Strona główna » Posty oznaczone 'transport bez paliw kopalnych'

Archiwa tagu: transport bez paliw kopalnych

Nowy, ciekawy rok

Najbliższy rok będzie ciekawy.  Przede wszystkim rewolucja wchodzi do mainstreamu. Już nie jako ciekawostka, tylko kolejne technologie, powszechne lub eksperymentalne, które potrafią to co dotychczasowe oparte na paliwach kopalnych, tylko lepiej.

Jedna z tych technologii właśnie sobie dziś obejrzałem. Wyścig samochodowy. Kilkusetkonne potwory Niby nic bardziej brudnego i odrzucającego dla wszelkich miłośników zrównoważonego rozwoju. Nieprawda. Samochody były elektryczne. Zresztą właśnie z pojazdami elektrycznymi będą dziać się jeszcze lepsze rzeczy.

(więcej…)

Reklamy

Amoniak i limit cen gazu.

Rozsądnie myślący sceptycy pytają jak zastąpić paliwa samochodowe i gaz ziemny. Nie wszędzie jest elektryczność, zresztą za pomocą wiatru i słońca trudno ją zapewnić cały czas. Niestety najbardziej słyszalne publiczne odpowiedzi zostały przygotowane w działach PR koncernów energetycznych. Oczywiście brzmią one „nie da się, a bez stosownego dotowania pomysłów BP, Shella i Gazpromu wszyscy zamarzniemy i umrzemy z głodu, bo żadna żywność bez kopalnej ropy nie powstanie i nie zostanie dowieziona.”

Z drugiej strony większość miłośników technologicznego wyjścia z problemów energetycznych coś tam słabo mamrocze pod nosem w stylu : „jak będziemy mieć wystarczająco wiele energii dzięki zwiększeniu produkcji ze źródeł odnawialnych i zmniejszeniu marnotrawstwa to i z tym sobie poradzimy. A jak?  Mało kto potrafi udzielić odpowiedzi na takie pytanie.

Samochody elektryczne i nowe superbaterie nie załatwiają całości sprawy. Czekanie na nowe technologie też nic nie da. Oleju jako paliwa do samolotów się praktycznie niczym obecnie nie da zastąpić. Maszyny rolnicze, wielkie ciężarówki i sprzęt budowlany teoretycznie może pracować na innych paliwach, ale jego elektryfikacja jest w przewidywalnej przyszłości niemożliwa.

Przecież musi być jakieś wyjście!!!

I jest.

(więcej…)

Transport ludzie i miasta cz. 3- dysfunkcjonalne miasto i co z nim zrobić w praktyce?

W poprzednich odcinkach objawiłem się jako przeciwnik transportu szynowego w mieście. Nie do końca tak jest. Jestem przeciwnikiem NOWEGO transportu szynowego w miastach. Transport szynowy IMO ma sens przy transporcie osób z prędkościami większymi niż 100 km/h, co wymaga odpowiednich odległości pomiędzy przystankami, co ma sens dopiero na odpowiednio długiej i gęsto zaludnionej trasie. W Polsce można za taką aglomerację uznać Trójmiasto i linię SKM (choć ma nieco niższe prędkości), ale poza tym nie bardzo istnieje gdziekolwiek indziej w Polsce konieczność eksploatacji linii tego typu.  Metro ma sens, ale tylko tam gdzie już istnieje. Budowanie nowego systemu gdziekolwiek jest wyrzucaniem pieniędzy w błoto (w przypadku 2 linii warszawskiej miejscami błoto dość spektakularne)

(więcej…)

Transport

Dziś czas na transport – pierwsza część będzie ogólna, wskazująca najważniejsze kierunki myślenia i działania.

Co to jest i do czego to służy czyli dlaczego w tytule nie ma słowa samochód?

Tytuł i podejście do zagadnienia wybrane świadomie. Tysiące przeciwników rewolucji energetycznej, a właściwie miłośników kompleksu motoryzacyjno- paliwowego, bądź ludzi którzy nigdy się nad tym nie zastanowili, pyta się: Czym można zastąpić dzisiejszy samochód osobowy?

Nie ma odpowiedzi na tak zadane pytanie. Albo są różne: niczym się nie da, zastąpimy rowerem, nie będziemy się przemieszczać, albo wszyscy będziemy jeździć tramwajami. Pytanie jest tak źle zadane, że bez szczegółowych rozważań dochodzi się do najprostszego wniosku: niczym się nie da zastąpić. Wniosek ten jest przy okazji całkowicie błędny.

Przy pytaniu o samochód i jak go zastąpić najpierw należy zadać sobie pytanie do czego jest on nam potrzebny. Jeśli do wyrywania panienek na wiejskiej dyskotece, prawdopodobnie da się go zastąpić droższym zegarkiem, albo dresem, zależnie od stylu imprezy. Tak samo niszę robienia wrażenia na sąsiadach mogą zastąpić krasnale ogrodowe z wodospadzikiem.

Ja tymczasem zajmę się rzeczami, o których mam większe pojęcie niż o podrywie na furę 🙂

(więcej…)