprezentować nie będzie. W ciągu mniej niż doby w tym porozumieniu znalazło się 86 burmistrzów miast mających łącznie 40 milionów mieszkańców i cały czas przybywa. W tym są, co właściwie oczywiste, burmistrzowie wszystkich większych miast Kalifornii. A także New York City.

To oznacza, że na poziomie miast i stanów istnieje w Kalifornii i Nowym Jorku konsensus co do konieczności przestrzegania porozumień paryskich. A to już jest 40% gospodarki USA i znacznie większy odsetek potencjału eksportowego. Realnie rzecz biorąc, wystarczy, że te stany i miasta zrezygnują z używania paliw kopalnych w energetyce i poczynią realne kroki w stronę eliminacji pojazdów spalinowych z transportu. Co już robi zarówno stan Kalifornia, jak i spora część miast tamże, a New Jork City pod rządami Michaele Bloomberga także wszedł na tę ścieżkę. Którą również obecne władze konsekwentnie podążają.

Oprócz samego nastawienia członków rady przy prezydencie, oddzielną sprawą są deklaracje energetyczne firm

To jest następna, niezwykle istotna sprawa.

Kampania na rzecz deklaracji klimatycznych firm trwa już od pewnego czasu. Realny nacisk konsumencki jest na tyle silny, że właściwie wszystkie firmy dostarczające dóbr na konkurencyjnych rynkach (co dotyczy np. odzieży, ale samochodów znacznie mniej) faktycznie musiały zadeklarować ambitne cele ograniczania emisji CO2 i je realizować. Wielkie firmy IT generalnie zadeklarowały zmniejszenie emisji CO2 ze swej działalności do zera i są na dobrej drodze do tego.

Dla całości obrazu pozostaje jeszcze jeden aspekt:

Reakcja międzynarodowa

Ze strony głównych światowych aktorów można ją podsumować bardzo prosto: uznanie, że USA pod rządami Trumpa nie należą do grona cywilizowanych państw. Tak po prostu. Chiny oraz UE zadeklarowały, że nie tylko dotrzymają porozumień, ale zrobią wszystko, aby porozumienie klimatyczne spełniło swoją rolę. Czyli powstrzymanie ocieplenia poniżej 2 st. C, a jeszcze lepiej poniżej 1,5 C. I w tym celu mają zamiar pogłębić współpracę gospodarczą.

Przemówienie prezydenta Francji, wygłoszone po angielsku było po prostu bardzo dosadne, jak na głowę państwa. Premierzy Niemiec i Chin określili wypowiedzenie porozumien jako „ridiculos”.

W skrócie, po europejskim turnee i wypowiedzeniu porozumień klimatycznych, USA pod rządami Trumpa jest uznawane za kraj poza wiarygodną społecznością międzynarodową. Czyli potencjalny obiekt sankcji, a nie partnera do porozumień. Można się było tego spodziewać, ale szybko poszło.

Teraz pozostaje czekać i patrzeć jak wszyscy, którzy mają do załatwienia porachunki z USA skorzystają z okazji występując do WTO o zgodę na karne cła. I nie, to nie uderzy ani w Google, ani w Facebooka. To są firmy z Kalifornii, które same też traktują kwestie klimatyczne w poważny sposób. A nawet gdyby nie traktowały, to i tak energetyka odnawialna dostarcza tańszej energii, co przy serwerowniach ma olbrzymie znaczenie.

Karne cła uderzą w tych, którzy się nie przyłączą do ochrony klimatu

W przedsiębiorstwa węglowe, naftowe oraz wielkie rolnictwo. Czyli te grupy przemysłowe, które tradycyjnie wspierały republikanów oraz samego Trumpa.

To co już sie stało to natychmiastowy i raczej trwały wzrost determinacji wszystkich głównych aktorów zakresie polityki klimatycznej. Zarówno wewnętrznej, jak też międzynarodowej. W przypadku Chin trudno mi sobie wyobrazić aby mogli robić jeszcze więcej w polityce wewnętrznej, ale w przypadku promowanych rodzajów eksportu, wpływu na trzeci świat, owszem, mogą jeszcze trochę więcej. Za to Europa ma spore możliwości przyspieszenia dekarbonizacji gospodarki. I one zostaną w jakiejś części wykorzystane. Nie tylko dla zmniejszenia misji gazów cieplarnianych. Przede wszystkim dla przekonania uczestników życia publicznego, że nie ma odwrotu ani postoju. Albo jest zmniejszanie emisji albo bankructwo. Co wymaga wiarygodności i stabilności polityki oraz wsparcia dla normalnych uczestników oraz bezwzględnego tępienia cwaniaków i oszustów.

W tej ostatniej kategorii mamy dwa naprawdę spore podmioty. Pierwszym jest Volkswagen Auto Group. Ostatnio okazało się, że dieselgate dotyczy nie tylko USA, ale kwestia poziomu emisji NOx dotyczy także europejskich modeli Audi A7 i A8

Drugim zaś nałogowym kanciarzem są specjaliści od lasów Schodingera- jednocześnie spalanych i pochłaniających CO2. Jedni tacy i tak już mają zestaw sankcji na głowie, może przybędą następne. Drudzy zaś mają w tym przypadku pecha być członkiem UE, więc potencjalnych możliwości nacisku jest znacznie więcej.

To wszystko jest po prostu powiązane. Istnieje dookoła świata determinacja, aby szkody dla klimatu, których chce dokonać Trump i spółka jakoś zrównoważyć. I najpoważniejsi aktorzy wykorzystają dostępne metody ekonomiczne i polityczne aby to zrobić. Po prostu.


Jak zwykle zapraszam na Facebooka oraz do wsparcia przez Patreon.


*Co najmniej dwa państwa, bo przyznam, że nie czytałem wszystkich deklaracji państw dla realizacji porozumień, ale przeczytałem sporo z nich, a przejrzałem większość. Kpiny na poziomie rosyjsko- polskim nie widziałem.

** Proszę tu nie włączać dyskusji politycznych, bo akurat ta sprawa była ponadpartyjna. propozycje przygotował rząd Kopacz, a może jeszcze Tuska, a porozumienie podpisywał i negocjował rząd Szydło. Z czego pomysłu zalesiania jako głównej metody ograniczania emisji entuzjastycznie bronił min. Szyszko i rosyjską kpinę ze środowiska przedstawiał jako swój autorski wkład w nauki klimatyczne.

*** Użyłem cudzysłowu, bo dla państwa przemysłowego, którym jeszcze są USA lepsze warunki to w istocie możliwość jak najszybszego opanowania nowszych technologii oraz sfinansowania eksportem rozwoju produkcji masowej, a nie zmniejszania inwestycji, do czego w istocie prowadzi zmniejszenie skali ograniczania emisji. To samo częściowo dotyczy też Polski.

Reklamy

5 komentarzy

  1. […] dla całego świata. W Polskich mediach narazie na ten temat cisza, warto więc zapoznać się z tekstem wnikliwie analizujacym cala sprawe, zanim pojawią się jakieś ogłupiające […]

  2. Ciekawy pisze:

    Cytat: „W ramach pierwszych reakcji Elon Musk oraz prezes Disneya zrezygnowali z uczestniczenia w radzie gospodarczej przy Prezydenicie USA.

    Gubernatorzy Kalifornii, Nowego Jorku i stanu Waszyngton praktycznie zaraz ogłosili, że oni nadal będą przestrzegać porozumień paryskich i tak kierować polityka, aby możliwe było dotrzymanie zobowiązań przez cały kraj. Wkrótce przyłączył się do nich burmistrz Pittsburga.”

    Cytat ten wskazuje, że jest to podobna negacja rządu USA jak w Polsce, oczywiście w skali. Długofalowo jednak nie ma szans zaniechania OZE.
    Po prostu; technologicznie jest możliwość zastępowania energii z kopalin na OZE. Są jednak bariery finansowe i najważniejsza bariera, zmowa producentów energii konwencjonalnej. Tak ja to widzę.
    Nie znam prawa amerykańskiego i nie wiem, czy Gubernatorzy zwyciężą z kartelem producentów konwencjonalnej energii.

  3. @ciekawy
    USA są państwem federalnym i jest zamknięta, dość krótka lista uprawnień rządu federalnego. To są w największym uproszczeniu wyłącznie sprawy zewnętrzne i międzystanowe. Polityka klimatyczna, a zwłaszcza ochrony środowiska może być realizowane zarówno przez USA jak też stany czy miasta.
    Jeśli na czele rządu federalnego stoi człowiek, który ma w sprawie podstawowej dla planety zdanie inne niż właściwie wszyscy inni światowi przywódcy i do tego nie posiada żadnego wykształcenia, żadnej szerszej wiedzy o świecie i nie rozumie podstaw nauki to można z bardzo dużym prawdopodobieństwem założyć, że to on się myli, a nie prawie 100% innych ludzi w takiej sytuacji. Włącznie z b. dobrze wykształconym i bardzo pracowitym jego poprzednikiem na tym stanowisku.
    Międzystanowe porozumienie nie jest żadną obstrukcją, je po prostu przejęciem tych zobowiązań przez inne podmioty, całkowicie uprawnione do tego.
    A na dziś ta lista jest już dużo dłuższa

  4. gszczepa pisze:

    Jakie jest właściwie stanowisko Korei Północnej?

  5. Przystąpili, i to we względnie poważny sposób. Oni ze zmianami klimatycznymi już mają problem, a że kwestia wyżywienia populacji nie jest tam łatwa, to nawet ich władze widza problem jako poważny. Przy okazji liczą na transfer technologii przy okazji instalacji OZE.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: