Strona główna » ogólne » Jak przeprowadzić rewolucje energetyczną na serio?

Jak przeprowadzić rewolucje energetyczną na serio?

Archiwum

Reklamy

Rewolucja energetyczna to zmiana sposobu pozyskiwania i użytkowania energii. W naszym, współczesnym przypadku, z paliw kopalnych na energię odnawialną. Ona trwa, bo ma sens sama w sobie. Ma jeszcze większy sens dla nie usmażenia naszej jedynej planety.

Skoro przy okazji mamy mnóstwo niewykorzystanych mocy produkcyjnych i bezproduktywnego kapitału, to czemu by wykorzystać tego co leży bez sensownego użytku i zająć się nowymi technologiami na poważnie?

Najpierw zdefiniujmy jak ma wyglądać przyszłość.

Na pewno ma być bez paliw kopalnych. To znaczy bez wydobycia i spalania ropy naftowej, gazu ziemnego i węgla. I na pewno zostajemy z wygodami cywilizacji przemysłowej. A konkretnie to ulepszamy wszystko co jest możliwe, zostajemy z czystym powietrzem, wygodnymi domami i efektywnym transportem.

W takim razie co robimy?

To co na dziś się dzieje, tylko na poważnie. Nie na ćwierć gwizdka, tylko całą naprzód, starając się wykorzystać dostępny potencjał naukowy i gospodarczy. Co oznacza:

1.Generacja elektryczności musi zostać oparta w całości i jak najszybciej na źródłach odnawialnych.

2. Przestawienie transportu na źródła odnawialne. To oznacza:

a) zmniejszenie znaczenia samochodów osobowych w transporcie. Łatwo i prosto można to zrobić w miastach, poprawiając infrastrukturę rowerową i integrując ją z transportem publicznym. Na terenach pozamiejskich samochód jest dobrą i trudną do zastąpienia rzeczą, wiec tam zostaje.

b) szybka i całkowita elektryfikacja transportu publicznego. Z b. nielicznymi wyjątkami (autobusy dalekobieżne) jest to w całości możliwe i opłacalne dziś.

c) Maksymalna możliwa elektryfikacja transportu towarowego.

3. Drastyczne ograniczenie (do wartości bliskich zeru)  używania ogrzewania i klimatyzacji w nowych budynkach; modernizacja istniejących jak najbliżej takiego standardu.

4. Modernizacja procesów przemysłowych w kierunku zastępowania paliw elektrycznością i produkcji paliw z odpadów przemysłowych (biogazu w produkcji spożywczej, paliw syntetycznych w papierniach, etc.).

I to tyle. W tych ogólnych kierunkach mieści się mnóstwo rzeczy, które leżą w zasięgu dzisiejszych możliwości technologicznych i ekonomicznych. Nawet jeśli czegoś z powyższych rzeczy jeszcze nie ma na rynku (jak przyzwoitego zasięgu dużych ciężarówek elektrycznych), to większość tego co potrzebujemy jest możliwa technicznie i może być łatwo dostarczona, jeśli będzie popyt. I jeśli wykorzystamy dostępnych ludzi i kapitał. Można się zapytać skąd ich wziąć? Cóż, po pierwsze są olbrzymie zapasy nie wykorzystanej fachowej siły roboczej i leżącego kapitału. Stal, podstawowy surowiec przemysłowy,  jest dziś obłędnie tania, co pokazuje jak olbrzymia jest rezerwa nie wykorzystanych mocy produkcyjnych. A po drugie- jeśli zaprzestaniemy inwestycji w wydobycie, przerób i zużycie paliw kopalnych, to będziemy mieć jeszcze większe możliwości inwestycyjne.

Sprawa energetyki jest tak naprawdę już dziś prosta. Wiadomo, że to da się zrobić, w miarę dokładnie wiadomo jak. Oczywiście oprócz energetyki wiatrowej i słonecznej potrzeba jakiś źródeł elektryczności dostępnych na żądanie i/lub możliwości magazynowania energii. W tej roli znakomicie sprawdza się energetyka wodna, ale gdzie jest jej zbyt mało, równie dobrze można używać baterii, lub, kompletnie w ostateczności, jakiejś energetyki cieplnej. Przecież paliwa odnawialne są i będą, jest ich tylko sporo mniej niż kopalnych.

Transport to jest znacznie większy problem i znacznie bardziej skomplikowany. Dziś oparty w olbrzymiej swej większości na paliwach kopalnych. Choć w mniejszym stopniu niż się to może wszystkim wydawać. Jedna, drobna część, to transport, który już dawno został zelektryfikowany (i jest dziś zasilany elektrycznością odnawialną…), jak zelektryfikowana kolej, tramwaje, trolejbusy, etc. A druga część to nowa fala elektryfikacji, tym razem bateryjnej. Sytuacja na dziś jest taka, że obecna technologia pozwala na elektryfikację właściwie każdego środka transportu, z bardzo nielicznymi wyjątkami, typu samoloty międzykontynentalne i statki o większym zasięgu. Kwestia jest kosztów, a konkretnie to „drobnego” problemu konieczności szybkiego zwiększania produkcji ogniw litowych.

Już dziś etanol w benzynie, stanowiący 5-10% jest w większości pochodzenia rolniczego, a nie kopalnego. Tak samo istnieje drobny udział biodiesla w oleju napędowym. Wystarczy jedynie zmniejszyć maksymalnie popyt na paliwa płynne, a ta drobna część po prostu powinna wystarczyć na te potrzeby, które trudno będzie zastąpić elektrycznoscią.

Co nas sprowadza do następnej części problemu- konieczności drastycznego zmniejszenia używania samochodów osobowych. Co jest najłatwiej i najprościej zrobić tam, gdzie nie mają one żadnego sensu, czyli dla codziennych dojazdów do pracy/szkoły. Co wymaga komunikacji publicznej o akceptowalnej jakości i roweru jako istotnego sposobu transportu w mieście. Że to jest możliwe i jak to zrobić można sprawdzić w Kopenhadze, Amsterdamie i wielu innych miastach dookoła świata. Samochody osobowe są pożytecznymi rzeczami i mają swoje miejsce w życiu i gospodarce. Ale to miejsce nie znajduje się w centrach miast!

Następną rzeczą jest kwestia ogrzewania (i częściowo tez klimatyzacji). Z dziś dostępnymi materiałami i technologiami, w budynku zaprojektowanym i wykonanym z minimalną ilością zdrowego rozsądku, ogrzewanie w ogóle nie jest potrzebne. Klimatyzacja przeważnie też nie. Problemy w większym stopniu polegają na nieudolności projektantów, inwestorów i regulacji, niż czymkolwiek innym. Druga sprawa to oczywiście istniejące budynki. Jedne jest termomodernizować łatwiej, inne trudniej, innych nie ma sensu ze względu na zbliżający się koniec ich użytkowania, a jeszcze innych, jak np. zabytki, właściwe zmodernizować nie można. Ale zawsze można spalanie paliw kopalnych zastąpić elektrycznością i magazynować energię w postaci ciepła. Dzięki temu w sieci może być proporcjonalnie więcej trudnych to regulacji źródeł energii, etc.

Efektem będą miasta przypominające Kopenhagę, czy Amsterdam, a to przecież zupełnie dobre miejsca do życia. W miarę możliwości połączone sprawną i szybką koleją elektryczną, co też jest zwykle przyjemną formą przemieszczania się.

Śmiało można przypuszczać, że astma byłaby rzeczą zasadniczo nieznaną w tak zreorganizowanym świecie. Podobnie część alergii, chorób układu oddechowego i innych tego typu rzeczy. Niektórzy ludzie by się przy okazji dowiedzieli jaki naprawdę kolor ma niebo, a inni zaoszczędzili sporo na odmalowywaniu elewacji budynków. Obie te rzeczy wydają się raczej pozytywne.

A jak to zrobić?

Pierwsza i najważniejsza rzeczą, jest zwolnić kapitał. Który dziś jest inwestowany w rzeczy związane z paliwami kopalnymi, a następnie, w celu ochrony tych inwestycji, inwestorzy i banki razem lobują za utrzymaniem dotychczasowego systemu. Z tego wynika pierwszy postulat:

Zakaz jakichkolwiek inwestycji w dalsze zwiększanie eksploatacji lub zużycia paliw kopalnych. Bez ściem o „zwiększonej efektywności, po prostu koniec. Wyroby istniejących fabryk można produkować i sprzedawać, fabryk nie można przebudowywać. Istniejący majątek można remontować i wymieniać sprzęt, jeśli nie ma alternatywy, nowych rzeczy uzależnionych od paliw kopalnych budować nie wolno.

Wedle tej filozofii- nadal można produkować samochody spalinowe, ale nie można by było zbudować fabryki silników spalinowych. Można wydobywać ropę, ale nie można wiercić nowych szybów. Można w hurtowni wymienić ciężarówkę na spalinową, ale nie można zwiększyć taboru o nowe spalinowe, można wymienić piec na nowy, ale nie można zbudować nowego budynku opalanego węglem, gazem lup olejem. Choć można by było kupić nowy samolot dużego zasięgu, bo na dziś nie ma alternatywy. Tymczasowo również małego zasięgu, bo na rynku jeszcze nie ma dostępnej alternatywy (choć jest technicznie możliwa, dla dalekiego zasięgu nie jest), etc.

To jest pierwszy z filarów

Drugim musi być potężny plan inwestycyjny. Przecież ścieżki rowerowe, jakkolwiek tanie nie są, same się nie zbudują. Elektrownie wiatrowe i słoneczne w ogóle tanie nie są. Termomodernizacja prawie wszystkich budynków to plan na pokolenie. Każda z tych rzeczy wymaga pracy i kapitału. Pracownicy dziś siedzą na śmieciuwkach w call centers, a kapitał na kontach. W rewolucji energetycznej potrzeba setek tysięcy monterów i techników w samej Polsce, siłą rzeczy płatnych lepiej niż minimalna, a zyski? Wiadomo, ze muszą być lepsze niż na koncie, czy zaparkowane w mieszkaniach.  Samo spojrzenie na program pokazuje, że dominujące musza być inwestycje klasy średniej i sektora państwowego, co też narzuca określone postulaty podatkowe i budżetowe.

To co powyżej to jest sensowny program minimum. I wcale nie będę się upierał, że kierunek polityki musi, czy nawet że powinien być egzekwowany nakazami i zakazami. Stosowne metody podatkowe mogą być równie dobre, czy lepsze. Może np. lokalne przepisy zakazujące istnienia bezpłatnych miejsc parkingowych? I stosownie ograniczające ich ogólną liczbę. Czemu nie? Ogólnie uczciwą i sprawiedliwą rzeczą byłoby, gdyby system przemysłowy który zyskał na emisjach CO2 dziś zwyczajnie sfinansował ochronę przed tym co możemy stracić.

Wiadomo, że cały nowy system będzie działać, bo w rożnych miejscach działają wszystkie jego elementy. Wiadomo też że cały będzie znacznie bardziej efektywny gospodarczo, bo ze zmniejszonymi kosztami uzyskania ciepła, transportu i energii po prostu musi być.

I wiadomo, że jest to jedyna droga jaka w ogóle ma sens. I dlatego propozycja opisana powyżej, że np. dopuszczamy nadal swobodną sprzedaż pojazdów spalinowych, bez specjalnych podatków czy zezwoleń powinna być uznana za skrajnie pronaftową w obecnej sytuacji. Ale nie jest. To jakiekolwiek postulaty drobnego ograniczania inwestycji w wydobycie lub zuzycie paliw kopalnych bywają uważane za ekstremizm. I to jest smutne.

Przecież, realnie rzecz biorąc, nikt o zdrowych zmysłach nie wróży paliwom kopalnym długotrwałej przyszłości. Kwestia jest tempa i sposobu odchodzenia od nich. A to, co ja powyżej zaproponowałem, to jedynie przyspieszenie tego tempa do poziomu, w którym nie będziemy marnowali ludzkiej wiedzy, pomysłowości i zasobów na na… No właśnie- na co? Czemu służy w roku 2017 rozbudowa stacji benzynowej?

Reklamy

10 Komentarzy

  1. energetyk pisze:

    Zlikwidować komunikację autobusową w mieście i zastąpić ją autobusami elektrycznymi jako najtańszym środkiem komunikacji miejskiej. Auta spalinowe odchodzą już do lamusa i to jest proces nie do zatrzymania. Nie wiem, dlaczego mocno inwestują miasta w tramwaje. Sentyment za odchodzącą epoką?

    Komunikacja rowerowa w miastach? W naszym klimacie może parę miesięcy.

    Energetyka oparta całkowicie na źródłach odnawialnych? Jest to możliwe, na pewno za dwadzieścia lat nie będziemy mieli konwencjonalnych elektrowni.
    Jeden jest tylko problem; finansowanie tej rewolucji i zmiana ludzkich przyzwyczajeń, może najtrudniejsza w tym zestawieniu.

  2. McDoman pisze:

    Natrafiłem na interesujący symulator ‚my 2050’. Fajnie pozwala zobaczyć jak poszczególne działania w zakresie szeroko pojętej energetyki przekładają się na bilans energetyczny. Dane symulacji ustawione są dla Belgii, ale w necie jest też wersja dla UK.

    http://webtool.my2050.be/index.html?levers=1111211111111/en

  3. Fajne. I wygląda jakby zupełnie dobrze liczyło. Pewnym odpowiednikiem postulatów z tekstu w tym programiku jest pełna i radykalna inwestycja w usprawnienie transportu i ogrzewania, wzrost produkcji przemysłowej i inwestowanie w PV i wiatr z redukcją zależności od biomasy.

  4. grisby pisze:

    Aż dziwne, że nie wspomniałeś w tym wszystkim o idei podatku węglowego z pełną redystrybucją zbieranych przychodów podatkowych w formie renty obywatelskiej.
    Idea dość szeroko opisywana (w polskich źródłach m.in. w ‚Rewolucji energetycznej (…)” Marcina Popkiewicza) i powoli zdobywająca uznanie a wydawałoby się wystarczająca do pełnej stymulacji powyższych niezbędnych inwestycji na zasadach rynkowych.

  5. Książki Popkiewicza nie czytałem w wersji wydanej, za to znałem ją przed wydaniem, na wielu etapach. Podatek węglowy z pełną redystrybucją to jest IMO b. głupie połaczenie dwóch względnie dobrych pomysłów.
    Podatek węglowy dla finansowania inwestycji- tak, jestem za. Ale wyłącznie do celów inwestycyjnych. Połączenie redystrybucji z inwestowaniem brzmi jeszcze lepiej, czyli wspieramy biedniejszych dotacjami do redukcji emisji, jak np. ocieplanie domów. Ale podatek węglowy w celu konsumpcji to jest szaleństwo, bo przychody z tego podatku w założeniu mają spadać, bo ma on działać w celu zmniejszenia bazy podatkowej (emisji CO2)
    A powszechna redystrybucja to idea dochodu podatkowego, co do której jestem lekko za, ale nie mam żadnego mocnego zdania.

  6. Wojtek inzynier pisze:

    Jakoś nie lubię tego portalu, bo nie pierwszy raz widzę na nim atak na zieloną energetykę w Niemczech. Można jednak poprosić o kilka zdań komentarza?
    http://www.energetyka24.com/725490,brudne-poczatki-kryzysu-energiewende-burzone-koscioly-wypedzenia-komentarz

  7. @Wojtek Inzynier
    Jak zawsze nakłada się kilka spraw.
    1. Tak, Energiewende jest spowalniane. Nie „ulega spowolnieniu”, tylko jest w świadomy sposób spowalniane i można bardzo dokładnie pokazać palcem CDU i rząd Merkel. Nic nie robią nagle i to wszysto sie dzieje, ale coraz gorzej i coraz wolniej.
    2. Jednym z efektów jest nie zamykanie elektrowni węglowych. Pomimo ich kompletnej zbędności dla potrzeb sieci. A nawet gorzej, bo Niemcy produkują cały czas nadwyżki prądu, który zalewa kraje dookoła.
    3. Co do tej konkretnej elektrowni wiadomo było od co najmniej 15 lat, może i 30, że będzie rozbudowywana w tym kierunku.
    4. Mieszkańcy dostali za domy prawie bezwartościowe, bo w okolicy bez pracy i gospodarki odszkodowania solidnie powyżej rynkowych, bo takie tam mają przepisy.
    5. Więc to nie mieszkańcy protestowali, oni są szczęśliwi jak świnie w deszcz, protestowali Zieloni. Nie dla samego protestu, tylko dlatego, że ta rozbudowa jest pozbawiona sensu z punktu widzenia sieci i solidarności europejskiej. Oprócz normalnych rzeczy które oprotestowują Zieloni.

  8. Wojtek inżynier pisze:

    Dziękuję za odpowiedź

  9. nikt pisze:

    Jak jestem zwolennikiem elektryki w komunikacji, tak okazuje się, że nie tak szybko w naszych realiach klimatycznych. Użytkownicy (Kraków) skarżą się na awarie nękające takie autobusy. Ich niezawodność jest znacznie niższa niż spalinowych i ma to miejsce szczególnie w chłodniejszych porach roku. Niestety to daje czarny piar całej idei, bo inne samorządy uważnie obserwują i wstrzymują się z zakupami :/

  10. futrzak pisze:

    @nikt:

    co sie w tych autobusach psuje?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Follow rewolucja energetyczna on WordPress.com
%d blogerów lubi to: